Przegląd Międzynarodowych Absurdów II

Miñsk, Białoruś, 02.11.2010. Minister spraw zagranicznych RP Radosław Sikorski (P) podczas spotkania z prezydentem Białorusi Alaksandrem Łukaszenką (L) w Mińsku. Żródło: PAP/Leszek Szymański/Pardon.pl
Miñsk, Białoruś, 02.11.2010. Minister spraw zagranicznych RP Radosław Sikorski (P) podczas spotkania z prezydentem Białorusi Alaksandrem Łukaszenką (L) w Mińsku. Żródło: PAP/Leszek Szymański/Pardon.pl

W Polsce trwa kampania wyborcze, której można zarzucić wszystko, ale nie to, że jest merytoryczna. Prosty przekaz, bez żadnych komplikacji, przepychanki, a co tam w świecie międzynarodowym? Co najmniej stara się dorównać. Przedstawiam subiektywny ranking międzynarodowych absurdów – część druga.

4. Hamas zrywa nieformalne zawieszenie broni.
Od kilku dni trwa wymiana przyjemności pomiędzy Izraelem, a Hamasem i ugrupowaniami radykalnymi ze Strefy Gazy i Półwyspu Synaj.

Absurdalne jest to dlatego, że ciężko już się połapać, nawet w tych nieformalnych rozejmach, bo wzajemne ataki trwają non stop. A to rakieta poleci na południowy Izrael, a to Izraelczycy zbombardowali podziemne tunele, a to autobus. Jeżeli coś powstrzymywało Hamas przed atakami, to nieuchronność izraelskiej odpowiedzi oraz niszczenie podziemnych tuneli. Zwracam uwagę na to, że sytuacja taktyczna tego ugrupowania zmieniła się dzięki otworzeniu granicy z Egiptem.

Na Bliskim Wschodzie zatem bez zmian, absurdalna wojna trwa i może dojść do eskalacji. Szkoda, że życiem płacić za to mogą cywile z jednej i drugiej strony..

Hamas za swoją postawą uplasował się na 4 miejscu w notowaniu. Ma mniejsze szanse na wygranie wojny z Izraelem niż ja na zagranie w kadrze Franciszka Smudy na Euro 2012 w ataku z „Adamiak Zofią”. A może jednak rozejm, przecież nieformalny, przetrwa? Na pewno sensu nie ma atakowanie silniejszego, nawet pomimo umocnienia się Hamasu. Już nie mówiąc o zerowych szansach – w razie eskalacji – na rozmowy pokojowe, których nie ma nawet wtedy, gdy jest względnie spokojnie.

3. Żel do pielęgnacji włosów powodujący bezpłodność
A na trzecim miejscu Izraelczycy i najnowsza myśl izraelskiego przemysłu chemicznego. Żel powodujący bezpłodność, który miał być rozprowadzany na egipskim rynku celem pogorszenia sytuacji demograficznej Egiptu.

Trudno ocenić wiarygodność tej historii, bo nie wiadomo co jest głupsze. To, że ktoś w Izraelu łudził się, że w taki sposób zagrozi rozwojowi demograficznemu Egiptu czy to, że może to być bajeczka wymyślona przez Egipcjan, których o przesadną sympatię do Izraela przecież nikt nie podejrzewa.

Tego prawdopodobnie nie dowiemy się nigdy, ale zasłużone trzecie miejsce – za pomysł dla izraelskiego wywiadu albo, za kreatywność w wymyślaniu historii, dla Egipcjan.

2. Julia Tymoszenko przed sądem w Kijowie
Wydarzenia z Bliskiego Wschodu są jednak dystansowane przez naszych wschodnich sąsiadów z Ukrainy. Przed sądem postawiona została Julia Tymoszenko.

Cóż, nie jestem ukraińskim konstytucjonalistą, więc nie będę się wypowiadał na temat zgodności z prawem oskarżeń, aczkolwiek kontakty Tusk-Kaczyński do niemal wzór do naśladowania, w porównaniu z relacjami na linii Tymoszenko-Juszczenko i Tymoszenko-Janukowycz.

W tej sprawie absurdalne jest niemal wszystko. Tymoszenko zarzuca się, że podpisała zbyt wysoki kontrakt z Rosjanami. Juszczenko stwierdził, że Rosjanie chcieli sprzedawać gaz po 250 $ za 1000 m3 gazu, a ukraińska premier podpisała po 450 w zamian za poparcie w kampanii wyborczej. Tymoszenko z Juszczenką zdradzali się już wzajemnie w każdą stronę – każde z nich pod rękę z Janukowyczem.

O ukraińskich wyborach pisałem wyczerpująco w artykule „Odszedł Wiktor, niech żyje Wiktor!” i przyznać trzeba, że Rosjanie nie grali tylko z Janukowyczem. Jako ludzie roztropni, wspierali obie strony, dzięki czemu mieli gwarancje znalezienia się w wygranej ekipie po ogłoszeniu wyników.

Jedno jednak trzeba podkreślić – umowa Tymoszenko z Rosjanami rzeczywiście jest droga, czego dowodem jest chociażby fakt, iż Moskwa błyskawicznie obniżyła cenę o 1/3 zmianie prezydenta i premiera na Ukrainie, w zamian za przedłużenie stacjonowania rosyjskiej floty w Seawastopolu. Czy jednak Julia Tymoszenko wolała „przepłacić z rosyjskim poparciem” niż zapłacić mniej, ale przedstawiać to jako swój sukces?

Absurdalności całej sprawie dodają dwa kolejne elementy – rozpaczliwe żądania Tymoszenko o zapewnienie tłumacza z języka rosyjskiego w momencie, gdy jej … pierwszym językiem jest rosyjski, a także jeszcze większy komizm sytuacji, gdy premier Azarow i prezydent Janukowycz mają problem z płynnym mówieniem po ukraińsku…

Premier Tymoszenko zawsze może jednak liczyć na ukraińskie feministki z organizacji FEMEN, a wiadomo, jak one protestują, to mężczyźni w Polsce będą się cieszyć, bo dziewczyny mają jedną, konsekwentną zasadę przy swoich demonstracjach (świetnie pasujące słowo) – inaczej niż topless nie występują.

1. Minister Sikorski wzywa do ustąpienia i straszy Hagą prezydenta Assada.
Wszystkich jednak zostawił w polu nasz minister spraw zagranicznych, który zaadoptował Twittera do prowadzenia polskiej polityki zagranicznej. Inni ministrowie, np. szwedzki Carl Blidt, informują o działaniach MSZ, a u nas jak zwykle po ułańsku – my najpierw wyślemy informacje przez PRYWATNE konto Sikorskiego, a potem pomyślimy nad notą dyplomatyczną.

Samo nawoływanie Assada do rezygnacji jest pustym gestem, także w wykonaniu Baracka Obamy czy Catherine Ashton. Prezydent Assad, podobnie jak Kaddafi, odejdzie dopiero wtedy, gdy zostanie do tego zmuszony, a raczej „ćwierkanie” go do tego nie przekona – m.in. dlatego, że nie prowadzi konta w tym serwisie. Jakby minister Sikorski wysłał list/notę etc w imieniu polskiego MSZ, a następnie poinformował o wysłaniu nawet na swoim prywatnym koncie – byłoby w porządku, ale tak, to sami wystawiamy się na śmiech połączony z płaczem – podobnie jak w sprawie białoruskiego opozycjonisty, gdzie również Sikorski przepraszał na Twitterze, po polsku, naród białoruski, w imieniu Polski. Aby być sprawiedliwym, należy pochwalić podrzucanie przez niego artykułów z zagranicznej prasy na temat naszego kraju.

Merytorycznie „wypowiedź” Sikorskiego również się nie broni. Jeżeli Assad miały stanąć – zgodnie z prawem międzynarodowym – przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym, Syria musiałby przyjąć w przeszłości Statut Rzymski. Niestety, Syria podpisała go, lecz nie ratyfikowała, a w związku z tym, jurysdykcji MTK nie podlega – podobnie jak Libia. W praktyce, w takich sytuacjach, stosowano są specjalne, Międzynarodowe Trybunały, ale czy pomysł taki uzyska niezbędną akceptację wszystkich stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ? Halo, Moskwa? Na razie mocno w to wątpię.

Chyba że Radosław Sikorski chciałby się zobaczyć z z Bashirem al-Assadem w Hadze na kawie, ale mam wrażenie, że nie to miał na myśli.

Mniej formy, a więcej treści.

Kategorie: Polityka
Fotografia główna: Miñsk, Białoruś, 02.11.2010. Minister spraw zagranicznych RP Radosław Sikorski (P) podczas spotkania z prezydentem Białorusi Alaksandrem Łukaszenką (L) w Mińsku. Żródło: PAP/Leszek Szymański/Pardon.pl