W Rosji nadchodzi odwilż? Nie

Według szacunków protestujących ostatnia demonstracja na Prospekcie Sacharowa liczyła nawet 120 tysięcy ludzi. Jej panorama robi wielkie wrażenie, możecie zresztą stanąć w samym środku tłumu dzięki wirtualnemu spacerowi. Dostrzeżecie  tam komunistów (sierpy i młoty), nacjonalistów (żółto- czarne flagi), i innych. Jest to pełny przekrój ideologiczny „opozycji”, która skrzyknęła się za pomocą social media, głównie Facebooka i vKontakte, aby protestować przeciwko fałszerstwom wyborczym. To nie one jednak -same w sobie- pchnęły ludzi na ulice, ale slangowe słowo „Rospil” upowszechnione przez blogera Aleksieja Navalnego (więcej o nim tu). Oznacza ono „odpiłowywanie” pieniędzy z budżetu państwowego przez wszechobecną korupcję.

Prawdziwy powód protestów

Walka z  ”Partią Żulików i Złodziei” jak przezwał „Jedną Rosję” Navalny, stała się w istocie wojną z nadużyciami, łapówkami, słowem z pochodzącymi jeszcze z czasów tatarskich „podarkami” dla władzy.

Władza ta to nie tylko kreml, ale cały ekosystem, który wytworzył wokół siebie Putin. „Blisko 12% aktywnej męskiej siły roboczej w kraju (około 3,4 mln ludzi) zatrudnionych jest czy też służy w organizacjach, które charakteryzuje niekwestionowane posłuszeństwo i głęboko zakorzeniona korupcja” pisze Andrzej Lubowski w tekście „Królestwo nepotyzmu na gruzach komunizmu” i wylicza, że rosyjskie łapówki to dziś 400 mld $! To właśnie dlatego ludzie wyszli na ulice, sfałszowanie wyborów było jedynie katalizatorem tych wystąpień.

Jeśli nie Putin to kto?

Masa skrzyknięta przez social media potrzebuje jednak liderów, władza to zrozumiała dlatego Navalnego zamknięto do aresztu podczas protestów na Placu Bołotnym. Dzięki swojej działalności stał się on symbolem walki z korupcją, a tym samym i z systemem. Na Prospekcie Sacharowa dał się poznać jako postać niebywale charyzmatyczna (proszę obejrzeć jego wystąpienie!) a właściwie niemal lider opozycyjnych wystąpień. Dlaczego kreml umożliwił mu działanie 24 grudnia? Trudno powiedzieć, ale Navalny to nacjonalista, inni liderzy protestów m.in. Udalcow chcą budować w Rosji socjalizm, Kudrin to były członek układu, Prochorow marionetka kremla, żaden z nich z perspektywy zachodu nie jest lepszy od Putina. A dotychczasowy Car zdaje sobie z tego sprawę i podkreśla swoją osobę jako wybór najbardziej liberalny i prodemokratyczny z wszystkich możliwych, strasząc zachód komunizmem.

Protesty nie mogą się udać. Powodów jest jeszcze kilka

Powodów które wskazują na to, że protesty nie mogą się udać i przynieść trwałych owoców jest jeszcze kilka:

  • Putiniści zaczynają tworzyć pozory małej odwilży, która może być marcowa nie tylko z nazwy, ale i po prostu trwać do marca (wyborów prezydenckich). System wycofuje się z wszystkich zdobyczy, które uzyskał w ostatnich latach. Nawet zaklęty krąg medialny wydaje się rozszczelniać. Popularny satyryk rosyjski Michaił Zadornow wypowiedział się publicznie o wyborach i to w jaki sposób (!):

Czurow (szef PKW) dzwoni do Putina 5 marca. – Mam dwie wiadomości: dobrą i złą – mówi. – Zaczynaj od dobrej – odpowiada Putin. – Został Pan wybrany na prezydenta. – A zła? – pyta prezydent-elekt. – Nikt na Pana nie głosował.

  • Być może  zostanie powtórzony wariant „avatara” i Putin zrezygnuje z ubiegania się o fotel prezydencki, popierając marionetkę umaczaną w system (w grę wchodzi m.in. Mironow, albo podatny na naciski Prochorow). Jest to wariant mało prawdopodobny, ale nie niemożliwy.
  • Wielkość protestów jest nadal nieduża, 120tys ludzi to niewiele nawet w zestawieniu z 3,5 milionami siłowników, którzy są beneficjentem systemu.

Podsumowując

Pomimo spektakularności wydarzeń 24 grudnia, wydaje się że fundamenty systemu putinowskiego nie zostały naruszone. Planowa „mała odwilż” daje nadzieję na rozmiękczenie środowisk opozycyjnych, które w dodatku posiadają liderów o skrajnym światopoglądzie. Zachód z przychylnością spojrzy nie tylko na parareformy, ale i samego Putina, który wydaje się najbardziej stabilnym i umiarkowanym „kandydatem” prezydenckim w Rosji. Federacja w związku z nierozwiązaniem powszechnego problemu korupcji zdaje się wkraczać jednak w okres niepokojów, które mogłaby zniwelować wyższa cena ropy naftowej (konflikt Zachodu z Iranem?).

Piotr A. Maciążek – politykawschodnia.pl