Dylemat prawa międzynarodowego

Obserwatorów polityki globalnej intryguje dylemat: czy istnieje prawo międzynarodowe, jeśli nie stoją za nim żadne mechanizmy kontrolujące jego przestrzeganie?

Prawo międzynarodowe reguluje stosunki pomiędzy poszczególnymi krajami, a także rozpoznaje podmiotowość prawną ruchów powstańczych, narodowowyzwoleńczych, organizacji rządowych, pozarządowych i osób indywidualnych. Składa się ono z prawa zwyczajowego i publicznego. Zwyczajowe ukształtowało się w wyniku długotrwałych praktyk międzynarodowych, które nie były podważane przez jakiekolwiek państwo. Nim zawarto odpowiednie umowy na papierze, taką powszechnie stosowaną praktyką była, na przykład, nienaruszalność posłów, negocjatorów i wysłanników.

Prawo zwyczajowe jest wiążące dla wszystkich państw, niezależnie od jego kodyfikacji w umowach międzynarodowych. Powstrzymanie się od ludobójstwa jest prawem zwyczajowym, które obowiązuje wszystkich, niezależnie od tego, czy dany podmiot prawny jest stroną konwencji o jego zapobieganiu.

Sceptycy jednak twierdzą, że nie istnieje prawo zwyczajowe, bądź jeśli jest – to bez większego znaczenia. Odwołują się oni do siły jako najważniejszego elementu systemu międzynarodowego. Przyznają, że owszem – istnieje międzynarodowy konsensus dotyczący całego szeregu kwestii, poczynając od regulacji połowów, a kończąc na zakazie używania broni chemicznej, ale jest on możliwy tylko dlatego, że nie dotyczy konkretnych interesów silnych tego świata. Wielkie mocarstwo może pozwolić sobie na traktowanie połowów jako sprawy drugorzędnej, podobnie z bronią chemiczną, która jest zupełnie nieprzydatna z punktu widzenia taktycznego, natomiast strategiczne potrzeby zaspokaja broń atomowa.

W momencie gdy interes mocarstwa jest zagrożony, całe prawo zwyczajowe wali się jak domek z kart – twierdzą jego krytycy. Tak było w przypadku ataku Stanów Zjednoczonych na Irak w 2003 roku, który był przecież pogwałceniem prawa zwyczajowego, gwarantującego poszanowanie suwerenności każdego państwa. Prawnicy Białego Domu argumentowali, że atak na Irak był samoobroną, a nowe zagrożenia międzynarodowe wymagają nowych rozwiązań. Przypomina to oczywiście sięganie prawą ręką do lewej kieszeni, ale tak wygląda sytuacja po zderzeniu prawa zwyczajowego z amerykańską potęgą.

Podobnie rzecz się ma w przypadku negocjacji nad prawem morskim. Pierwotna wersja dokumentu z lat sześćdziesiątych była bardzo postępowa, zakładając wspólną eksploatację dna oceanicznego pod kontrolą Organizacji Narodów Zjednoczonych. Wydawało się, że prawo zwyczajowe stanowi, iż tereny te pozostaną wspólnym dziedzictwem ludzkości. ONZ miała nawet przekazywać część zysków na potrzeby najbiedniejszych państw. Amerykańskie korporacje skutecznie zablokowały ten pomysł, a prawo morskie przez długie lata nie mogło przejść przez proces negocjacji. Obecnie funkcjonuje w bardzo okrojonej wersji, czekając jeszcze na ratyfikację przez amerykański Kongres.

Międzynarodowe prawo publiczne odnosi się natomiast do zasad i reguł zawartych w jedno- lub wielostronnych umowach międzypaństwowych. Jest wiążące tylko dla stron, które ratyfikowały dane porozumienie. Prawo morskie (w obecnym kształcie) czy konwencja genewska są przykładami międzynarodowego prawa publicznego obowiązującego państwa, które ratyfikowały te porozumienia. Pozostałe kraje także muszą przestrzegać powyższych dokumentów bądź ich części, jeśli zawierają one elementy prawa zwyczajowego.

Najważniejszym problemem jest, jak odróżnić prawo zwyczajowe od publicznego. Dodatkowe zamieszanie spowodowane jest przez brak aparatu przymusu i jednego ciała prawodawczego w systemie międzynarodowym. W przypadku wewnętrznego prawodawstwa poszczególnych państw mamy do czynienia z władzą sądowniczą i policją, które mają za zadanie strzec poszanowania norm i zwyczajów ustanowionych w danym społeczeństwie.

W systemie międzynarodowym źródłem prawa są konwencje i porozumienia, ogólnie przyjęte zwyczaje, decyzje sądowe i opinie powszechnie uznanych autorytetów prawa. Tak stanowi artykuł 38 Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości (MTS). Jest on jednym z sześciu najważniejszych organów Organizacji Narodów Zjednoczonych. Pozostałe to Rada Bezpieczeństwa, Zgromadzenie Ogólne, Rada Powiernicza, Rada Ekonomiczno-Społeczna i Sekretariat.

MTS jest miejscem rozwiązywania sporów prawnych’ pomiędzy państwami i tylko one mają prawo używać tego forum. Trybunał nic jednak wymusić nie może, a jego jurysdykcja obejmuje tylko kraje, które dobrowolnie zgodziły się na jego arbitraż. Decyzje Trybunału nie są oparte na precedensach (stare decisis), a każda sprawa jest teoretycznie rozpatrywana de novo w indywidualnym procesie. Zgromadzenie Ogólne ONZ, gdzie zasiadają wszystkie 193 państwa, ma prawo zwrócić się do Trybunału o opinię doradczą, która nie będzie w żaden sposób wiążąca prawnie.

Najwyraźniej widać tworzące się prawo międzynarodowe i jego efekt na przykładzie rezolucji uchwalanych przez Radę Bezpieczeństwa. Składa się ona z najpotężniejszych państw naszego globu i ma za zadanie dbać o światowy ład i bezpieczeństwo. Karta Narodów Zjednoczonych zobowiązuje wszystkie państwa do podporządkowania się decyzjom Rady podjętym w momencie zagrożenia pokoju i bezpieczeństwa na świecie. Rezolucje uchwalone w ramach rozdziału VII Karty ONZ są wiążące prawnie dla wszystkich państw. Za niestosowanie się do wytycznych Rady grożą sankcje, izolacja, a nawet użycie przez społeczność międzynarodową siły.

Reasumując, niezwykła plastyczność prawa międzynarodowego jest równocześnie jego największą wadą i zaletą.Wadą, ponieważ są w nim równi i równiejsi, a zaletą ze względu na to, że tego faktu nie ukrywa i nie neguje, tylko stara się mu sprostać.

Rafał Szczurowski