Haiti – rok po ogromnej tragedii

źródło: Wikimedia Commons

Haiti ponad rok temu – 12 stycznia 2010 nawiedził największy kataklizm w dziejach tego karaibskiego państwa. W wyniku trzęsienia ziemi zginęło ponad 230 tysięcy Haitańczyków, ogromna większość populacji straciła swoje domy oraz dorobek całego życia. Świat wstrząśnięty ludzką tragedią i ogromem zniszczeń pędził z pomocą najbiedniejszemu państwu zachodniej półkuli. Rządy i organizacje międzynarodowe przeznaczały coraz to większe środki na pomoc i odbudowę. Docierały do nas dramatyczne relacje naocznych świadków i uczestników tej ogromnej tragedii. To było rok temu. Rok temu oczy całego świata były zwrócone na tą karaibską wyspę. Co dzieje się tam teraz, teraz gdy kurz już opadł, otarto łzy, gdy świat już zapomniał?

Krajobraz po katastrofie

Nadal ogarnięta chaosem i bezprawiem wyspa jest areną dantejskich scen. Gwałty i rozboje są na porządku dziennym. Ogromna większość populacji wyspy nadal mieszka w prowizorycznych domach, bez dostępu do prądu, bieżącej wody i odpowiedniej ilości żywności. Dorobek całego życia straciło ponad 800 tysięcy z 1,2 milionowej populacji Haiti. Po zmroku obozy napadane są przez bandy bezlitosnych szabrowników. Swoje żniwo zbiera także epidemia cholery, która wybuchła ponad trzy miesiące temu  w środkowej części kraju. Zmarło już ponad 4000 osób, jednak rzeczywista liczba ofiar może być nawet dwa razy większa.

Dramatyczna sytuacja humanitarna wpływa również na sytuację polityczną w kraju. Wybory prezydenckie, które odbyły się 28 listopada zostały wedle opinii wielu obserwatorów sfałszowane. Ogłoszenie wyników pierwszej tury spotkało się z gwałtownymi protestami ulicy, z tego tez powodu nie można było przeprowadzić zaplanowanej II tury wyborów. Gdyby uznano wyniki z 28 listopada wygrałaby je była Pierwsza Dama Mirlande Manigat. Wobec niepokojów zarówno z stolicy jak i na prowincji oraz apelu grupy 12 kandydatów postanowiono unieważnić głosowanie.

Polityczni banici – czas powrotów

Wobec chaosu politycznego do kraju postanowił wrócić dawny dyktator 59-letni Jean-Claude Duvalier (obalony w 1986 roku) zwany „Baby Doc”,. Objął on władze w 1971 roku w wieku 19 lat stając się tym samym najmłodszym przywódcą świata. Rządził krajem, podobnie jak ojciec, przy pomocy niezwykle brutalnej policji – Tontons Macoutes. Zapisał tym samym mroczną kartę swojej biografii. Oskarżany o mordy polityczne (miało zginąć ponad 60 tys. osób) i przywłaszczenie majątku państwowego (ponad 100 mln dolarów) postanowił powrócić z emigracji w obliczu trudnej sytuacji w kraju. Jego zwolennicy wierzą, iż może doprowadzić do pojednania narodowego, przeciwnicy zaś obawiają się, iż wykorzysta swój powrót do własnych celów.

Możliwość powrotu do ojczyzny otrzymał również były prezydent Jean-Bertrand Aristide, obecnie mieszkający w RPA. Podobnie jak Duvalier, czyn swój motywuje szlachetnymi pobudkami pomocy w odbudowie kraju. Pikanterii sprawie dodaje fakt, iż partii Aristide’a zakazano uczestnictwa w wyborach. Władze obawiają się wzrostu niepokojów społecznych w związku z powrotem prezydenta obalonego w 2004 roku.

Szansą na normalność są ponowne wybory prezydenckie zaplanowane na 20 marca. Na pewno nie weźmie w nich udziału obecny prezydent Rene Prevala. Politycznego bana otrzymał również Aristide, abstrakcją zaś wydaje się też zdobycie wymaganego poparcia przez Duvaliera. Wobec powyższego bitwę o fotel prezydencki stoczą była  Mirlande Manigat oraz znany muzyk i piosenkarz Michel Martelly. Z rywalizacji wycofał się natomiast kandydat popierany przez Prevala – Jude Celestin.

Aby nie destabilizować sytuacji w kraju i uniknąć ewentualnego zamachu stanu, obecny prezydent przedłużył swoje urzędowanie o 3 miesiące. Wybory będą ponadto nadzorować wysłannicy Organizacji Państw Amerykańskich. Niezależnie kto je wygra, przyjdzie zmierzyć mu się z kolosalnymi wciąż skutkami ubiegłorocznej tragedii. Najpilniejsze wydaje się opanowanie epidemii cholery oraz proces stopniowego powrotu najbardziej poszkodowanych Haitańczyków, zamieszkujących wciąż w prowizorycznych obozach, do normalnych mieszkań i domów. Palący jest również problem bezrobocia i upadku struktur podstawowych instytucji państwowych. Wybory są szansą na przyspieszenie procesu normalizacji sytuacji na wyspie, jednak niezależnie kto osiągnie w nich sukces, czeka go ogrom pracy by przywrócić Haitańczykom normalność.

Krzysztof Pobiedziński