Blok kontynentalny to mrzonka

Zgodnie z prawidłami geopolityki, układ przestrzenny pozostaje najlepszym punktem odniesienia w stosunku do wszelkiej maści futurologicznych rozważań. Tak jest i w tym przypadku – niezwykle ważnej dysputy na temat nowego kręgosłupa Eurazji, który w zamyśle wielu analityków ma szansę przekształcić się w tzw. blok kontynentalny. Dwa paradygmaty określające tą koncepcję ( w wydaniu L. Sykulskiego) to agresywność układu anglosaskiego, który stara się opanować Rimland stanowiący klucz do przewagi nad mocarstwami lądowymi oraz konieczność integracji mocarstw kontynentalnych, które mają szansę stworzyć „jedną z największych, jeśli nie największą koncepcję geopolityczną w historii świata”. Określmy zatem szanse na powstanie takiej formacji geopolitycznej skupiając się na jej rosyjskim filarze.

Rosja to główny aktor przemian, które wstrząsają „ sercem lądu”, spadkobierczyni stepowych imperiów wyprowadzających swoją ekspansję w kierunku Rimlandu, to ośrodek siły o nieokreślonych granicach wpływających na wielowektorowe rozprzestrzenianie się, ustanawianie nowych limesów, buforów etc. Już zbieranie ziem ruskich stanowiło pierwszy polityczny program ekspansji moskiewskiej ustanawiając geostrategiczne korytarze prowadzące przez Bramę Smoleńską – wrota do Europ y- w kierunku Inflant (wzdłuż Dźwiny), Mińska i Kijowa (Wzdłuż Dniepru). Do XVI wieku wieczna zmarzlina i na wpół mityczne chanaty powodowały, że ekspansja mogła odbywać się jedynie w kierunku wyznaczonym przez Rurykowiczów. Przecież także Waregowie od swoich placówek nad Bałtykiem, od Nowogrodu Wielkiego, posuwali się wraz z Dnieprem „ geopolitycznym” szlakiem prowadzącym nad granice bizantyjskiego i zachodniosłowiańskiego ośrodka siły. To układ przestrzenny, geopolityka, ukształtowała zatem Ruś i Rosję. Ideologia była jedynie pochodną geografii. Gdyby Konstantynopol nie upadł, Moskwa położona na peryferiach cywilizowanego świata i tak stałaby się odrębną cywilizacją aktywizując z czasem wektor ekspansji wschodniej. Wołga i trup Kazania mobilizował jedynie Kreml by sięgnąć dalej na wschód po geopolityczne masy lądu, drogowskazem była Kama a później Ob i Surgut, które i tak znalazłyby swojego Jermaka wzywając do ekspansji.

Dopiero wojna Rosji i chińskiego ośrodka siły o tereny nad Amurem zakończone niekorzystnym dla Moskwy traktatem w Nerczyńsku zakreśliły ostateczne granice ekspansji Kremla. I w tym wypadku czynnikiem decydującym była geografia zgodnie ze słowami Petera Bendera: „ nieograniczone rozszerzenie prowadzi do nadmiernego rozciągnięcia, militarne, finansowe, a także polityczne siły już nie wystarczają i potęga nie rośnie, lecz maleje”. Innymi słowy- potęga przestrzeni to polityczna imperatyw. A jego zasady są proste: nieustanne, cykliczne tarcia między aktywnymi ośrodkami siły oraz poszerzania własnej przestrzeni kosztem pasywnych terytoriów geopolitycznych. Z tego względu moje podejście do koncepcji bloku kontynentalnego jest sceptyczne- mieści się ona w ramach nadmiernego rozciągnięcia przestrzennego oraz cyklicznych tarć między głównymi ośrodkami siły. Geopolityka pokazuje, że budowa bloków przestrzennych jest możliwa tylko w wyniku osłabienia jednego z konkurujących ze sobą podmiotów. W ten sposób należy rozpatrywać integrację europejską jaka dokonała się pomiędzy Paryżem a Bonn w wyniku zniszczenia i podziału niemieckiego ośrodka siły (III Rzesza). Trzeba też pamiętać, że pomiędzy UE a Rosją istnieje terytorium określane od dwudziestu lat Nową Europą Wschodnią, która dziś pełni funkcję buforową. Ewentualna budowa bloku kontynentalnego musiałaby się odbywać w oparciu o zdefiniowanie statusu tych obszarów, na których już dziś dochodzi do tarcia w postaci inicjatywy Partnerstwa Wschodniego oraz geostrategicznych i geoekonomicznych nacisków Kremla, który próbuje reintegrować ten obszar.

Pierwsza nowożytna próba budowy bloku kontynentalnego na linii Paryż-Władywostok to okres Wojen Napoleońskich i Kongresu Wiedeńskiego. Koncert Mocarstw będący pragenezą forsowanej dziś wielobiegunowej wizji świata powstawał – w zależności od okresu porównawczego, który przyjmiemy- z inicjatywy Francji i Rosji (tak jak i dziś). Ta próba zakończyła się ostatecznie po długim okresie „ integracji” i stabilizacji w 1848 roku Wiosną Ludów pacyfikowaną przez wojska Mikołaja I. Na czasy tego władcy można datować ekspansję Rosji wzdłuż nowożytnych wektorów zachodnich i południowych ( próba rozwiązania tzw. Kwestii Wschodniej). Oba wektory w zasadzie otaczały Europę i bazując na planie odbudowy Bizancjum próbowały rzucić wyzwanie europejskim ośrodkom siły.

Dziś w dobie XXI wieku coraz większego znaczenia nabierają działania geoekonomiczne, ale jak się okazuje wektory geopolitycznej ekspansji rosyjskiego ośrodka siły pozostały niezmienne. Świadczą o tym kierunki docelowe projektów South i North Stream. Tworzenie bloku kontynentalnego było prowadzone także w oparciu o rozmowy i podział stref wpływów ( Tylża), ale kończyło się ostatecznie silnymi tarciami. Geopolityk, obok „ potęgi przestrzeni” musi dostrzegać także cykle, z perspektywy których blok kontynentalny to mrzonka. Geopolityczna powtarzalność zawsze przynosi konflikt pomiędzy ekspansjonistycznymi ośrodkami siły- o ich wewnętrzne zasoby lądowe lub o pasywne terytoria.

Historia Rosji świadczy o tym dobitnie.

Piotr A. Maciążek – www.politykawschodnia.pl