Francja: Hollande wygrywa pierwszą turę, ale czeka go ciężka walka w drugiej

Zgodnie z pierwszymi sondażowymi wynikami, niedzielną pierwszą turę wyborów prezydenckich we Francji wygrał socjalista Francois Hollande. Ma jednak o co się martwić przed kolejną rundą.

Socjalista Francois Hollande według instytutu IPSOS w pierwszej turze francuskich wyborów prezydenckich uzyskał 28,4 proc. głosów i zajął pierwsze miejsce. Tuż za nim uplasował się walczący o reelekcję Nicolas Sarkozy z wynikiem 25,5 proc. Ogromnym zaskoczeniem był świetny wynik Marine Le Pen. Kandydatka Frontu Narodowego zdobyła aż 20 proc. głosów. Komunizujący Jean-Luc Melenchon dostał 11,7% proc. głosów, a centrysta Bayrou – 8,5 proc.

Wyniki reszty kandydatów są zdecydowanie gorsze: Eva Joly (Zieloni) otrzymała 2 proc., Nicolas Dupont-Aignan – 1,8 proc., Phillipe Poutou – 1,2 proc., Nathalie Arthaud – 0,7 proc., a Jacques Cheminade – 0,2 proc.

Pierwsze sondaże exit polls opublikowano tuż po zamknięciu ostatnich lokali wyborczych, czyli o 20.00. Reszta kraju zakończyła głosowanie wcześniej, tylko w największych miastach lokale były czynne tak długo.

Wysoka frekwencja

Kryzys finansowy, kryzys francuskiej tożsamości, terroryzm i imigracja – te tematy nie zostawiły nikogo obojętnym, więc Francuzi tłumnie ruszyli do urn. Nie dziwi więc bardzo wysoka frekwencja – ponad 80 proc. uprawnionych do głosowania skorzystało z prawa głosu. Jest to zdecydowanie najjaśniejszy punkt pierwszej tury.

Sukces Marine Le Pen, ból głowy Hollande’a

Największym zaskoczeniem wyborów jest świetny wynik Marine Le Pen. Aż co piąty Francuz zagłosował na córkę założyciela i wieloletniego lidera Frontu Narodowego, Jeana-Marie Le Pena. Mimo tak wysokiego wyniku wyborczego nie udało się Marine powtórzyć sukcesu ojca sprzed 10 lat, gdy wszedł on do drugiej tury wyborów. Wtedy wystarczyło mu do tego poparcie 17 proc. obywateli Francji, tym razem nawet zaufanie 20 proc. okazało się być zbyt małe.

Wynik wyborczy Marine Le Pen musi przyprawiać o ból głowy zwycięzcę pierwszej tury, Francoisa Hollande’a. Okazało się bowiem, że elektorat skrajnie prawicowy został mocno niedoszacowany w przedwyborczych sondażach, a zwolennicy Le Penówny prawie na pewno nie zagłosują w drugiej turze na kandydata socjalistów. Swoje głosy oddadzą raczej urzędującemu prezydentowi, o ile ten będzie w stanie przekonać ich, że mają wspólne cele.

Sarkozy: stąpając po niepewnym gruncie

Nie oznacza to, że Hollande jest na straconej pozycji przed drugą turą. Prezydent Sarkozy ma wyjątkowo szeroki elektorat negatywny, obejmujący zarówno wyborców lewicowych, jak i prawicowych. Ponadto, nie jest pewne, czy zwolennicy Le Pen w ogóle będą zainteresowani drugą turą, a sama próba pozyskania tej części wyborców może negatywnie odbić się na poparciu bardziej umiarkowanych głosujących. Na urzędującego prezydenta czeka zatem dwudziestoprocentowe pole minowe z napisem „Front Narodowy”. Czy przejdzie przez nie?

Przed sztabem Sarkozy’ego stoi więc niezwykle ciężkie zadanie. Najprawdopodobniej Sarko będzie jeszcze większą wagę przykładał do polityki imigracyjnej, jednocześnie starając się przedstawiać siebie jako kandydata „zdrowego rozsądku” w sferze ekonomicznej. W skrajnym wariancie kandydat prawicy będzie przedstawiał swojego przeciwnika jako krwiożerczego bolszewika, ten zaś nie pozostanie mu dłużny i osią kampanii uczyni walkę przeciw brunatnemu zagrożeniu przybierającemu na sile z prawej strony sceny politycznej. Obie te narracje wyborcze będą równie daleki od rzeczywistości…

Która wizja będzie lepiej przemawiać do Francuzów? Czy Sarkozy przekona wyborców Marine Le Pen do głosowania, a jednocześnie nie straci bardziej umiarkowanych zwolenników? Czy wysoki wynik skrajnej prawicy sprawi, że Hollande będzie w stanie zmobilizować wyborców lewicy? Czy uda mu się powiązać Sarkozyego z ideałami Frontu Narodowego? Odpowiedzi na te pytania w następnym odcinku wyborczego serialu. Emisja: 6 maja 2012 r.

Artur Makolągwa