Brazylia w wyścigu po afrykańskie surowce

Szósta gospodarka świata, Brazylia, zwiększa swoje zaangażowanie w Afryce. Czy wyścig po afrykańskie surowce nabierze nowego rozpędu?

Flagi RPA i Brazylii (Zdjęcie: Flickr/coda)
Flagi RPA i Brazylii (Zdjęcie: Flickr/coda)

Utrzymujący się kryzys ekonomiczny przyspieszył zmiany zachodzące w światowym porządku gospodarczym. Osłabieniu uległa pozycja dotychczasowych liderów zmagających się z poważnymi problemami wewnętrznymi. W tym samym czasie znaczenia nabierają nowe kraje, wśród których coraz większą rolę odgrywa Brazylia. Regionalne mocarstwo z Ameryki Południowej rozwija się dynamicznie, czego wyrazem było prześcignięcie w ub.r. Wielkiej Brytanii i zajęcie pozycji 6. gospodarki świata.  Ambicje przywódców sięgają o wiele dalej i prowadzą do sukcesywnego wzmacniania państwa oraz ekspansji ekonomicznej w różnych rejonach globu.

W polityce zagranicznej uwaga skupiła się na bogatej w surowce Afryce i włączeniu w międzynarodowy wyścig o podział zysków i stref wpływów. Oznacza to współzawodnictwo z krajami, które już wcześniej dostrzegły potencjał tkwiący w Czarnym Lądzie i były zdolne do rozpoczęcia jego eksploatacji. Brazylia dysponuje jednak kilkoma atutami umożliwiającymi zdobycie przewagi nad konkurentami i osiągnięcie zamierzonych celów.

Brazylia i Afryka: Południe z Południem

Wbrew pierwszemu wrażeniu Brazylia i Afryką mają ze sobą wiele wspólnego. Oddziela je wprawdzie Ocean Atlantycki, ale łączą liczne więzy kulturowe i historyczne, co z kolei przekłada się na teraźniejsze relacje. Brazylia posiada drugą pod względem wielkości (po Nigerii) populację czarnoskórych obywateli. U ponad połowy z 200 milionów mieszkańców największego kraju Ameryki Południowej w żyłach płynie afrykańska krew. Jest to efekt trwającego od XVI do XIX w. procederu transportowania darmowej siły roboczej. Liczba murzyńskich niewolników wysłanych do Brazylii tylko w latach 1750-1850 wyniosła ponad 3 mln osób. Głównym źródłem ich pozyskiwania były obszary dzisiejszej Angoli, z której pochodziło łącznie 1,4 mln osób.

Brazylia, jako dawna kolonia portugalska mocno związana jest z innymi terytoriami podlegającymi kiedyś Lizbonie. Ten sam język i dziedzictwo zbliżają do siebie i pomagają w nawiązywaniu kontaktów. Dzięki temu brazylijskie firmy mogą łatwiej wkroczyć na miejscowy rynek. Nie bez powodu zainteresowanie koncentruje się na Angoli i Mozambiku, które dopiero w latach 70. ubiegłego wieku zrzuciły kilkusetletnią zależność od Portugalii. Oba państwa są odbiorcami największej liczby inwestycji dokonywanych przez przedsiębiorstwa z Rio de Janeiro i Sao Paulo. Kapitał lokowany jest także w pozostałych portugalskojęzycznych krajach kontynentu, czyli Gwinei-Bissau, Republice Zielonego Przylądka oraz na Wyspach Św. Tomasza i Książęcej.

Afryka stała się czwartym partnerem handlowym Brazylii, tuż za Chinami, Argentyną i USA. Wzajemna wymiana handlowa wzrosła z 4,2 mld w 2000 r. do ponad 27 mld dolarów w 2011 r. Według prognoz w ciągu najbliższych 3 lat sprzedaż brazylijskich towarów i usług na kontynencie afrykańskim wzrośnie o ponad 23%. Analogiczną tendencję zaobserwowano w imporcie. W 2000 r. osiągnął on 3 mld, a dekadę później przekroczył 15 mld dolarów. Siłą napędową stało się rosnące zapotrzebowanie energetyczne brazylijskiej gospodarki. Nigeria, Angola i Algieria to czołowi dostawcy ropy naftowej. Nigeryjskie transporty odpowiadają za 50% całego brazylijskiego importu z Afryki, i tylko do listopada minionego roku przekroczyły one sumę 8,6 mld dolarów.

Wymiana handlowa Afryki z Brazylią i Chinami (M. Doliński/politykaglobalna.pl)
Wymiana handlowa Afryki z Brazylią i Chinami (M. Doliński/politykaglobalna.pl)

Za rosnące zainteresowanie Afryką odpowiada też prężny sektor prywatny. Brazylijskie firmy o globalnym zasięgu, takie jak Odebrecht i Camargo Correa Group z łatwością opanowały wiele segmentów na lokalnych rynkach. Od 2003 r. zainwestowano tam ponad 10 mld dolarów. Spora w tym zasługa przemyślanej polityki państwa, które pomaga przedsiębiorcom w uzyskiwaniu wielomilionowych kontraktów.