Nowa era Twittera. Jak @SpeakerBoehner, @PressSec i inni zmieniają amerykańską politykę

Niedawno Ameryka przeżyła szok ze względu na strzelaninę w Tucson. Ale kilka dni wcześniej rozpoczęły się obrady Kongresu zdominowanego przez Republikanów, a John Boehner został przewodniczącym Izby. To przejęcie władzy ma kluczowy wpływ na kształt sceny politycznej w najbliższych latach. Tego samego dnia Robert Gibbs ogłosił iż wkrótce przestanie być rzecznikiem prasowym Białego Domu. Gibbs i Boehner byli w 2010 roku pionierami kolejnego etapu twitterowej rewolucji, która zmienia amerykańską scenę polityczną bardziej niż kolejne wybory. Na czym polega nowa era Twittera?

Niedziela 12 września zapowiadała się na kolejny zwykły dzień w zaciekłej końcówce kampanii przed wyborami do Kongresu. Republikanie byli już wtedy niemal pewni zwycięstwa, ale mimo to Biały Dom nie rezygnował z prowadzenia ożywionej kampanii. Każda okazja była dobra, by zaatakować przyszłego przewodniczącego Izby, Johna Boehnera (R-Ohio) który na dodatek zasygnalizował w jednym z programów publicystycznych że jest otwarty na kompromis z Demokratami w sprawie przedłużenia cięć podatkowych Busha, które miały wygasnąć pod koniec tego roku (po 10 latach obowiązywania). Taki sygnał w tak kluczowej chwili kampanii wyborczej został natychmiast zinterpretowany jako ogromny polityczny błąd. Boehner w tych godzinach szybko tracił pozycję, co wykorzystał Biały Dom publikując oficjalne oświadczenie w którym Obama wyrażał zadowolenie z kompromisowej propozycji Republikanina. Robert Gibbs, weteran politycznych starć i od 2004 roku doradca senatora Obamy, a od 2009 rzecznik prasowy Białego Domu, postanowił niedzielnego popołudnia wykorzystać moment słabości Boehnera i zaatakować go z innej strony, tekstem który właśnie ukazał się w internetowym wydaniu New York Timesa.

Artykuł dotyczył przyszłego spikera Izby Reprezentantów i jego wieloletnich powiązań z elitą waszyngtońskich lobbystów. Gibbs zrobił coś, co jeszcze kilkanaście miesięcy temu było nie do pomyślenia: zamiast wysłać maila do dziennikarzy, opublikował link do tekstu NYT na swoim oficjalnym koncie na Twitterze . W kolejnym tweecie, Gibbs zalinkował nawet infografikę Timesa w której przedstawiono sieć powiązań Boehnera z ironicznym komentarzem, że wykorzystane w niej czarno-białe zdjęcie polityka nie oddaje w pełni jego opalenizny. Gibbs miał wtedy około 90,000 followersów na twitterze, wśród nich najważniejszych amerykańskich dziennikarzy, blogerów, komentatorów, konsultantów politycznych i tak dalej. Tekst NYT nie mógł więc przejść niezauważony, a dzieki ReTweetowaniu (kopiowaniu i powtarzaniu wpisów innej osoby) błyskawicznie rozniósł się w politycznej (i nie tylko) społeczności użytkowników tej platformy mikroblogowej.

Na odpowiedź Republikanina nie trzeba było długo czekać. Boehner napisał kierując „@PressSec chyba o tym jak zespół Obamy spotykał się z lobbystami @Caribu( konto jednej z waszyngtońskich restauracji”. I kilka sekund później „czekamy też na wyjaśnienie, jak podnoszenie podatków dla małych firm ma zmniejszyć bezrobocie” nawiązując do kolejnego podatkowego sporu Republikanów i Obamy.

Tego typu starcie nie było czymś zupełnie nowym. Kilka tygodni wcześniej Gibbs zaatakował Boehenera na twitterze po jego wystąpieniu ekonomicznym w Cleveland. Rzecznik Białego Domu stwierdził – używając oczywiście odpowiedniej twitterowej składni – że Boehner zmienił zdanie na temat cięć budżetowych. I przytoczył odpowiedni tekst z The Atlantic. Boehner oczywiście odpowiedział, Gibbs też.

W kolejnym przypadku, już po wyborach, Boehner próbował zapytać Gibbsa na swego rodzaju twitterowej konferencji prasowej, którą rzecznik Białego Domu zaczął od niedawna organizować. W czasie „First Question” Gibbs zbiera pytania od użytkowników twittera (za pomocą taga 1Q), a później na krótkim filmiku wideo odpowiada na kilka z nich. To sygnał, że elita waszyngtońskich dziennikarzy na codziennym briefingu prasowym nie ma już monopolu na zadawanie pytań. Beohner chciał zepsuć Gibbsowi plan, i zapytał o pewną kwestię sporną między Demokratami a konkretniej o zakaz tzw. „earmarks” czy budżetowych zapisów dla konkretnych projektów, które zazwyczaj służą politykom do wyciągania pieniędzy na rzecz ich okręgów wyborczych. Gibbs na pytanie Boehenra nie odpowiedział ,ale jego zaczepka (dzięki ReTweetom) w kilka minut stała się bardo popularna wśród Republikanów na twitterze.

Starcia między Gibbsem a Boehnerem odchodzą już do przeszłości, gdyż ten Gibbs już wkrótce przestanie być rzecznikiem prasowym Białego Domu, i będzie wspierał Obamę w jego powoli kształtującej się na początku 2011 kampanii re-elekcyjnej. Boehner wygrał wybory i został przewodniczącym Izby Reprezentantów. Ale jego sztab cały czas – tak jak w czasie kampanii wyborczej – agresywnie korzysta z twittera i innych mediów społecznościowych w promowaniu programu partii Republikańskiej i celów większości w najbliższej kadencji.

Również Sara Palin dzięki swoim wpisom na twitterze w doskonały sposób wykorzystuje siłę tej platformy – jej wpisy sprawiają, że media tradycyjne stają się już tylko dostarczycielami kontekstu, a komunikacja odbywa się coraz bardziej bez ich udziału. A senator Chuck Grassley w jednym ze swoich spotów kampanijnych w sprytny sposób wykorzystał twittera, jako dowód na swoje zaangażowanie na wszystkich płaszczyznach dla mieszkańców Iowa.

Charlie Crist, były gubernator Florydy w czasie swojej senackiej kampanii wyborczej otrzymał poparcie od Arnolda Schwarzeneggera za pomocą wpisu na twitterze – nie w czasie wspólnej konferencji prasowej. I tak dalej.

W całym obrazie 2010 roku w amerykańskiej polityce, a zwłaszcza w licznych starciach dwóch kluczowych postaci w zwalczających się obozach – rzecznika prasowego Białego domu i przywódcę Republikanów w Kongresie – widać nowe możliwości które daje Twitter i metody politycznej konwersacji które pojawiają się dzięki tej platformie.

Gibbs i Boehner (i ich zaplecza), dzięki swoim bezpośrednim konfrontacjom, bezpośredniemu linkowaniu tekstów z mediów i umiejętnościom nawiązywania konwersacji z innymi użytkownikami zredefiniowali sposób, w jaki politycy mogą toczyć walkę o głosy i o przebicie się w medialnej kakofonii. Ich spory pokazały, że Twitter jest już faktycznym krwioobiegiem amerykańskiej polityki, miejscem w którym toczą się najgorętsze spory i tworzą się trendy i utarte opinie (tzw. conventional wisdom) na najważniejsze tematy. Jest to miejsce, gdzie każdy kto chce się liczyć w polityce i mediach, musi być. Dzięki szybkości i prostocie twittera, polityka w USA stała się polityką toczoną w czasie rzeczywistym, w której sztaby wyborcze, doradcy a w końcu sami politycy mają tylko sekundy na podjęcie decyzji która może wpłynąć na opinii tysięcy ludzi, a w konsekwencji na wynik wyborów.

Twitter stał się niezastąpioną „nakładką” na wydarzenia polityczne, dającą kontekst i możliwości nieosiągalne dla mediów tradycyjnych, nawet tak silnych jak CNN czy Fox. Było to także widać w czasie wczorajszych reakcji na strzelaninię w Tucson. Relacje o śmierci Rep. Giffords dzięki twitterowi szybko trafiły do opinii publicznej, ale i równie szybko zostały zdemaskowane jako niepotwierdzone. Dzięki twitterowi politycy mogli błyskawicznie zareagować na wydarzenia, publikując swoje oświadczenia itd która trafiały w miejsce, gdzie toczyła się najważniejsza z ich punktu widzenia debata prowadzona w czasie rzeczywistym, w której argumenty, trendy i opinie kształtują i zmieniają z sekundy na sekundę – i nie chodzi tu o sieci kablowe, tylko o Twitter.

Nowa era Twittera jest już rzeczywistością. Przynajmniej w USA. A w Polsce? To może wydawać się zaskakujące, ale bezpośrednie starcia między politykami i sztabowcami obu stron w czasie kampanii prezydenckiej w 2010 r nie należały do rzadkości, chociaż oczywiście ogólne znaczenie Twittera w Polsce jest marginalne w porównaniu z USA. Masa krytyczna tej platformy jako miejsca tworzenia się politycznych trendów w naszym kraju nie została jeszcze przekroczona.

Jednak w USA trwa już nowa era. Z miejsca wąskich rozmów o technologicznych ciekawostkach Twitter stał się kluczowym polem dyskusji o polityce w najpotężniejszym kraju na świecie.