Wyrok dla Julii Tymoszenko – o jeden krok za daleko

Wiktor Janukowycz zapewnia, iż najważniejszym celem polityki zagranicznej Ukrainy jest integracja z Unią Europejską. Polska dyplomacja stara się pomóc swojemu sąsiadowi, gdyż wie, że ewentualne rozszerzenie będzie korzystne dla Warszawy. Przede wszystkim jednak Kijów musi pomóc sobie sam, jeżeli ma aspiracje europejskie, bo wyrok wydany na Tymoszenko na Zachodzie się „nie przyjmie”. Demokratyczny ustrój, wolnorynkowa gospodarka, przestrzeganie praw człowieka, a także przyjęcie dorobku prawnego UE (tzw. Acquis Communautaire). To warunki, jakie musi spełnić państwo mające aspiracje europejskie. Czy po skazaniu Julii Tymoszenko na 7 lat więzienia, 3 lata pozbawienia prawa piastowania stanowisk publicznych oraz 1,5 mld hrywien odszkodowania dla Naftohazu, ktoś w Berlinie, Paryżu i Londynie uzna, że te warunki zostały spełnione?

Zacznijmy od najważniejszego. Nie znam akt sprawy, ani ukraińskiego prawa, dlatego nie jestem w stanie wydać jednoznacznej opinii na temat winy lub niewinności Julii Tymoszenko. Była ukraińska premier nie należy również do aniołków – różnego rodzaju zarzuty, głównie korupcyjne, towarzyszą jej niemal od zawsze, a swojego majątku – wraz z byłym mężem – dorobiła się w podejrzanych okolicznościach.

Za co wyrok?
Potocznie mówi się, iż Julia Tymoszenko została skazana za ukraińsko-rosyjską umowę gazową. Jest to jednak tzw. skrót myślowy. Tak jak polsko-rosyjskie negocjacje gazowe. Prowadzą je – w przypadku Ukrainy i Rosji – Naftohaz oraz Gazprom, a Polski i Rosji – PGNiG i Gazprom. W praktyce każda z tych spółek działa de facto w związku z potrzebami państwa, a politycy mają olbrzymi wpływ na jej funkcjonowanie. To spółki są jednak stronami umowy, a nie premierzy czy prezydenci, zatem to ich szefostwo powinno być odpowiedzialne za finał rozmów i np. zawyżone stawki za gaz). Wyobraża ktoś sobie, aby za kontrakt Gazpromu odpowiadał premier Putin? Politycznie – owszem, Tymoszenko podlega ocenie, ale czy karnie? Szefowie spółek podpisali umowy według życzeń Tymoszenko i Putina, ale przecież nie mieli takiego obowiązku prawnego, a ewentualny błąd proceduralny w wydawaniu np. instrukcji negocjacyjnych powoduje ich nieważność.

Ocena polityczna jest prosta – 450 dolarów za tysiąc metrów sześciennych to bardzo wysoka stawka, bo w 2008 roku Ukraina płaciła trochę ponad 170. Dla ukraińskiej gospodarki to musiał być szok. Jednocześnie jednak trzeba pamiętać o tym, iż udało się jej ocalić Naftohaz przed wpływami rosyjskimi. Julia Tymoszenko znajdowała się pod ścianą, bo wybór miała prosty (i propozycja taka ciągle przedstawiana jest przez Moskwie rządzącym na Ukrainie) – tańszy gaz i podział Naftohazu albo gaz po „cenie rynkowej” albo brak gazu. Rosja wygrała, a Tymoszenko przegrała nie tylko negocjacje, ale i wybory prezydenckie (mimo neutralności Moskwy). Tylko czy w demokratycznym państwie konsekwencją tego powinno być 7 lat w więzieniu? Powodzenia dla prezydenta Janukowycza w przekonywaniu o tym najważniejszych polityków Unii Europejskiej.

Jak słusznie zauważa Ośrodek Studiów Wschodnich w swojej interesującej analizie motywy „wewnętrzne” przeważyły nad tymi „zewnętrznymi”. Celem jest wyeliminowanie Julii Tymoszenko z życie politycznego przy pomocy środków prawnokarnych.

Ukraino – wybieraj
Teraz to rządzący Ukrainą stoją przed zero-jedynkowym wyborem. Unia Europejska nie podpisze umowy stowarzyszeniowej z Kijowem bez rozstrzygnięcia problemu Tymoszenko. Jeżeli uznać to, co zrobiła za zdradę, to Janukowycz rozegrał to w ten sposób, iż trudno użyć innego słowa jak „zemsta” i „niedemokratyczne metody”.

Wyrok nie jest prawomocny – Julia Tymoszenko dysponuje prawem do apelacji i niewątpliwie z niego skorzysta, ale Ukraina – ku rozpaczy Warszawy – straci kolejne miesiące, jak również zatrzyma się, na ten czas, w maratonie do Unii Europejskiej.

Scenariusze są trzy. W pierwszym z nich władze ukraińskie „nie odpuszczają” Tymoszenko, odwołanie nie zmienia wyroku albo cała sprawa ma się ciągnąć miesiącami albo latami. Tymoszenko zaś ma dużo czasu do zapoznania się ze współwięźniami. Już samo zastosowanie aresztu należy uznać za decyzję polityczną.

W drugim scenariuszu Julia Tymoszenko wychodzi, ale upokorzona. Byłoby to możliwe, gdyby ukraińskie prawo przewidywało prawo łaski dla prezydenta. Liderka opozycja wyszłaby na mocy bezpośredniej decyzji prezydenta Janukowycza. To by była dopiero farsa.

Trzeci scenariusz zakłada uniewinnienie w ramach apelacji lub zmianę Kodeksu Karnego przez Radę Najwyższą Ukrainy w taki sposób, aby usunąć przepis na podstawie którego sądzona jest Julia Tymoszenko. Zgrabnie można to ując w ten sposób, iż Ukraina zaczyna dostosowywać swoje prawo do minimum, które musi być przyjęte w związku z umową stowarzyszeniową.

Wybrany scenariusz pokaże nam, w którym kierunku podąża Ukraina. Kijów, chcąc do UE, musi przestrzegać europejskich standardów. Inne wyjście to stagnacja i mocniejszy zwrot w kierunku wschodnim. Ukraino, wybieraj!