Brazylia w wyścigu po afrykańskie surowce

Cenne lekcje na przyszłość

Analizując brazylijską obecność na Czarnym Lądzie należy wspomnieć o atrakcyjności modelu oferowanego przez kraj z Ameryki Południowej. Sprawdzone rozwiązania są niezwykle cenne i państwa afrykańskie mogą z nich wiele skorzystać. Jest to o tyle istotne, gdyż Brazylia przechodziła podobne trudności i zmagała się z niemal identycznymi problemami w każdej sferze społeczno-ekonomicznej. Jednak dzięki ewolucyjnej metodzie kolejnych kroków udało się przezwyciężyć kłopoty i ostatecznie uzdrowić gospodarkę.

Proces wdrażania reform podzielono na 3 etapy. W pierwszej kolejności położono nacisk na wzrost wynagrodzeń, w tym niezwykle ważnej płacy minimalnej. Zmianom poddano też mechanizm wypłaty stałych świadczeń dla obywateli (emerytur, rent, zasiłków dla bezrobotnych). Konsekwencją tych poczynań było zwiększenie konsumpcji. Podjęto aktywną walkę z ubóstwem, w czym pomocne okazały się m.in. programy socjalne i szeroka opieka zdrowotna. Następnie gabinet Lula da Silvy zdławił galopującą inflację i wdrożył plan pobudzania wzrostu gospodarczego poprzez projekty publiczne. Równolegle zwiększono zachęty finansowe dla przedsiębiorców oraz kredytowanie inwestycji. Ostatni etap dotyczy ułatwiania dostępu do edukacji i rozwijania kreatywnej innowacyjności, jako gwarantów długofalowego rozwoju państwa.

Tego wszystkiego Afrykańczycy nie nauczą się od Amerykanów, Europejczyków, ani nawet mieszkańców Chin. Dodatkowo Brazylia udziela pomocy i dzieli się doświadczeniem, a przy tym nie jest zainteresowana bazami wojskowymi (jak USA), czy asymetrycznymi umowami handlowymi (UE).

W najbliższych latach wzajemna współpraca będzie ulegać dalszemu pogłębieniu. Siłą napędową pozostanie nadal deficyt infrastrukturalny na kontynencie afrykańskim. Rosnąca w siłę gospodarka Brazylii zwiększy zapotrzebowanie na surowce, a miejscowi producenci skalę działalności i wielkość eksportu. Jednakże pojawiły się również symptomy sugerujące konieczność przeprowadzenia dalszych reform wewnętrznych, m.in. z zakresu prawa podatkowego, pracy, walki z korupcją i biurokracją.  Zaobserwowano oznaki spowolnia gospodarczego (w 2011 r. wzrost PKB wyniósł 2,7%, wobec 7,5% rok wcześniej) oraz spadku konkurencyjności.

Problemem staje się także nadmierny import. Mniejsza uwaga rządu poświęcona relacjom zagranicznym zostanie prawdopodobnie zrekompensowana przez podmioty prywatne. Mają one bowiem ambicje stania się graczami globalnymi. Firmy takie jak Cotemis (tekstylia), Embraer (lotnictwo), Marcopolo (motoryzacja), Natura (farmacja), Sadia (żywność), Vale (górnictwo), czy Votorantim Group (przemysł ciężki/energetyka) będą przewodzić następnej fazie integracji i transferowi środków w kierunku Afryki.

Mateusz Doliński