Państwo holenderskie odpowiedzialne za Srebrenicę – wyrok sądu w Hadze

Kobiety opłakujące kolejne zidentyfikowane ofiary masakry w Srebrenicy tuż przed ich pogrzebem w miejscowości Potoczari w lipcu 2008 roku (AP Photo/Amel Emric/okonabalkany.blox.pl)
Kobiety opłakujące kolejne zidentyfikowane ofiary masakry w Srebrenicy tuż przed ich pogrzebem w miejscowości Potoczari w lipcu 2008 roku (AP Photo/Amel Emric/okonabalkany.blox.pl)

Wydarzenia ze Srebrenicy, pomimo iż upłynęło od ich czasu prawie 16 lat, budzą emocje i są przedmiotem ożywionej dyskusji. Niedawno władze serbskie ponownie przepraszały za Srebrenicę. Przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym dla byłej Jugosławii stanął generał Ratko Mladić, odpowiedzialny za masakrę 8 tysięcy muzułmańskich Bośniaków. Na Bałkanach większość narodów ciągle uważa, że rachunki są niewyrównane.

Wyrok holenderskiego sądu jest precedensowym i niezwykle interesującym epizodem (niestety jeszcze nie epilogiem) tych wydarzeń.  Sąd w Hadze uznał, że państwo holenderskie jest winne śmierci trzech Bośniaków, a więc ponosi konsekwencje za działania własnych żołnierzy służących w misji ONZ.

Zanim przejdę do omówienia samego wyroku, warto by wspomnieć, że w tej wojnie nie było niewinnych stron. Muzułmańscy Bośniacy zabijali cywilów serbskich Bośniaków i vice versa. Wojny na Bałkanach bezsprzecznie kojarzą się z tragedią cywilów i okrucieństwem walczących sił. Strony nie przestrzegały konwencji międzynarodowych i nawet nieszczególnie się z tym kryły. Prawo dżungli, w Europie, równo 50 lat po zakończeniu II wojny światowej.

Ile może misja peacekeeping?
Holenderski batalion (DUTCHBAT) był częścią operacji UNPROFOR w Bośni i Hercegowinie. Była to operacja typu peacekeeping. Najczęściej stosowanym argumentem, na swoją obronę, przez Holendrów zakaz użycia broni przez siły holenderskie. Podkreślano również słabe uzbrojenie tych wojsk oraz brak wsparcia ONZ w krytycznych dniach lipca 1995.

Operacje typu peacekeeping zakładają bezstronność sił ONZ oraz zakaz użycia sił, to prawda, ale absolutnie dopuszczalna jest samoobrona. Żołnierze holenderscy – w myśl prawa międzynarodowego – nie mogliby zaatakować sił Ratko Mladicia, ale jak najbardziej mogliby się przed ich atakiem bronić. Nie należy też zapominać, że generał Mladić posiadał silną kartę przetargową w postaci 30 Holendrów, których śmiercią groził w razie wznowienia bombardowań NATO.

W holenderskiej bazie w Potoczari schroniło się kilka tysięcy muzułmańskich Bośniaków. Dowództwo holenderskie – będąc pod silnym naciskiem – podjęło decyzję o wypuszczeniu ich z obozu, co równało się ich wydaniu na śmierć (po uprzednim rozdzieleniu kobiet i dzieci do 12 roku życia). Momentalnie przejęli ich Serbowie, a resztę dopisała już historia. Przeprowadzono kilka tysięcy egzekucji muzułmańskich mężczyzn i chłopców z Potoczari oraz innych regionów.

Sensownie brzmią pytania, czy Holendrzy musieli wydawać cywilów? Nie, nie musieli. Czy mogli ich bronić? Mogli, chociaż rzeczywiście byli słabo uzbrojeni i było ich zaledwie 300. Mając jednak do wyboru narażenie swojego życia, a posłanie na śmierć muzułmańskich Bośniaków, wybrali to drugie, bezpieczniejsze dla nich samych wyjście. Wypuszczając ich z obozu, podali ich Mladiciowi na tacy. Podobnie uznał holenderski sąd – państwo holenderskie zawiniło wydając Bośniaków w ręce Serbów.

Prawdą jest oczywiście że Holendrzy nie jechali tam być stroną konfliktu ani przesądzać o jego losie. Zadaniem misji było jednak zapewnienie ochrony ludności cywilnej, a zwłaszcza ustanowienie stref bezpieczeństwa. To jest kryterium do oceny działań żołnierzy. Holendrzy zrobili dużo mniej niż mogli, aby zapobiec masakrze w Srebrenicy, a dużą część muzułmańskich Bośniaków sami Mladiciowi dostarczyli.

Znaczenie precedensowego wyroku
Holenderski sąd zasądził odszkodowanie za śmierć trzech Bośniaków, a także uznał odpowiedzialność państwa. Należy jednak rozróżnić możliwe skutki dla roszczeń wysuwanych wobec Holandii w/s Srebrenicy, a odpowiedzialności innych państw ONZ za działania/zaniechania swoich żołnierzy.

Przy ocenianiu wpływu wyroku należy jednak zwrócić uwagę na to, iż rzeczywiście, może stać się podstawą do kolejnych roszczeń krewnych ofiar w stosunku do Holandii. Oczywiście, jeśli wyrok stanie się prawomocny. Holendrzy sami uznali odpowiedzialność swojego państwa i jeżeli sądy mają być konsekwentne – powinny na tej podstawie przyznawać odszkodowania w razie pojawienia się kolejnych spraw.

Wyrok jest więc historyczny, ale sądy innych państw wcale nie muszą orzekać identycznie w sprawach dotyczących odpowiedzialności państwa za żołnierzy misji pokojowych. Decyzje holenderskiego sądu nie wiążą w żaden sposób ani polskich, ani amerykańskich, ani niemieckich sędziów. Nie zmienia to jednak faktu, że wyrok jest arcyciekawy, zwłaszcza, że mamy lipiec i przed nami kolejna, szesnasta, rocznica masakry w Srebrenicy.