Azawad: czy niepodległe państwo Tuaregów przetrwa?

Tuarescy rebelianci 6 kwietnia 2012 roku ogłosili powstanie nowego państwa – Azawadu, które oddzieliło się od Mali i ogłosiło niepodległość. Czy mamy do czynienia z powstaniem nowej jednostki państwowej czy tylko z krótkotrwałym buntem ludu berberyjskiego?

Tuarescy rebelianci z Mali trzymający flagę Azawadu (Magharebia/Flickr)
Tuarescy rebelianci z Mali trzymający flagę Azawadu (Magharebia/Flickr)

Tuaregowie to lud berberyjski zamieszkujący tereny należące dziś do takich państw jak Libia, Algieria, Mali, Niger i Burkina Faso. Prowadzą typowo koczowniczy tryb życia, zajmują się głównie wypasem zwierząt i prowadzeniem karawan. Są muzułmanami, posługują się językiem tuareskim (tamaszek). Mimo posiadania własnego alfabetu, używają języka arabskiego.

Starania o państwowość Tuaregów

Powstańcy tuarescy, którzy tworzą Narodowy Ruch Wyzwolenia Azawadu ogłosili 6 kwietnia powstanie nowego państwa i tym samym zaapelowali do społeczności międzynarodowej o uznanie Azawadu. Tuaregowie już od początku XX wieku apelowali o niezależność. W latach sześćdziesiątych XX wieku wznowili swoje starania, jednak był to okres dekolonizacji i tereny przez nich zamieszkiwane weszły w skład m.in. Algierii, Libii, Mali i Nigru. Następne lata obfitowały w próby wywalczenia sobie choćby autonomii, zazwyczaj jednak żądania nie były w żaden sposób realizowane. Powodów odmowy było wiele, do najważniejszych należą zasoby naturalne leżące na terenach tuareskich, a także nikła rola polityczna Tuaregów.

Tuaregowie po wielokrotnych odmowach przyznania autonomii zaczęli zbrojnie walczyć o swoje postulaty. Taki przypadek miał miejsce w roku 1990, kiedy to przeciwko rządowi Mali wybuchła rebelia, a także w 2007 roku, kiedy tuarescy rebelianci zaatakowali wojsko. Rozejm podpisano dopiero w 2009 roku. Skuteczna próba wywalczenia swoich postulatów odbyła się w styczniu 2012 roku od ataku na wojsko. W wyniku walk Tuaregowie zdobyli wiele miast, kontrolując tym samym większość terenu Azawadu. Wojsko, które przeciwne było oderwania choćby części terenu Mali zorganizowało zamach stanu i usunęło prezydenta Amadou Toumani Touré. Społeczność międzynarodowa zareagowała wprowadzeniem sankcji, co sprytnie wykorzystali Tuaregowie. Walki prowadzone w marcu i kwietniu pozwoliły zdobyć najważniejsze miasta Azawadu i w konsekwencji ogłosić powstanie nowego państwa.

Azawad i Mali na mapie Afryki (politykaglobalna.pl/wikimedia)
Azawad i Mali na mapie Afryki (politykaglobalna.pl/wikimedia)

Brak uznania Azawadu

Po ogłoszeniu niepodległości Azawadu powstańcy opublikowali oświadczenie, w którym odżegnują się od dalszej przemocy i apelują o uznanie ich państwa, które ma być w pełni demokratyczne. Skrytykowali także porwanie algierskiego konsula. Ogłoszenie niepodległości skrytykowały wszystkie partie polityczne Mali, a także Unia Afrykańska i Unia Europejska.

W wielu artykułach opisujących to wydarzenie możemy przeczytać, że w walkach ramię w ramię z Narodowym Ruchem Wyzwolenia Azawadu walczyli bojownicy Ansar Dine (Obrońcy Wiary) oraz członkowie Al-Kaidy Islamskiego Maghrebu. Prawdą jest, że Ansar Dine brała udział w rebelii, jednak ostatecznie skrytykowała proklamację niepodległości ze względu na to, że jej celem nie była niepodległość części Mali, ale ustanowienie szariatu na terenie całego państwa. „Nasza wojna jest świętą wojną. Jesteśmy przeciwko niepodległości Azawadu. Nie jesteśmy za to przeciw rewolucji w imię islamu” – powiedział szef wojskowy Obrońców Wiary. Mimo wszystko organizacja wykorzystała chaos i postanowiła zrealizować swoje postulaty na zdobytym terenie; dochodziło do plądrowania i niszczenia sklepów z alkoholem i barów, a także do prób zmuszania kobiet do zasłaniania twarzy. Próbowano także zabronić słuchania zachodniej muzyki. Narodowy Ruch Wyzwolenia Azawadu zdecydowanie odcina się od tego typu zachowań, nie chce nikomu narzucać swojej wiary ani ideologii. Wynika to z wyznawania łagodnej wersji islamu z dużymi wpływami animizmu.

Nikłe szanse utrzymania państwowości

Taki obraz sytuacji nie pozostawia jednak wątpliwości, że istnienie państwa Azawad nie jest trwałe i nie zostanie uznane przez jakiekolwiek liczące się państwo. Nikomu nie zależy na destabilizacji regionu, a dodatkowo państwa afrykańskie boją się o podobne rebelie w swoich krajach. Państwa zachodnie także są przeciwne, gdyż obawiają się i destabilizacji bogatego w surowce naturalne regionu i rozwoju radykalnych grup islamskich. Wspólnota Gospodarcza Krajów Afryki Zachodniej z siedzibą w Nigerii już planuje interwencję zbrojną. Złudzeń nie pozostawia także Francja, która śpieszy z pomocą logistyczną. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że jednostronnie proklamowane państwo Azawad skazane jest na porażkę i że tereny te szybko wrócą do macierzy.

Marek Sobczak