Restytucja mienia żydowskiego – każdy kij ma dwa końce

W Departamencie Stanu istnieje stanowisko specjalnego doradcy Sekretarza Stanu do spraw Holocaustu. Piastuje je Stuart Eizenstat. Istnienie takiego etatu świetnie pokazuje wpływy żydowskiej diaspory, której, niestety, nasza Polonia do pięt nie dorasta. O Holocauście powiedziano i napisano już niemal wszystko, a Stany Zjednoczone mają w Departamencie Stanu specjalnego pracownika w momencie, gdy nie ma go na przykład w Polsce, a Zagłada była prowadzona przecież przez Niemców na terytoriach polskich.

Na sojusznika można zawsze liczyć
Wspomniany pan Eizenstat, jak na sojusznika przystało, postanowił pouczyć rząd polski w sprawie zwrotu mienia żydowskiego skonfiskowanego po 1939 roku. W jego przekonaniu, Stany Zjednoczone powinny wpłynąć w tym zakresie na Polskę dzięki przyjaznym stosunkom i współpracy łączącej nasze państwa. Ciężko oprzeć się wrażeniu, iż były ambasador Stanów Zjednoczonych przy Unii Europejskiej, do swojego wystąpienia, został delikatnie zachęcony.

Trzeba stanąć twarzą w twarz z prawdą. Tak, między 1939, a 1989 rokiem skonfiskowano majątek żydowski o niebagatelnej wartości. Pierwsze żądania Światowego Kongresu Żydów w wysokości 65 miliardów dolarów wydają się bardzo przesadzone. Bardziej realistycznie brzmią informacje AFP z 2008 roku – 65-70 miliardów owszem, ale złotych i nie mienie żydowskie, a całe zagrabione przez nazistów i komunistów. Partycypacja Żydów w tych roszczeniach wynosi 17%, czyli około 11-12 miliardów złotych. Tę różnicę, ale nie wiadomo czy w całości, można wytłumaczyć faktem, iż Światowy Kongres Żydów żądał „na wszelki wypadek” zwrotu całej wartości posiadanej przez Żydów do 1939 roku, a dane AFP dotyczą już konkretnych roszczeń.

Przedstawiciel amerykańskiej administracji jednak mocno się zagalopował. Zacznijmy od tego, iż jest to doradca Hillary Clinton, a nie sekretarz Clinton czy prezydent Obama. Mam poważne wątpliwości, czy urzędnik – mimo wszystko nie najwyższej rangi – powinien organizować konferencje prasowe i krytykować polski rząd. O tyle warto zaznaczyć, że o samej sprawie mało mówi rząd izraelski. Problem reprywatyzacji, rzeczywiście, nie został przez Polaków rozwiązany, ale Polska będzie w stanie zwrócić tylko część roszczeń. Poza tym, istnieją sądowe sposoby dochodzenia utraconej własności i trzeba uświadomić sobie, iż jakąś część sumy Polska będzie musiała wypłacić. Problem w końcu trzeba będzie rozwiązać, ale naciski w tej formie są nie do zaakceptowania.

Dlaczego Stany Zjednoczone nie powinny pouczać Polski?
Amerykanie popełniają niezwykłą niezręczność wypominając Polsce kwestie zagrabionego mienia żydowskiego.

Trudno obwiniać Stany Zjednoczone o wybuch drugiej wojny światowej, ale o to, iż Polska znalazła się za „Żelazną Kurtyną”, już jak najbardziej. W Teheranie, Jałcie i Poczdamie amerykańscy dyplomaci oddali nas Związkowi Radzieckiemu. Ponadto, mówiąc o reprywatyzacji nie wolno zapominać o 1950 roku i złodziejskiej wymianie pieniądza. Ci trzymający pieniądze na rachunkach bankowych otrzymali w zamian za 100 zł, 3 nowe złote. Ci trzymający gotówkę w domu – jedynie 1 złotówkę. W efekcie, prawie całe społeczeństwo ograbiono z 2/3 pieniędzy (!). Komuniści i naziści okradali więc przede wszystkim polskie społeczeństwo i III RP niekoniecznie stać na płacenie za nich rachunku i nie dotyczy to tylko Żydów. Dlatego Polacy bronią się rękami i nogami przed pełną reprywatyzacją.

Co więcej, wyjątkowo zaskakująca i celna jest odpowiedź ministra Sikorskiego. Amerykanie mogli pomóc Żydom w czasie Holocaustu i nie zrobili tego. Tutaj pozwolę sobie na rozwinięcie. Politycy zachodni, w tym wpływowi Żydzi amerykańscy, do końca mieli wątpliwości dotyczące losu ludzi wysyłanych do Auschwitz-Birkenau. W czasie Zagłady na Węgrzech, Rezso Kasztner, negocjujący wykupienie pociągu Żydów od nazistów (tak, Niemcy handlowali też ich życiem), nie był w stanie uzyskać większych funduszy od organizacji żydowskich oraz aliantów. Były również inne pomysły – jak na przykład odpowiednie zbombardowanie obozów koncentracyjnych w celu umożliwienia ucieczki więźniom. Niczego takiego jednak nie zrobiono.

Polskie Państwo Podziemne robiło tyle, ile mogło – to my próbowaliśmy uświadomić światu, że Żydzi wcale nie jadą do Auschwitz pracować. Struktury podziemne również organizowały pomoc dla Żydów. Rotmistrz Witold Pilecki sam „zaciągnął” się do Auschwitz-Birkenau, napisał niezwykle szczegółowe relacje i zorganizował wewnątrz obozu konspirację w imieniu państwa. A co w tym czasie robiły wszechpotężne Stany Zjednoczone?

Amerykańscy obywatele sami zaś będą mieć problem z restytucją, bo w 1960 roku – według uowy umieszczonej na stronie polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych – rząd Stanów Zjednoczonych w zamian za 40 mln $ sam zrzekł się wszelkich roszczeń za nich („Układ między Rządem Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, a Rządem Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej dotyczący roszczeń obywateli amerykańskich„). Według artykułu IV, w przypadku pojawieniu się takich roszczeń ze strony obywateli amerykańskich „Rząd Polski przekaże je Rządowi Stanów Zjednoczonych”. Jeżeli dobrze interpretuję ten artykuł, oznacza to, iż odszkodowania – w ostatecznym rozrachunku – wypłacałyby w takim przypadku … Stany Zjednoczone.

Na wystąpienie Stuarta Eizenstata odpowiedzieli również internauci na Facebooku . Powstało wydarzenie „Polska wzywa USA do restytucji mienia indiańskiego”. Oczywiście, prawnie jest to niedopuszczalne, ale oceniając sprawę od kwestii moralnej – rzeczywiście, niech Amerykanie nawet nie oddają majątku, a równowartość, według średnich stawek rynkowych, ziemi obejmującej kilka stanów. Dla samego rządu izraelskiego – który na całe szczęście tematu nie forsuje, przynajmniej oficjalnie – odpowiedź może być podobna. Zaraz po tym, jak nastąpi pełna restytucja majątku ponad 700 tysięcy uchodźców palestyńskich, Polska przystąpi do wypłacania odszkodowań.