Putin nie lubi Igora Smirnowa. Czy to koniec prezydenta Naddniestrza?

Prezydent separatystycznego Naddniestrza Igor Smirnov (zdjęcie z oficjalnej strony prezydenta Naddniestrza)
Prezydent separatystycznego Naddniestrza Igor Smirnov (zdjęcie z oficjalnej strony prezydenta Naddniestrza)

O wyjątkowej pamiętliwości rosyjskiego premiera krążą legendy. Najbardziej znanym przykładem jest niewątpliwie sprawa Chodorkowskiego, którego Putin darzy osobistą niechęcią. Nawet najwięksi zwolennicy Kremla uznali drugi proces byłego prezesa Jukosu za farsę. W pierwszym sądzono go za niezapłacone podatki, w zeszłorocznym, drugim z kolei procesie za malwersację setek tysięcy ton ropy (za którą paradoksalnie nie zapłacił przecież podatku i poniósł już karę w majestacie „prawa”).

Podobny, mściwy, putinowski los spotyka dziś Igora Smirnowa – prezydenta separatystycznego Naddniestrza, który jeszcze kilka miesięcy temu zaczął przejawiać chęci do prowadzenia polityki niezależnej wobec rosyjskich zaleceń. W sierpniu ubiegłego roku Smirnow zaprosił do Tyraspola premiera mołdawskiego. Był to gest polityczny dzięki, któremu proeuropejska koalicja rządząca w Kiszyniowie uwiarygodniła się w oczach rosyjskojęzycznych wyborców. A czas był to nie łatwy. Rosja nałożyła na Mołdawię embargo na produkty stanowiące lwią część handlu zagranicznego tego rolniczego kraju – owoce, wina etc. Wzmagające się naciski zewnętrzne Kremla , nieustanna promocja komunisty Woronina oraz klin wbijany w proeuropejski sojusz  dążący do integracji Mołdawii z UE (wspieranie konkurentów Filata m.in. Mariana Lupu) został storpedowany przez rosyjskiego, naddniestrzańskiego satrapę… Smirnow poczynał sobie wtedy ostro, lekceważąc zalecenia z Moskwy i wydając rosyjskie „podarki” na marketingowe zagrania wizerunkowe np. emerytury zwane popularnie putinówkami.

Premier Putin odnotował nieposłuszeństwo… Choć kara spadnie na Smirnowa z pewnością dopiero podczas tegorocznych wyborów prezydenckich, to jednak brak poparcia rosyjskiego, które cofnięto mu już w grudniu ubiegłego roku może zaowocować utratą władzy. 12 grudnia odbyły się w Naddniestrzu wybory parlamentarne, w wyniku których obóz rządzący poniósł dotkliwe straty. Partia Odrodzenia (wroga obozowi rządzącemu) skupiająca naddniestrzański element biznesowy wprowadziła 26 deputowanych na 43 miejsca. W dodatku Jewgienij Szewczuk główny przeciwnik Smirnowa i lider Partii Odrodzenia mógł swobodnie startować w wyborach. W 2006 roku musiał zrezygnować pod naciskiem Kremla.

W kontekście powyższych wydarzeń i osobistych „przymiotów” premiera Putina upadek Igora Smirnowa wydaje się nieunikniony. Tym samym zakończyłaby się pewna epoka w dziejach Naddniestrza. Całość układanki wedle rosyjskich planów powinien zamykać prorosyjski rząd w Kiszyniowie, który wobec wytwarzającej się wokół Smirnowa sytuacji mógłby zakończyć rosyjski kłopot naddniestrzańskiego, finansowego worka bez dna. Likwidując go…

Grudniowa wygrana proeuropejskiego Sojuszu na Rzecz Integracji Europejskiej nie zakończyło politycznego klinczu w Kiszyniowie. Jeśli wybór prezydenta okaże się niemożliwy prawdopodobnie zostaną rozpisane kolejne wybory. A wtedy…

Piotr A. Maciążek