Abd-Rabbu Mansur Hadi nowym prezydentem Jemenu. Sukces czy porażka Arabskiej Wiosny?

Nowym prezydentem Jemenu został Abd-Rabbu Mansur Hadi, dotychczasowy wiceprezydent. Czy to sukces czy porażka jemeńskiej rewolucji?

Abd-Rabbu Mansur Hadi (Źródło: Al Jazeera)
Abd-Rabbu Mansur Hadi (Źródło: Al Jazeera)

Porozumienie zawarte pod auspicjami Rady Współpracy Państw Zatoki Perskiej doczekało się kolejnego etapu realizacji. 21 lutego w Jemenie odbyły się wybory prezydenckie, a w zasadzie plebiscyt, bowiem jedynym kandydatem był dotychczasowy wiceprezydent Abd-Rabbu Mansur Hadi. Wygląda na to, że Jemen jest jak dotąd jedynym państwem, w którym Arabska Wiosna doprowadziła do wynegocjowania porozumienia, a nie wojny domowej czy zachodniej interwencji. Czy to koniec tunisami w Jemenie?

Hadiego poparło 99,8% głosujących, a frekwencja wyniosła 65%. Chociaż Hadi przedstawiany był jako kandydat narodowego konsensusu i poparli go zarówno generał Ali Mohsen al-Ahmar i tegoroczna noblistka Tawakkul Karman, jak i prezydent Barack Obama, to wybory nie odbyły się przy pełnej aprobacie społeczeństwa. Zbojkotowali je secesjoniści z południa oraz szyiccy rebelianci na północy kraju. Ze względu na zbyt małą ilość sił bezpieczeństwa i niespokojnej sytuacji głosować nie mogli mieszkańcy Zindżibaru.

Przed nowym prezydentem stoi wiele wyzwań, a przede wszystkim podjęcie narodowego dialogu, przygotowanie nowej konstytucji i przeprowadzenie za 2 lata wyborów prezydenckich i parlamentarnych, które zakończą proces transformacji.

Nowy-stary prezydent

Czy wybór Hadiego jest tym, czego żądali demonstranci w wielomiesięcznych protestach? Czy Arabska Wiosna odniosła w Jemenie sukces? Odpowiedź na te pytania nie jest jednoznaczna, a zmiana na stanowisku głowy państwa dla wielu niebezpodstawnie wygląda na zabieg kosmetyczny. Prezydent Hadi przez 17 lat pełnił funkcję wiceprezydenta, był częścią i beneficjentem reżimu, a to poddaje w wątpliwość początek rzeczywistej demokratyzacji.

Jednocześnie zmiana na szczycie władzy nie oznacza automatycznej zmiany całego systemu. Przypomnijmy, że na czele kluczowych ośrodków w państwie, armii i siłach bezpieczeństwa wciąż stoją bliscy krewni A.A. Saleha, jego synowie i bratankowie. Mało prawdopodobne, że poniosą odpowiedzialność za rozlew krwi i użycie siły przeciwko pokojowym demonstracjom. Nadal niejasna pozostaje rola byłego prezydenta i uzasadnione są obawy, że będzie chciał wpływać na sytuację w kraju, co nie wróży dobrze przeprowadzeniu transformacji do pomyślnego końca.

Wyzwania dla Hadiego

Poza zmianami w aparacie bezpieczeństwa Hadi będzie także musiał stawić czoła wyzwaniu jakim jest ruch secesjonistów na południu kraju. Destabilizacja w ostatnim roku przyczyniła się do wzmocnienia ich postulatu utworzenia własnego państwa. Hadi mianował nowego gubernatora oraz szefów sił bezpieczeństwa i armii na południu. Wahid Ali Raszid (urodzony w Adenie, związany z partią Islah) został gubernatorem miasta Aden, a Salim Qatan (zajmował wiele znaczących pozycji w armii) – dowódcą armii jemeńskiej na południu kraju, a Saleh Hamid – szefem sił bezpieczeństwa w Adenie. Pokazuje to determinację prezydenta do zaprowadzenia spokoju w najwrażliwszym regionie kraju, jednak jak na razie to za mało.

Kluczowe dla stabilizacji Jemenu będzie stanowisko najważniejszych graczy – krajów Zatoki, zwłaszcza Arabii Saudyjskiej, oraz Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, którym zależy na spokoju w państwie położonym przy ważnym szlaku handlowym z Chin przez Kanał Sueski. Coraz aktywniejszy w Jemenie jest jednak Iran, który udziela wsparcia szyitom z północy. Zatem to właśnie tu może dojść do kolejnej rozgrywki między Stanami Zjednoczonymi, Arabią Saudyjską i Iranem. Jedno jest więc pewne – gra w Jemenie i o Jemen jeszcze się nie skończyła.

Katarzyna Kowalewska