Synów Muammara Kaddafiego przypadki

Libijski przywódca, Muammar Kadafi (Zdjęcie: meritum.us)
Libijski przywódca, Muammar Kadafi (Zdjęcie: meritum.us)

Bycie jednym z siedmiu synów Muammara Kaddafiego nie może być łatwe. Pieniądze, szybkie samochody, prywatni ochroniarze, piękne kobiety i nadopiekuńczy ojciec, który wyciągnie cię z każdych problemów, w jakie tylko możesz wpaść. Sam pułkownik Kaddafi znany jest z tego, iż w Paryżu czy nawet ogrodach Kremla, rozbija swój tradycyjny, beduiński namiot. Zobaczmy, jak to wygląda w praktyce.

Hannibal i „wojna” ze Szwajcarią

Hannibal Kaddafi umiłował sobie życie ponad prawem. Początki jego „przygód” z europejskim wymiarem asprawiedliwości zaczynają się od Rzymu, gdzie w 2001 roku zaatakował włoskich policjantów przy pomocy gaśnicy. W 2004 roku młody Kaddafi postanowił sobie pojeździć samochodem po Paryżu, ubezpieczany przez swoich ochroniarzy znajdujących się w innym aucie. Niestety, francuska policja przerwała mu dobrą zabawę. Okazało się, iż Hannibal jechał swoim czarnym Porsche 90 mil na godzinę, pod prąd i kompletnie nie zwracał uwagi na światła. Jakby tego było mało – znajdował się pod wpływem alkoholu, a jego przyboczni postanowili bronić swojego bossa. Jeden z nich dostał za to nawet wyrok w zawieszeniu. Kara dla Hannibala mogła być tylko jedna – żadna. Przeprosiła libijska ambasada. Słowo klucz – immunitet.

Rok później, dostało się jego ówczesnej dziewczynie, która nie chciała go wpuścić do swojego pokoju hotelowego. Tym razem jednak Hannibal otrzymał symboliczną karę – cztery miesiące w zawieszeniu. Cała sytuacja miała miejsce we Francji. W 2009 roku do jednego z londyńskich hoteli została wezwana policja. Na miejscu okazało się, iż poważne obrażenia twarzy doznała obecna żona Hannibala. Naturalnie jednak, „okazało się” iż m.in. złamany nos to wynik zwykłego upadku. Skargi nie wniesiono, sprawy nie ma.

W końcu Szwajcaria, 2008 rok. Szwajcarzy aresztowali Hannibala Kaddafiego i jego ciężarną żonę pod zarzutem pobicia przy pomocy paska i wieszaka, dwóch służących. Areszt trwał dwie doby (żona przebywała w klinice ze względu na poród), małżeństwo wypuszczono po wpłaceniu 500 tysięcy franków kaucji.

Ze zniesieniem takiego „upokorzenia” problem miał nie tylko Hannibal, ale również Muammar. Zaczęło się. Już kilka dni później Libia wstrzymała dostawy ropy do Szwajcarii, co Szwajcarzy musieli odczuć, gdyż stanowią one 50% dostaw i 20% konsumpcji (za: arabia.pl). To jednak nie wszystko, zakazano również lądować szwajcarskim samolotom i wpływać szwajcarskim statkom do Libii. Pułkownik wycofał również libijskie środki ze Szwajcarii (wg. „Rzeczpospolitej: 5 miliardów franków!), Szwajcarom przestawano wydawać wizy, ukarane zostały szwajcarskie firmy działające w Libii, a dwóch obywateli szwajcarskich mogło poznać uroki libijskiego aresztu od wewnątrz. Zamknięta również została libijska ambasada znajdująca się w Szwajcarii. Podsumowując, Kaddafi zareagował w sposób proporcjonalny. To i tak lepsze niż propozycja jego syna, Hannibala, który powiedział, że jakby miał bombę atomową, to zrzuciłby ją na Szwajcarię.

W końcu Szwajcarzy zrozumieli swój „błąd”. Prezydent Hans-Rudolf Merz poleciał do Trypolisu i uderzył się w pierś. Przeprosił Libijczyków za aresztowanie. Co prawda Muammar Kaddafi nie znalazł czasu na przyjęcie Szwajcara, ale poniżenie się szwajcarskiego polityka otworzyło drogę do normalizacji stosunków. Co ciekawe, jeszcze w lutym zeszłego roku Kaddafi nawoływał do wystąpienia przeciwko Szwajcarii, zestawiając ją w jednym szeregu z syjonizmem. Pułkownik podkreślał, że żaden szanujący się muzułmanin nie powinien współpracować ze Szwajcarią, która zakazuje budowy minaretów. Za umiejętność wejścia w spór ze Szwajcarami należą się pułkownikowi oklaski – zrezygnował, swego czasu, z tego nawet Adolf Hitler.

Saadi – piłkarz

Tradycje sportowe reprezentuje Saadi Kaddafi stojący na czele libijskiej federacji piłkarskiej. W przeszłości piłkarz i reprezentant kraju (oczywiście: kapitan zespołu). Na YouTubie można obejrzeć jego zejścia z boiska na zmianę w meczu przeciwko Kanadzie, Saadi postanowił podziękować niemal każdemu przeciwnikowi oraz sędziom, za wspólne spędzenie czasu. A że wynik był przy okazji korzystny i czas leciał – czysty zbieg okoliczności.

W 2003 roku ogłoszono jego transfer do Perugii, w której zagrał jeden mecz, bo następnie wpadł podczas testów antydopingowych (narkotyki). Potem grał jeszcze w Udinese (1 mecz) i Sampdorii (0 spotkań). Jako ciekawostkę można dodać, iż zasiadał w składzie zarządu Juventusu Turyn.

Saif o dwóch twarzach

Najciekawszym przypadkiem jest Saif Kaddafi. Do tej pory miał świetną prasę. Zdarzało mu się wypowiadać pozytywnie na temat demokracji, znany z działalności charytatywnej, jedna z głównych postaci negocjacji w sprawie odszkodowań za zamach na samolot lecący nad Lockerbie (1988 rok). Uczący się m.in. w Wiedniu i londyńskiej School of Economics, z zawodu inżynier. Poprawa stosunków libijsko-amerykańskich miała miejsce w dużej mierze dzięki jego udziałowi. Saif również zgłosił swój plan zakończenia konfliktu izraelsko-palestyńskiego opowiadając się za formułą jedno państwo-dwa narody. Sam zaś był w przeszłości wiązany z izraelską (!) aktorką. Nie zajmujmy się jednak plotkami.

Jako potencjalny następca Muammara Kaddafiego, z punktu widzenia Zachodu, wyglądał co najmniej przyzwoicie. Ostatnio pokazał się też ze strony bardziej zaczepnej.

O wysłaniu przez niego transportu humanitarnego pisałem w lipcu w artykule „Morskie szachy wokół Strefy Gazy”

Syn Muammara Kaddafiego, Saif al-Islam, zorganizował transport 2 tysięcy ton żywności i pomocy humanitarnej dla Palestyńczyków. Całość wysłał statkiem “Amalthea”, pływającym pod banderą mołdawską. Nikogo nie powinno zaskoczyć, iż momentalnie pojawiły się cztery okręty izraelskiej marynarki wojennej. W zupełności wystarczyłby jeden, ale Izraelczycy wolą dmuchać na zimne i trzy jednostki pływają “dla pewności”, monitorując każdy ruch libijskiego statku. Kapitan statku zapowiada, iż dowiezie towar do Strefy Gazy, pomimo blokady. O co w tym wszystkim chodzi?

Libijczycy z gracją będą opowiadać o tym, jak to wysłali statek z pomocą humanitarną i Izrael doprowadza do katastrofy humanitarnej w Strefie Gazy. Jeśli jednak miałbym się z czymś zgodzić, to na pewno nie z tym pierwszym, bo gdyby synowi łagodnego baranka, znanego z humanitarnych akcji, pułkownika Kaddafiego, zależało na dostarczeniu pomocy, zatrzymałby się w którymś z portów egipskich – które zresztą są bliżej – a następnie, najlepiej po konsultacjach dyplomatycznych z Egiptem, przetransportowali całą pomoc przez jedno z przejść granicznych. Izrael nic by nie mógł zrobić – voila.” (…)

Potyczkę z Izraelem Saif Kaddafi przegrał, bo kapitan statku nie chciał konfrontacji z izraelską marynarką i wycofał się, a następnie zacumował w Egipcie. Aspiracje Saifa są jak najbardziej polityczne. Czy to on zostanie następcą?

Policjant z Libii

Na „salony” wchodzi również Saif-al-Arab Kaddafi (nie mylić z Saifem-al-Islamem Kaddafim). Swoją obecność na studiach zaakcentował w Niemczech. Handlował bronią, szukał chętnego na zamordowanie ochroniarza jednej z dyskotek (proponowana stawka: 100 tysięcy euro), a także opluł niemieckiego policjanta. Sam zaś kontynuował rodzinną tradycję zapoczątkowaną przez Hannibala – prowadzenia na podwójnym gazie. Według niemieckiego prawa czekałaby go niezła odsiadka w miłym towarzystwie za takie czyny.

Niemcy jednak w mig pojęli błędy Szwajcarów i postanowili wyjaśnić sytuację. Szef niemieckiej policji w Monachium poszedł na kolację z młodym Kaddafim i starał się wyjaśnić mu, że w Niemczech panują trochę inne reguły postępowania. Niemcy, w przeciwieństwie do Szwajcarów, zamiast egzekwować prawo, wykazali się troską. Na pewno pułkownik Kaddafi doceni taką postawę. Młody zaś spokojnie będzie mógł dokończyć swoje studia w Monachium, nadal nie odmawiając sobie żadnych przyjemności. Panowie mogli się również wymienić doświadczeniami, bo według Wikipedii – Saif-al-Arab jest właśnie policjantem „z zawodu”.