Rewelacje z Wikileaks zatrzęsły również Jemenem

Jemeńska komórka al-Kaidy ma duże wpływy w państwie (Zdjęcie: telegraph.co.uk)
Jemeńska komórka al-Kaidy ma duże wpływy w państwie (Zdjęcie: telegraph.co.uk)

Opublikowane przez WikiLeaks depesze świadczą o tym, że prezydent Saleh kłamał w sprawie amerykańskich bombardowań w Jemenie. Dokumenty opatrzone klauzulą  „secret” zawierają relację z rozmowy prezydenta przeprowadzonej 4 stycznia 2010 roku z ówczesnym szefem amerykańskiego Centralnego Dowództwa (CENTCOM) gen. Davidem Petraeusem oraz z jemeńskim wicepremierem Rashadem Al-Alimim.

„Będziemy mówić, że bomby są nasze, a nie wasze”

Ujawniona depesza cytuje słowa prezydenta Saleha, który odnosząc się do amerykańskich bombardowań w południowej prowincji Abyan z grudnia 2009 roku, powiedział: „będziemy dalej twierdzić, że bomby są nasze, a nie wasze” . W dokumencie przytoczono również słowa wicepremiera Alimiego, który zażartował, że „tylko” skłamał jemeńskiemu parlamentowi, że zrzucone na cywilów bomby były jedynie produkcji amerykańskiej, a samego nalotu dokonały siły rządowe.

Depesza jest dowodem dla wcześniejszych ustaleń dochodzenia przeprowadzonego przez Amnesty International. Organizacja już w czerwcu br. w swoim raporcie doniosła, że grudniowy atak na rzekomy obóz szkoleniowy Al-Kaidy w Al-Majalah w prowincji Abyan został przeprowadzony przez siły amerykańskie, a nie jemeńskie tak jak informował rząd i prezydent. Według ustaleń AI śmierć poniosło 41 osób (w tym 14 kobiet i 21 dzieci). Krwawy atak spowodował wybuch zamieszek w kraju oraz dochodzenie parlamentu.

W jemeńskich mediach burza, rząd milczy

Treści depeszy nie komentuje Pentagon, ani amerykańska ambasada w Sanie. Nie odniósł się do niej również rząd Jemenu. Komentarza mediom odmówili zarówno minister spraw zagranicznych Jemenu, jak i wicepremier i minister spraw wewnętrznych. Opozycja jednak nie milczy. Deputowany opozycyjnej partii Islah, Mansour Aziz Al-Zindani, wezwał rząd do reakcji, podnosząc, że obowiązkiem MSZ jest wyjaśnienie Jemeńczykom rewelacji WikiLeaks, a cisza powoduje tylko większe wątpliwości. Podkreślił również, że konieczna jest dymisja skompromitowanego wicepremiera Alimiego. Amnesty International ponowiło prośbę do rządu amerykańskiego o wyjaśnienie sprawy, która od opublikowania raportu w czerwcu pozostała bez żadnej reakcji.

Wzmocnienie Al-Kaidy

Eksperci podkreślają, że treść ujawnionej depeszy będzie dodatkowym atutem jemeńskiej komórki Al-Kaidy w jej antyrządowej retoryce. Gregory Johnsen, specjalista w dziedzinie organizacji terrorystycznych w działających na terenie Jemenu, uważa, że to kolejne narzędzie, które posłuży terrorystom w pozyskiwaniu i szkoleniu rekrutów. Rewelacje WikiLeaks osłabią i tak kruchą pozycję polityczną Saleha. Co więcej, potwierdzają, to czego Amerykanie nigdy oficjalnie nie przyznali – są bardzo zaangażowani w zwalczanie Al-Kaidy również na tak odległych od Afganistanu terytoriach jak właśnie Jemen.

Wydaje się, że już ujawnione treści mogą spowodować przynajmniej poważny kryzys na scenie politycznej Jemenu. Tymczasem WikiLeaks zapowiada publikację kolejnych depesz dotyczących Bliskiego Wschodu, a nieoficjalnie mówi się, że część nich może dotyczyć właśnie Jemenu i zawierać treści jeszcze bardziej bulwersujące jemeńską opinię publiczną.

Katarzyna Kowalewska