Refleksje po lizbońskim szczycie NATO

źródło: rzeszow4u.pl

Można tutaj przystawiać dwie miary – pierwsza z nich odnosi się do analogii z lat siedemdziesiątych, kiedy to NATO (…) grało miękko (…) Rosjanie uzyskali (…) chwilową przewagę. Ale z drugiej strony NATO przygotowywało, można powiedzieć, kontratak. I on (…) zakończył się rozgromieniem Związku Sowieckiego (…). Z drugiej strony (…) jest pytanie o zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w Europie, jest pytanie o to, co to w gruncie rzeczy wszystko ma znaczyć, w kontekście tych wszystkich gestów, które są czynione wobec Rosji (…). Jest pytanie, czy to bezpieczeństwo (Polski) zostało umocnione, czy też może Rosjanie dostali sygnał, że mogą rozszerzać swoją strefę wpływów (…). W ten sposób prezes PiSu Jarosław Kaczyński skomentował wynik ostatniego szczytu NATO, odbywającego się w Lizbonie. Pytanie o bezpieczeństwo Polski po tym wydarzeniu jest jak najbardziej na miejscu. Wszelako wątpliwości nasuwają się przy zastosowanych przez prezesa analogiach zimnowojennych. Czy w zmieniającym się na początku XXI wieku ładzie międzynarodowym, patrzenie na politykę ciągle przez pryzmat sporów na linii zachód-Rosja ma sens?

Trudny rok dla NATO

22 Szczyt Sojuszu Północnoatlantyckiego miał miejsce w dniach 19-20 listopada. Zanim jeszcze nastąpiło jego otwarcie, był  on tematem dość burzliwej dyskusji, która przewinęła się przez środki masowego przekazu na całym świecie. Powodem takiego stanu rzeczy jest fakt, iż Sojusz przyjął podczas owego spotkania nową koncepcję strategiczną. Jednym z jej elementów jest zbliżenie z Rosją. Ta kwestia wywołuje pewne obawy w naszym kraju. Przykładem tego jest chociażby powyższa wypowiedzieć prezesa PiSu.

Mijający rok obfitował dla Paktu Północnoatlantyckiego, oraz świata zachodniego w wiele negatywnych wydarzeń. Wojna afgańska, która miała być sprawdzianem skuteczności NATO w świecie postzimnowojennym, sprawia dowództwu ISAFu wiele przykrych niespodzianek. Wojska koalicji straciły w tym roku więcej żołnierzy, aniżeli w poprzednim. Niepokojąco wygląda też sytuacja w sąsiednim Pakistanie. 6 grudnia w północno-zachodniej części tego państwa doszło do dwóch zamachów samobójczych w których zginęło ponad 50 osób. Niestabilna sytuacja wewnętrzna tego kraju skłoniła ONZ do zamknięcia kilku placówek swej agendy specjalizującej w rozdzielaniu żywności. W obecnym roku agresywną politykę prowadziła Korea Północna. Reżim Kimów odpowiada za zatopienie w marcu południowokoreańskiej korwety Cheonan oraz listopadowe ostrzelanie wyspy Yeonpyeong. Niemniej te wszystkie wydarzenia przyćmiewa jeden trwający już trzy dekady proces – wzrost potęgi Chin. Państwo Środka obronną ręką przechodzi przez światowy kryzys finansowy. W roku 2009 wzrost gospodarczy Chin wyniósł 9,1%. W obecnym roku Chiny wyprzedziły Japonię pod względem PKB i stały się drugą potęgą gospodarczą świata.   Dla porównania w owym czasie Stany Zjednoczone poniosły uszczerbek w swym PKB w wysokości 2,6%. Ponadto Chiny  coraz  częściej  akcentują  swoją obecność na arenie   międzynarodowej. W mijającym roku doszło do kilku dyplomatycznych starć między Pekinem, a Tokio i New Delhi. Nie jest więc przypadkiem, że Stany Zjednoczone poszukując sojuszników zerkają w kierunku Rosji. Kraj ten graniczy z Chinami oraz jego wschodnie rubieże są zalewane przez chińskich osadników.

Zbliżenie z Rosją?

Już przed rozpoczęciem szczytu przedstawiciele zachodu dążyli do zbliżenia z Kremlem. 19 października doszło do spotkania Dmitrija Miedwiediewa, Angeli Merkel oraz Nicolasa Sarkozego we francuskim kurorcie Deauville. Przywódcy dyskutowali nad kwestiami ekonomicznymi oraz bezpieczeństwa na kontynencie europejskim. Dość charakterystyczne dla tego procesu były słowa sekretarza generalnego NATO, Andresa Fogha Rasmussena, które wypowiedział 22 października na konferencji niemieckiej partii Zielonych. Sekretarz stwierdził wówczas, iż ma nadzieję że na szczycie w Lizbonie przywódcy państw NATO podejmą decyzję o budowie zdolności sojuszu pozwalających chronić mieszkańców i terytorium Europy przed atakiem rakietowym oraz że ta decyzja będzie związana z jasną ofertą współpracy dla Rosji. Jego słowa zostały zamienione w konkretne czyny.

Koncepcja budowy wspólnego systemu obrony przeciwrakietowej jest zasadniczo kluczowym elementem przyjętej w Lizbonie nowej strategii paktu na przyszłe dziesięć lat. Drugą ważną decyzją przyjętą w stolicy Portugalii jest plan wycofania się z Afganistanu do 2014 roku. NATO zaproponowało Federacji budowę wspólnego systemu obrony przeciwrakietowej. Prezydent Miedwiediew obiecał współpracę swego kraju z paktem w tej dziedzinie oraz stwierdził, że okres napięć między sojuszem i Rosją skończył się. Rosyjski przywódca zaproponował taki projekt obrony przeciwbalistycznej, w której Rosja odpowiadałaby za ochronę państw NATO, zaś państwa paktu za ochronę Rosji. W Lizbonie uzgodniono również, że Gruzja w przyszłości zostanie przyjęta do sojuszu.

Starania Stanów Zjednoczonych, aby pozyskać do współpracy Rosję, są częścią szerszego planu otaczania Chin, forsowanego przez prezydenta Barack’a Obamę. Politycy w Białym Domu w coraz większym stopniu zdają sobie sprawę z faktu, że ład jednobiegunowy ostatniej dekady ubiegłego wieku oraz początków obecnego stulecia odchodzi do historii. USA jeśli chcą utrzymać swą dominującą pozycję na świecie muszą w większym stopniu współpracować z przyjaznymi im mocarstwami. Plan prezydenta polega na skłonieniu do współpracy z USA krajów sąsiadujących z Chinami. Amerykanie wpływają na stanowisko Japonii w tej kwestii. Kraj Kwitnącej Wiśni doświadczył niedawno sporu dyplomatycznego z Chinami z powodu wrześniowej kraksy chińskiego kutra rybackiego z japońskimi łodziami patrolowymi. Kapitan kutra był przetrzymywany w japońskim areszcie, ale został uwolniony po protestach Pekinu. Japonia w obawie przed Chinami oraz jej protektorem Koreą Północną zaczyna zmieniać swoją politykę obronną. Na stosunkach obu krajów kładzie się cieniem spór o wyspy Senkaku pod którymi mają się znajdować spore złoża ropy naftowej.

NATO a inne mocarstwa

USA zabiega o pogłębienie swych relacji z Indiami. Temu służyła listopadowa wizyta Barack’a Obamy w tym rosnącym w siłę mocarstwie. Może być ono przeciwwagą dla Państwa Środka. Tym bardziej, że stosunki obu azjatyckich mocarstw są dość skomplikowane. Z jednej strony Pekin i New Delhi deklarują swoją przyjaźń i współpracują na forum Szanghajskiej Organizacji Współpracy. Niemniej, chińscy żołnierze co jakiś czas dokonują przesunięcia granicy w rejonie Himalajów. Chiny wkraczają także na teren Oceanu Indyjskiego, traktowanego przez Indie jako swoje mare nostrum. Birma wydzierżawiła Chinom bazę na Wyspach Kokosowych. Tradycje dobrych kontaktów z New Delhi kontynuuje Moskwa. Kilka dni temu miało miejsce spotkanie prezydenta Miedwiediewa z premierem Singhem. Podpisano około trzydziestu umów dotyczących różnych kwestii, w tym porozumienie dotyczące produkcji myśliwców piątej generacji.

Poniekąd analogicznie, jak stosunki indyjsko-chińskie wyglądają stosunki rosyjsko-chińskie. Oba państwa deklarują wzorowość swych relacji. Współpraca Moskwy i Pekinu jest w dużym stopniu kręgosłupem Szanghajskiej Organizacji Współpracy. Niemniej nie można ukryć różnic, które dzielą oba kraje. Azja Środkowa będąca przez stulecia miejscem dominacji Imperium Rosyjskiego, zaś później Związku Sowieckiego, dziś znajduje się pod rosyjsko-chińskim kondominium. Nie pozbawionym znaczenia jest też fakt różnic demograficznych pomiędzy tymi krajami. W Rosji na 1000 mieszkańców ma miejsce 11.11 urodzeń oraz 16.04 zgonów. Dla porównania w Chinach na 1000 mieszkańców współczynnik urodzeń wynosi 12.17 urodzeń, zaś zgonów 6.89. I to pomimo brutalnej polityki kontroli urodzeń. Szacuje się, że w ciągu najbliższych piętnastu lat liczba mieszkańców Rosji może się zmniejszyć ze 141 mln do 130 mln. Na wyludniające się rubieże wschodniej Rosji przybywają masowo chińscy osadnicy. Fakty te implikują tym, iż politycy na Kremlu stają się coraz bardziej skłonni do współpracy z zachodem.

Jeśli współpraca zachodu z Rosją i Indiami okaże się czymś trwalszym, to będzie oznaczać zrealizowanie w pewnym stopniu prognoz Ś.P. prof. Samuela Huntington’a. W swym słynnym oraz budzącym kontrowersje dziele Zderzenie cywilizacji i nowy kształt ładu światowego, autor przedstawił wizję trzeciej wojny światowej. W konflikcie tym naprzeciwko siebie stanęły z jednej strony świat zachodni, Indie oraz Rosja, zaś z drugiej Chiny wspierane przez świat mahometański oraz ponownie się militaryzującą Japonię.

Nierealna polityka zagraniczna

Szczyt NATO w Lizbonie jest kolejnym dowodem na to, że polityka zagraniczna, którą prowadził nasz kraj przez większą część ostatniej dekady jest już dziś nierealna. Rządy lewicy (2001-2005) oraz PiSu (2005-2007) postrzegały sojusz z USA oraz bytność w Pakcie Północnoatlantyckim, jako gwarancje na utrzymanie niezależności Polski zarówno wobec Rosji, jak i centralizującej się UE. Zbliżenie USA i Rosji jest dowodem na pewną oczywistą rzecz – Stany Zjednoczone nie poświęcą swoich relacji z Rosją dla Polski. Moskwa jest ze zrozumiałych względów znacznie cenniejszym partnerem dla Waszyngtonu, aniżeli Warszawa. Mocarstwa zawsze się ze sobą porozumieją, zaś słabszych traktują jak pionki. USA czując, iż ich interesy w Azji są w coraz większym stopniu zagrożone przez chińskiego smoka poszukują sojuszników m.in. na Kremlu. Nasze żale tego raczej nie zmienią. Nasz rząd zaczyna powyższy fakt powoli rozumieć. Niestety, najwyraźniej nie potrafi tego zrozumieć największa partia opozycyjna. Prezes Jarosław Kaczyński pod koniec września wysłał list do ambasadorów kilkudziesięciu państw (głównie UE i NATO) w którym zwracał uwagę na brak reakcji ze strony USA i UE na neoimperialną politykę Rosji. Naturalnie zbiorem zawartych w tym liście pobożnych życzeń nikt specjalnie się nie zainteresował.

W połowie listopada do Waszyngtonu udali się poseł Antoni Macierewicz oraz była minister spraw zagranicznych Anna Fotyga. Celem wizyty było nakłonienie ich republikańskich rozmówców do idei powołania międzynarodowej komisji mającej zbadać przyczyny katastrofy smoleńskiej. Idea, chociaż niewątpliwie moralnie słuszna ma bardzo nikłe szanse powodzenia, ponadto nawet nie doszło do spotkania pisowskiej delegacji z kongresmanem Peterem King’iem. Powyższe wydarzenia połączone z cytowaną na wstępie wypowiedzią prezesa Kaczyńskiego świadczą chyba niestety o tym, że politycy głównej partii opozycyjnej żyją w wyśnionym świecie w którym amerykańscy good guys walczą z sowieckimi/rosyjskimi bad guys, zaś państwa takie jak Chiny, czy Indie wegetują na peryferiach systemu międzynarodowego.

Obecnej sytuacji nasz kraj ma dość ograniczone pole manewru, niemniej nie też tak źle, jak mogłoby się wydawać. Ewentualne zagrożenie ze strony Chin wpływa na stopniowe łagodnienie Rosji. Pod koniec listopada premier Władimir Putin zaproponował UE powołanie wspólnej strefy wolnego handlu. Jeśli ta propozycja zostanie zrealizowana, to otwarcie rosyjskiego rynku na polskie towary będzie wielką szansą dla polskich przedsiębiorstw. Dość nieoczekiwanym wydarzeniem podczas szczytu było ogłoszenie, że w przyszłości do paktu przystąpi Gruzja. Ta decyzja jest w pewnym stopniu zasługą starań polskiej dyplomacji z poprzednich lat. Niemniej fakt ten nie powinien budzić przesadnego optymizmu. Wstąpienie Gruzji do NATO w myśl polskiej racji stanu nie było celem samym w sobie, a raczej środkiem do umożliwienia budowy gazociągu Nabucco transportującego gaz z pominięciem Rosji. Powstanie tego gazociągu wciąż nie jest do końca pewne.

Nowe otwarcie w ważnym regionie

Warto zauważyć, iż od około trzech lat nasz rząd prowadzi nieco bardziej aktywną politykę w Azji wschodniej i południowo-wschodniej. Premier oraz członkowie rządu odwiedzili Chiny. Donald Tusk oraz Ś.P. Lech Kaczyński odbyli wizyty w Indiach. 16 grudnia ubiegłego roku RP i ChRL podpisały umowę wojskową. Za sukces można uznać działalność polskiego pawilonu podczas wystawy światowej w Szanghaju. Na początku listopada do naszego kraju przybyła chińska delegacja złożona z przedstawicieli ministerstwa spraw zagranicznych, handlu i przedsiębiorców oraz inwestorów.  Zawarto porozumienie o współpracy między polskim i chińskim ministerstwem finansów oraz przedsiębiorstwami. Chińczycy są zainteresowani importem polskiej miedzi. Być może jest to wstęp do traktowania azjatyckich mocarstw, jako potencjalnych przyszłych sojuszników. Jak pokazują obecne zmiany ładu międzynarodowego świat nie kończy się na Stanach Zjednoczonych, UE i Rosji. Pewnym oryginalnym przykładem postępowania w polityce międzynarodowej jest postawa Białorusi. Kraj ten usiłuje lawirować pomiędzy Rosją, a Chinami.

Nowa sytuacja w której znalazła się Polska obfituje zarówno w zagrożenia, jak i ewentualne szanse dla naszego kraju. Ład międzynarodowy zmienia się na naszych oczach. W dużym stopniu od naszych władz zależy, czy na tych zmianach skorzystamy, czy też stracimy.

Stanisław Niewiński