Przegląd Międzynarodowych Absurdów – cz. V

Zapraszam do lektury kolejnego wydania Przeglądu Międzynarodowych Absurdów. Tym razem numer V. Jak zwykle – wielcy, ale również trochę mniejsi, tego świata pracują na to, aby znaleźć się w notowaniu.

6. Premier Grecji proponujący referendum w/s przyjęcia pakietu pomocowego UE
Premier Papandreu wygrałby niechybnie dzisiejsze notowanie, gdyby nie fakt, iż ze swojego pomysłu się wycofał. Przypomnijmy – chciał, aby kwestię następnego pakietu pomocowego dla Grecji rozstrzygnęli Grecy w referendum.

Brzmi nieźle – rzekliby demokraci. Owszem – gdyby nie fakt, że Grecy sami ten pakiet negocjowali i zakłada on pomoc finansową, ale również bolesne reformy, tak niezbędne Grekom. Przeciętny Grek głosowałby zatem, czy chce pomocy (która służyłaby głownie do spłaty długów) i bolesnych cięć (które odczułby na swojej skórze). Według pierwszych badań – przeciwko było ok. 60% społeczeństwa.

Niemcy i Francuzi byli bezwzględni. Jeśli Grecy nie przyjmą propozycji to nie zobaczą już ani euro. Pojawiały się nawet głosy o wyjściu z euro lub nawet całej Unii Europejskiej. Premier Grecji ostatecznie wycofał się ze swojego pomysłu, otrzymał wotum zaufania i teraz czekamy na rozmowy koalicyjne i dalszy ciąg programu.

Grecka tragedia trwa w najlepsze…

5. Najtańsze papierosy w Moskwie? Tylko u polskich dyplomatów!
„Szef MSZ Radosław Sikorski zwalnia w trybie natychmiastowym dwójkę pracowników polskiej ambasady w Moskwie. Zostali oni wczoraj zatrzymani przez Straż Graniczną w związku z próbą przemytu około 100 tys. sztuk papierosów. – Minister Sikorski podjął decyzję o ich zwolnieniu w trybie natychmiastowym – powiedział rzecznik MSZ Marcin Bosacki. Zostaną wydaleni z pracy w służbie zagranicznej w trybie dyscyplinarnym. „

Cóż, że kiepsko płatna bywa praca dyplomaty – o tym powszechnie wiadomo. Dwójka polskich urzędników postanowiła sobie pohandlować papierosami i – mam wrażenie – że będzie im to dane, ale już na bazarze w Polsce, a nie w Moskwie.

To mi przypomina opowieść o polskich dyplomatach z Azji, gdzie ściągali na potęgę luksusowe samochody, gdyż jako korpus dyplomatyczny byli zwolnieni z cła.

Polak jednak potrafi ;).

4. Sarkozy jak Chirac!
To, że wszyscy będący poza strefą euro cieszą się z tego powodu jak małe dzieci, rzecz oczywista. Cieszy się na przykład Wielka Brytania, a jej konserwatywny premier – Dawid Cameron – za winne problemów uważa państwa będące w strefie i pozwala sobie na pouczanie innych przywódców. Kopie leżącego, ale trudno go krytykować, bo leżący sobie na to bardzo zasłużył.

Tymczasem jednak prezydent Nicolas Sarkozy postanowił wykorzystać stary sposób Jacquesa Chiraca na dyskusję z przywódcami innych państw. Były prezydent państwa zakomunikował Polsce (i innym państwom popierającym interwencję w Iraku), że straciła okazję, aby siedzieć cicho…

(…)”Potąd mamy waszego krytykanctwa, pouczania nas co robić. Najpierw mówicie, że nie znosicie euro, a teraz chcecie się wtrącać do naszych spotkań”. Ale tylko dziennik „The Guardian” dodaje zdumiewającą odzywkę Francuza pod adresem Camerona: „Była dobra okazja, żebyś się zamknął”.”

Francuzom i Brytyjczykom zasugerować możemy tylko ochłonięcie i polski wynalazek. Politykę miłości.

3. Dmitrij Rogozin, przedstawiciel Rosji przy NATO, proponuje, aby rosyjski stał się językiem urzędowym UE
Rosjanom trzeba przyznać, iż starają się nie opuszczać czytelników „Przeglądu Międzynarodowych Absurdów” od samego początku. Kierunek – na samym początku – wskazał wódz, Władimir Putin – i od tego czasu Rosjanie nie spuszczają z tonu.

Rogozin zaproponował, aby rosyjski stał się językiem urzędowym UE. Argumentacja jest prosta – skoro mniejszości narodowe (szczególnie w Estonii, Litwie i Łotwie) się nim posługują, to czemu ma być dyskryminowany?

Pomysł nierealny i na pewno nie zostanie zrealizowany. Jakby to powiedzieć dyplomatycznie – Panie Ambasadorze, oficjalnymi językami są tylko te, które są urzędowymi w państwach członkowskich. Jest jedna „furtka” – jeśli Rosja wjedzie do UE, postulat Rogozina zostanie spełniony. Obawiam się jednak, że Dmitrij Rogozin, znany z antyzachodnich wypowiedzi (w tym krytyki wizyty ministra Sikorskiego w Afganistanie w latach 80-tych w charakterze dziennikarza), nie pójdzie – jak to mówi pewien klasyk, tą drogą.

2. Rozmowa trójkąta Westerwelle-Sikorski-Łukaszenka na temat homoseksualizmu.
Pamiętacie wizytę ministrów spraw zagranicznych Polski i Niemiec w Mińsku u prezydenta Łukaszenki, mniej więcej z rok temu? Proponowali oni Białorusi pomoc liczoną w miliardach euro, w zamian za demokratyzację życia politycznego. Łukaszenka propozycji nie przyjął, bo pojęcie „wolnych wyborów” budzi w niego, byłego dyrektora Kołchozu, wręcz naturalny absmak, a poza tym UE przelicytowali Rosjanie.

Panowie jednak nie nudzili się. Jak powszechnie wiadomo, Guido Westerwelle, minister spraw zagranicznych Niemiec, znany jest z racji swojej funkcji, ale również ze swojej, jak to elegancko ujął minister Sikorski, nietradycyjnej orientacji seksualnej. Oddajmy głos zainteresowanym.

„(…)- Westerwelle obraził się, kiedy powiedziałem, że nie zgadzam się z… Jak to się nazywa… Homo… Homo… Kiedy facet z facetem… Homoseksualizm! – mówił w piątek Łukaszenka. – Sikorski zadaje mi pytanie: „Jak, Aleksandrze Grigoriewiczu, odnosicie się do nietradycyjnej orientacji?”. Powiedziałem, co sądzę. Że jak kobiety są lesbijkami, to jest to nasza, chłopów, wina. Zresztą jak kobieta z kobietą, to można to wybaczyć. Ale facet z facetem! Ohyda!”

Aleksander Łukaszenka poradził sobie z zagadnieniem z gracją śp. Andrzeja Leppera, czy też legendarnego już posła Węgrzyna (obecnie bezpartyjny), który podobnie odpowiedział. Kobieta z kobietą – można wybaczyć (a nawet popatrzeć)! Samego Łukaszenkę można docenić za rozmach i wyczucie czasu drugim miejscem w dzisiejszym notowaniu.

1. Polskie MSZ gratuluje Libijczykom zabójstwa Kaddafiego
„Ministerstwo Spraw Zagranicznych z uwagą śledzi wydarzenia w Libii po śmierci pułkownika Muammara Kadafiego. Gratulujemy narodowi libijskiemu ostatecznego zakończenia trwającego dziesiątki lat okresu dyktatury.” – napisało polskie MSZ w oświadczeniu wydanym po śmierci pułkownika Kaddafiego.

Polski MSZ rozbił bank. Śmierć Kaddafiego to raczej nie powód do międzynarodowej histerii. Sam Pułkownik zrobiłby ze swoimi przeciwnikami to samo, ale mówimy przecież o celach humanitarnych samej interwencji oraz jako przyczynę wspierania powstańców, a tu widzimy – prawdopodobnie – lincz. Obie strony konfliktu mają tam międzynarodowe prawo humanitarne, gdzie miał mieć komisarz Ryba paragrafy w „Killerze” (podpowiedź: rzeczownik, pierwsza litera na d). Sam Kaddafi był bezwzględnym dyktatorem, wielokrotnym zabójcą i – przede wszystkim – okrutnym przywódcą, który najpierw strzela do cywilów, a potem zadaje pytania.

Nie ulega jednak wątpliwości, że zabójstwo Kaddafiego było złamaniem Konwencji Genewskiej o Ochronie Ofiar Wojny, a jeżeli uznamy, że na podstawie rezolucji RB ONZ 1970 możemy postawić przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym Saifa al-Islama Kaddafiego, to tak samo możemy poczynić z zabójcami Kaddafiego, którzy popełnili zbrodnię wojenną.

Mówiąc zatem wprost – polskie MSZ pogratulowało Libijczykom dokonania zbrodni wojennej . Tego jeszcze nie grali i zasługuje to na zwycięstwo w notowaniu.

Kategorie: Polityka
Fotografia główna: Nicolas Sarkozy i David Cameron w trakcie podpisywania umowy (Zdjęcie: Lionel Bonaventure/Getty Images)