Mit zagrożenia radykalnym islamem w Azji Centralnej

Zagrożenie muzułmańskim fundamentalizmem to, zdaniem wielu, największe zmartwienie rządów państw Azji Centralnej. Czy słusznie?

Islamscy bojownicy (Zdjęcie: edsopinion.com)
Islamscy bojownicy (Zdjęcie: edsopinion.com)

Zagrożenie, jakie niesie ze sobą tzw. radykalny islam jest jednym z najważniejszych tematów poruszanych przez państwa Azji Centralnej. Strach przed rewolucją islamską oraz zagrożenie interwencji z zewnątrz skłonił państwa regionu do tworzenia i wyposażania organizacji w elementy obronne: Organizacja Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, Szanghajska Piątka, Szanghajska Organizacja Współpracy. Co więcej, jedyne operacje militarne od czasu rozpadu ZSRR związane były z walką z radykalnym islamem. Przypomnieć tu można m.in. wojnę domową w Tadżykistanie, walki z Islamskim Ruchem Uzbekistanu czy operację w Afganistanie. Mamy tutaj do czynienia z aktywnością nie tylko państw regionu, ale także Zachodu – wojna w Afganistanie.

Według autorów książki „Dżihad i nowa wielka gra. Paradoksy zagrożenia wojującym islamem w Azji Centralnej” zagrożenie to nie jest jednak tak duże jak opisują niektórzy komentatorzy. Przede wszystkim radykałowie stanowią mniejszość i nie mają dużej siły rażenia, a realne zagrożenie znajduje się raczej w Afganistanie czy Pakistanie. Po drugie – dla wielu podkreślanie tezy o zagrożeniu islamskim jest politycznie potrzebne. Trwa przecież „Wielka Gra” o dominację w Azji Centralnej.

Podłoże społeczne islamu w regionie

Azja Centralna obejmuje tereny Kazachstanu, Uzbekistanu, Turkmenistanu, Kirgistanu, Tadżykistanu, Mongolię i zachodnie Chiny. Region ten jest silnie związany z islamem i zawsze stanowił mniej lub bardziej znaczącą część świata muzułmańskiego. Hasła radykalnego islamu mogły paść na podatny grunt: po upadku komunizmu nastąpił kryzys ekonomiczny i próżnia ideologiczna. Dodatkowym czynnikiem jest bliskość Afganistanu, skąd następuje import radykalnych haseł.

„Wojujący” islam pojawił się tutaj w latach 90 i po dziś nie osiągnął dominującej roli w państwach regionu. Przyczyn braku akceptacji dla tego typu haseł jest kilka: przede wszystkim brak podłoża społecznego oraz niezbyt duża rola państw regionu w całym świecie islamskim. Tym samym ruch fundamentalistyczny jest w regionie słaby, ma niewielką ilość członków i ograniczone możliwości działania. Większość mieszkańców regionu traktuje religię jako element tradycji i nie łączy jej z polityką.

Trzeba także pokreślić, że państwa Azji Centralnej drobiazgowo kontrolują wszelką działalność islamską wprowadzając Duchowe Zarządy Muzułmanów. Kontrola dotyczy religijnej edukacji i wszystkiego, co dzieje się w meczecie. Tym samym wszyscy duchowni podlegają swoistej lustracji i nie ma możliwości, aby nielojalny wobec państwa mufti sprawował swój urząd. Wyjątek stanowi tu tylko Islamska Partia Odrodzenia Tadżykistanu, która jednak odżegnuje się od radykalnych metod działania. Należy przypomnieć także decyzję władz Tadżykistanu o zakazie wstępu do meczetów dla dzieci i młodzieży do lat 18, a także wiele przypadków zamykania budynków religijnych. Wszystko to dzieje się w kraju w którym 90% społeczeństwa wyznaje islam.

Reszta organizacji działa w podziemiu i są to m.in. partia Hizb ut-Tahrir czy Tablighi Dżamaat. One jednak także odżegnują się od stosowania przemocy. Problem fundamentalizmu dotyczy jedynie Islamskiego Ruchu Uzbekistanu i powstałej z IRU Islamskiej Unii Dżihadu. Mimo, że organizacje te są w stanie zorganizować zamachy terrorystyczne (Uzbekistan 2004, 2006 i 2009) to jednak ich rola jest niewielka i nie mogą one zagrażać żadnemu z państw regionu. Dodatkowym czynnikiem jest internacjonalizacja, która sprawiła, że stają się one raczej częścią większej siatki, niż organizacją skupioną w swoim państwie czy regionie.

Geopolityczny kontekst islamskiego fundamentalizmu w Azji Centralnej

Musimy pamiętać, że geopolitycznie Azja Centralna jest regionem niezwykle ważnym, na którym swoje interesy próbują realizować najważniejsze mocarstwa świata. Dominację w regionie próbuje utrzymać Rosja, dla której konflikty stanowią ważne narzędzie manipulacji. Celem Moskwy jest bowiem podporządkowanie sobie państw Azji Centralnej poprzez zapewnienie im „ochrony” i tym samym wyparcie sił zachodnich.

Zdaniem wielu komentatorów to Tadżykistan jest najważniejszym sojusznikiem Rosji w regionie. Moskwa posiada ogromny wpływ na władze tego państwa i wcale tego nie ukrywa ani jedna, ani druga strona. Szczyt Rosja-Afganistan-Pakistan-Tadżykistan, który odbył się w 2010 roku miał za zadanie ukazać wpływ Moskwy na cały region i zastanowić się nad przyszłością, kiedy to wojska koalicji opuszczą Afganistan. Pokazał on, że Rosji zależy na byciu hegemonem w Azji Środkowej, bez udziału państw zachodnich i Chin, co może pociągnąć za sobą rozbudowę systemu wojskowego poza granicami oraz zwiększenie pozycji na świecie jako reprezentanta Azji Centralnej. Aby tego dokonać, Kreml dąży do podsycania lokalnych konfliktów, również poprzez tolerowanie fundamentalizmu islamskiego w regionie.

Innym z argumentów jest znaczenie islamu w krajach Azji Centralnej. Czasy radzieckie przyniosły ogromny cios w religię i prawie udało się wykorzenić wszelkie przejawy religijności. Dzięki tradycji, która była kultywowana głównie na wsi, islam przetrwał i doczekał czasów całkowitego odrodzenia.

Po upadku ZSRR to właśnie religia była głównym elementem budowania tożsamości narodowej, z czasem jednak władza zaczynała widzieć w niej coraz większą konkurencję, a w konsekwencji ograniczała jej rolę. Punktem zwrotnym było przejęcie władzy przez Talibów w Afganistanie. Państwa regionu zdały sobie sprawę z ogromnego niebezpieczeństwa i wprowadziły sankcje na wszelką działalność islamską. Zamykano meczety, aresztowano niewygodnych działaczy, z których wielu nigdy nie wróciło do domów. Strach przed konkurencją wobec rządzących jest tak ogromny, że dotyka niemal każdą działalność niezwiązaną z centralą. Te prewencyjne działania przyniosły efekt odwrotny do zamierzonego: okazało się, że zagrożenie fundamentalizmem zostało wywołane sztucznie przez władze państw Azji Centralnej i po dziś jest podsycane.

Marek Sobczak