Długie ramiona Moskwy, a polskie porty

Gdańsk i inne polskie porty stoją przed poważnym zagrożeniem marginalizacji w skali europejskiej. Państwo polskie swoim niedbalstwem samo skazuje je na taki los.

Czy Gdańsk czeka marginalizacja w skali europejskiej (Michael Cavén/Flickr)
Czy Gdańsk czeka marginalizacja w skali europejskiej (Michael Cavén/Flickr)

„Chłańsk” to określenie związane ze „złotym wiekiem” Polski. Oznaczało zachłanność handlową Gdańska, jednego z najważniejszych portów Europy, usytuowanego na niezwykle istotnym szlaku wodnym, którym sprowadzano na Zachód zboże, drewno etc.

Tyle pięknej historii, „wielki sukces” polskiej prezydencji w Unii Europejskiej, tj. skreślenie Wisły z listy perspektyw europejskich szlaków wodnych, wprowadzi największy port Rzeczypospolitej w nową rzeczywistość. W najbliższej przyszłości nie mamy co liczyć na unijne środki, które pomogłyby w zmodernizowaniu tej ważnej drogi transportu rzecznego. Innymi słowy, główny, historyczny atut Gdańska, będzie powoli tracił na znaczeniu.

Alians rosyjsko-niemiecki

Dodatkowym elementem, działającym na niekorzyść Gdańska, jest brak chęci do realizacji postulowanego od wielu lat projektu przedłużenia rurociągu Odessa-Brody do Płocka i dalej Gdańska. W kontekście „długich ramion” Moskwy omijających Polskę i Ukrainę jest to bardzo dziwna sytuacja. Rada Ministrów na posiedzeniu z 13 marca br. zleciła przygotowanie dodatkowych analiz, dotyczących wspomnianego projektu, ale tak naprawdę niewiele z tego wynika. Nie wiadomo czy rurociąg powstanie, jednak pół mld zł środków unijnych, które Bruksela przeznaczyła na jego budowę, trzeba wydać do 2015 r.

Równie niekorzystnie przedstawiają się perspektywy dwóch kolejnych strategicznych dla Polski portów: Świnoujścia i Szczecina. Stanowią one 33 proc. przeładunków portów morskich Rzeczpospolitej w 2011 r. Kolejny raz, tak jak w przypadku „Chłańska”, ich atutem jest położenie. Są usytuowane blisko wschodnich Niemiec, Czech, Słowacji i Skandynawii. Dodatkową szansą na rozwój jest także lokalizacja powstającego terminalu LNG.

Plany rozwoju tych ośrodków krzyżuje jednak zbyt płytko położony Gazociąg Północny. Został on ułożony na głębokości 17,5 m, w pobliżu północnego toru podejścia do portu. W związku z tym, nie można będzie przyjmować w nim statków powyżej 13,5 m zanurzenia, a głębokość cieśnin duńskich powoduje, że na Bałtyk mogą wpływać statki o zanurzeniu do 15 m. Tendencje światowe są nieubłagane, okręty olbrzymy ze względów ekonomicznych wypierają mniejsze jednostki, ten fakt muszą uwzględniać także bałtyckie porty. Warto dodać, że strona niemiecka nie wyklucza we współpracy z Rosją położenia jeszcze trzech dodatkowych nitek Nord Streamu…

W tym kontekście neutralizowanie polskiego terminalu LNG wydaje się nawet logiczne. Pisząc o wielkich portach, dzięki którym Polska posiada de facto dostęp do morza, warto wspomnieć także o mniejszym Elblągu. Jego rozwój jest nieustannie blokowany przez stronę rosyjską, która kontroluje cieśninę Pilawską. Coś zaczyna się jednak zmieniać w postawie władz RP i myślą one nad rozwiązaniem tego problemu.

Niedbalstwo i uległość władz Polski

W 2010 r. podpisano umowę o dofinansowaniu projektu „Modernizacja i rozbudowa infrastruktury Portu Morskiego w Elblągu”, na którą przeznaczono prawie 35 mln zł. Okazuje się także, że zapowiedź Jarosława Kaczyńskiego z 2006 r., w której zaproponował on przekopanie Mierzei Wiślanej i umożliwienie rozwoju portowi w Elblągu, może znaleźć wreszcie swój finał. W Urzędzie Morskim w Gdyni prace nad tym projektem wciąż trwają, w styczniu br. uruchomiono konsultacje społeczne projektu. Podstawową lokalizacją kanału, który ma powstać, jest wieś Skowronki w gminie Sztutowo, ale brane są pod uwagę także trzy inne warianty.

Perspektywy polskich portów nie są tematem budzącym tak wielkie emocje, jak gazociągi czy ropociągi, a przecież, jak wykazano powyżej, wiążą się z nimi w sposób ścisły. To także nasze okna na świat, bez nich nasz dostęp do morza będzie iluzoryczny. Zagrożenia, które mogą zakłócić ich harmonijny rozwój, dotykają problematyki polityki zagranicznej oraz naszych relacji z Niemcami i Federacją Rosyjską, ale często można im przeciwdziałać także na polu krajowym. Przykładem może być projekt przekopu Mierzei Wiślanej. Duża część odpowiedzialności za grożące Polsce i jej portom niebezpieczeństwo spada na nasze władze. Niedbalstwo związane z projektem przedłużenia rurociągu Odessa-Brody czy brak zgody na budowę Pieremyczki (prageneza Nord Streamu), świadczą o tym dobitnie.

Miejmy nadzieję, że Warszawa będzie w kwestii własnych portów bardziej aktywna i stanowcza. Niech powyższa analiza stanowi wstęp do katalogu problemów, którymi należy się zająć.

Piotr A. Maciążek, politykawschodnia.pl (artykuł pierwotnie ukazał się w najnowszym numerze tygodnika Gazeta Finansowa)