Wybrzeże Kości Słoniowej na skraju wojny domowej

Sytuacja na Wybrzeżu Kości Słoniowej pogarsza się z dnia na dzień.  W ciągu kilku ostatnich tygodni swoje domy opuściło 400 tysięcy mieszkańców, z czego 75% to uciekinierzy z Abidżanu – niedawnego gospodarczego centrum kraju. Ofiary śmiertelne rozruchów i walk liczone są już w setkach. Padają przede wszystkim z rąk sił popierających Laurenta Gbagbo – byłego prezydenta, który odmówił odejścia z urzędu po przegranej w listopadowych wyborach.

Ukarać winnych i utrzymać pokój w regionie

Bojówki lojalne wobec Gbagbo zaatakowały 3 marca b.r. nieuzbrojoną grupę protestujących przeciwko byłemu prezydentowi. Zginęło 7 osób. Niestety międzynarodowe ciała, takie jak Rada Bezpieczeństwa ONZ, nie reagują stanowczo, okazując słabość wobec bezkarnego tyrana. Nie chodzi tu tylko o pociągnięcie do odpowiedzialności winnych łamaniu praw człowieka i zbrodniom. Niemal regułą jest, że niepokoje w WKS w minionych latach rozlewały się na sąsiednie państwa – Sierra Leone, Liberię czy Gwineę. Organizacje międzynarodowe, zwłaszcza regionalne – afrykańskie, powinny naciskać na Gbagbo, żeby uszanował wybór własnego narodu i odszedł.

Sankcje, sankcje i jeszcze raz sankcje

Unia Afrykańska dysponuje szeregiem możliwych środków nacisku – od ekonomicznych przez dyplomatyczne po militarne. Najbardziej dotkliwe dla reżimu są oczywiście sankcje gospodarcze. Siedem krajów Wspólnoty Gospodarczej Krajów Afryki Zachodniej ECOWAS już zawiesiło Wybrzeże w prawach członka tej organizacji i zamroziło z nim stosunki gospodarcze, co pozbawiło Gbagbo dopływu  tak potrzebnych mu pieniędzy. Większość państwowych pieniędzy zostało zablokowanych na kontach w banku centralnym Senegalu. Działalność w Wybrzeżu Kości Słoniowej zawiesiły wszystkie zagraniczne banki, zamrażając nie tylko pieniądze na kontach rządowych, ale i prywatny kapitał obywateli. Niemożliwe jest posługiwanie się w kraju czekami i kartami kredytowymi czy dokonywanie przelewów bankowych. Podobnie dotkliwe są sankcje wprowadzone przez Stany Zjednoczone i Unię Europejską – głównych partnerów handlowych. Mimo że Gbagbo kontroluje plantacje kakao i kawy – najważniejszych bogactw kraju, to nie ma ich już komu sprzedawać. Trudności finansowe Gbagbo odbijają się już na sytuacji osób pobierających pensje z budżetu państwa. Co prawda generałowie otrzymują jeszcze wypłaty w pełnym wymiarze, ale już cywilni urzędnicy – niekoniecznie. Pensje (a w zasadzie część pensji) za luty otrzymało tylko ok. 62% pracowników służby cywilnej.

Gbagbo szuka pieniędzy gdzie tylko może. W minionym miesiącu znacjonalizował banki zagraniczne, co w rzeczywistości nie miało już znaczenia, biorąc pod uwagę, ze już wcześniej zawiesiły one swoją działalność. Gbagbo nie jest jednak całkiem osamotniony. Pomagają mu finansowo i militarnie, mniej lub bardziej otwarcie, Jose Eduardo dos Santos, wieloletni prezydent Angoli, czy Robert Mugabe, prezydent Zimbabwe – dwóch dyktatorów, którym bardzo odległe są takie wartości demokratyczne jak koncepcja wolnych wyborów czy kadencyjność najwyższych urzędów państwowych.

2011 – rok wyborczy w Afryce

Trudno przewidzieć, jak rozwinie się sytuacja w Wybrzeżu Kości Słoniowej. Gbagbo prawdopodobnie nie podda się łatwo, co może doprowadzić do eskalacji napięcia. Możliwe, że prezydent w krytycznym momencie schroni się w którymś z zaprzyjaźnionych państw, unikając w ten sposób odpowiedzialności za zbrodnie. Nadzieją może napawać obecność ok. 10 tysięcy żołnierzy i policjantów z sił międzynarodowych ONZ i kolejne 2 tysiące, które niebawem mają przybyć na miejsce. Niestety jak na razie mandat tych sił jest stosunkowo wąski – mogą jedynie chronić cywilów i monitorować sytuację. Mało prawdopodobne wydaje się również, aby zbrojną interwencję przeciwko prezydentowi Gbagbo podjęły państwa afrykańskie skupione w ECOWAS czy Unii Afrykańskiej.

Na kryzys w Wybrzeżu Kości Słoniowej warto spojrzeć z szerszej perspektywy. W tym roku w wielu afrykańskich państwach zaplanowane są wybory prezydenckie lub parlamentarne. W kilku krajach wybory już się odbyły, w większości są dopiero przed nami. Ważne jest, żeby społeczność międzynarodowa i  przede wszystkim Unia Afrykańska nie tworzyły atmosfery przyzwolenia na takie wydarzenia jak te w Wybrzeżu Kości Słoniowej. Trzeba przeciwdziałać powstaniu szkodliwego precedensu, kiedy ekipa, która przegrała w wyborach, powoduje zamieszki w kraju, doprowadzając w efekcie do powstania tzw. „rządu jedności narodowej”, który z jednością ma niewiele wspólnego i stanowi w zasadzie powtórną legitymizację siły politycznej, której społeczeństwo odmówiło mandatu w wyborach. Bez pokojowej rotacji władzy demokracji w żadnej formie nigdy w Afryce nie będzie.