Białoruś: dlaczego rozstrzelano Kawaliowa, a siłą zmuszono do życia Kawalenkę?

Proces Władimira Kowaliowa (Zdjęcie: telegraf.by)
Proces Władimira Kowaliowa (Zdjęcie: telegraf.by)

Polskie media przyzwyczajają mnie do swojej beznadziejności. Pogoń za newsem powoduje, że coraz rzadziej biorą na siebie ciężar tłumaczenia rzeczywistości. Tak więc dowiadujemy się o rozstrzelaniu Kawaliowa, a w kolejnej, oddzielnej depeszy o podłączeniu siłą do kroplówki głodującego Kawalenki. Nikt nie zadaje sobie pytania dlaczego pierwszego zabito de facto nagle i w tajemnicy, mimo naciąganych „dowodów” dotyczących zamachu w mińskim metrze, a drugiemu kazano żyć?

Kawalenka to dysydent a nie celowy kozioł ofiarny, Łukaszenka nadal liczy na jego przydatność „ekonomiczną”. Wymiana więźniów politycznych w zamian za uchylenie sankcji nakładanych przez UE nie jest nową taktyką reżimu. Baćka wbrew buńczucznym deklaracjom Brukseli liczy na brak spoistości UE i swoje powiązania gospodarcze z Włochami, Litwą, Słowenią i innymi krajami. Plany Mińska właściwie już się ziszczają, po nagłośnionej do niebotycznej skali solidarności UE przejawiającej się w osobach ambasadorów opuszczających stolicę Białorusi, minister Sikorski popełnił gafę, a właściwie zachętę dla Łukaszenki twierdząc w programie „Kropka nad i”, że:

„W każdej chwili jesteśmy gotowi do normalizacji stosunków z Białorusią pod warunkiem, że zostaną zwolnieni więźniowie polityczni.”

Wczoraj radio RMF FM podało, że już w przyszłym tygodniu można spodziewać się powrotu unijnych dyplomatów nad Świsłocz. Następnym krokiem będzie zapewne przehandlowywanie Kawalenki i jemu podobnych na uchylanie restrykcji ekonomicznych nałożonych na reżim. Pewnym symptomem takiego scenariusza jest przełożenie na koniec miesiąca głosowania w Parlamencie Europejskim nad rezolucją potępiającą pogarszającą się sytuację związaną z przestrzeganiem praw człowieka na Białorusi.

Zupełnie inaczej należy rozpatrywać przykład Kawaliowa. Jak już wspominałem wielokrotnie, zamach w mińskim metrze (podobnie jak ten z 2008 roku) należy wiązać z tarciami pomiędzy dwoma grupami białoruskiego KGB. Pierwsza związana jest z –swego czasu odsuniętą od władzy- a dziś powracającą do łask szarą eminencją w osobie Wiktara Szejmana. Druga to frakcja „młodych wilków” związanych z synem białoruskiego dyktatora, zaczęła ona zyskiwać wpływy w 2007 roku. W tym kontekście, dla zachowania wewnętrznej równowagi Baćka musiał poświęcić kozła ofiarnego- Kawaliowa…

Piotr A. Maciążek, politykawschodnia.pl