Brazylijskie fawele: walka o normalność

W fawelach kwitnie przestępczość (Źródło: speedygonzalezesdeladea.blogspot.com)
W fawelach kwitnie przestępczość (Źródło: speedygonzalezesdeladea.blogspot.com)

Niedawno Brazylia była świadkiem niezwykle ciekawej batalii prezydenckiej o schedę po wielbionym przez zwolenników, a zarazem szanowanym przez przeciwników Luisie Inacio da Silvie. Zwycięsko wyszła z niej była minister ds. energetyki i szefowa gabinetu Luli, popierana przez niego Dilma Rousseff. Jest ona gwarantem kontynuowania reform Da Silvy i spadkobierczynią jego politycznej spuścizny. Na arenie Kraju Kawy końca dobiegła  bitwa polityczna, jednak oczy świata znów zwrócone są na Brazylię, tym razem z innego powodu. Rząd centralny wydał wojnę jedynym beneficjentom brazylijskiej biedy – mafijnym kartelom narkotykowym. Wojnę nie błahą, nie prozaiczną czy pospolitą – wojnę o mickiewiczowski „rząd dusz” w wydaniu brazylijskim, o mieszkańców faweli Rio de Janeiro – dzielnic biedy.

Bieda z wielkim sportem w tle

Przed Brazylią dwie największe imprezy sportowe naszego globu – Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w 2014 roku oraz Igrzyska Olimpijskie w 2016 roku. W obliczu wspomnianych wydarzeń walka z ubóstwem i wyłączeniem społecznym wydaje się niezbędna. Nikt nie chce być postrzegany na arenie międzynarodowej jako kraj biedy i niedoli własnych obywateli. Co szósty mieszkaniec Rio de Janeiro egzystuje w fawelach, gdzie życie nie jest proste – to jedna wielka dżungla będąca teatrem walki o przetrwanie. Przemoc, analfabetyzm i bezrobocie to standard. Broń jest wszędzie, narkotyki za każdym rogiem. Jedynym ratunkiem wydaje się być zejście na ciemną stronę cywilizacji – przystąpienie do jednej z grup przestępczych nieustannie rywalizujących o wpływy. Gorąco polecam w tym miejscu dzieło Fernando Meirellesa „Miasto Boga” – niezwykły film o niezwykłym miejscu, przedmieściu Rio de Janeiro. Mimo, iż nie jest on produkcją dokumentalną, znakomicie ukazuje prawa i reguły na jakich funkcjonują brazylijskie przedmieścia.

Siły bezpieczeństwa kontra narkorebelianci

Do walki z przemocą i narkotykami w fawelach zostało zaangażowane wojsko, policja oraz specjalistyczne oddziały BOPE (elitarna jednostka Żandarmerii Wojskowej Stanu Rio de Janeiro, uważana za najbardziej bezwzględną na kontynencie). Bandyci w obliczu zagrożenia zjednoczyli się odkładając na bok wewnętrzne waśnie i spory. Wyposażeni w granatniki, karabiny i koktajle Mołotowa stawili czoła siłom bezpieczeństwa. Ofensywę jak dotychczas można uznać za udaną, choć nie obyło się bez ofiar śmiertelnych po obu stronach oraz akcji odwetowych w stylu palenia samochodów czy ataków na przedstawicieli służb bezpieczeństwa. W przypływie euforii politycy zdążyli już odtrąbić bezapelacyjny sukces, jednak czy aby nie jest na to za wcześnie?

Pokonane gangi wycofały się na głęboką prowincję, by przeczekać siłowe harce służb bezpieczeństwa w dzielnicach biedy. Jedynie kwestią czasu wydaje się ich powrót i ponowny wybuch walk. Równolegle rozpoczęto również akcję przenoszenia mafijnych bossów do więzień stanowych w innych częściach kraju celem zerwania linii komunikacji między gangsterami. Odtrąbienie spektakularnego sukcesu ma również wymiar psychologiczny dla mieszkańców faweli. W obliczu rządowej pomocy, m.in. programu walki z analfabetyzmem czy aktywizacji zawodowej, otwiera się przed nimi szansa wyrwania z marazmu. Rząd uruchomił także program „Stypendia Rodzinne”, który ma sprawić, iż dzieci zamiast do pracy, pójdą do szkół. Administracja Rousseff chce zbudować podwaliny pod społeczeństwo obywatelskie oraz demokratyczne instytucje. W miejscach porzuconych przez gangsterów planowany jest intensywny rozwój szkolnictwa i ułatwienie dostępu do służby zdrowia.

Co dalej Brazylio?

Jak dotąd udało się spacyfikować 12 faweli, wprowadzając tam siły policyjne. Kolejne plany zakładają analogiczne działanie w stosunku do 40 kolejnych dzielnic biedy w pośrednim lub bezpośrednim sąsiedztwie obiektów o ważnym znaczeniu turystycznym. Nie ulega wątpliwości, że proces zapoczątkowany przez administrację Dilmy Rousseff nie zakończy się na przestrzeni kilku najbliższych lat. Na razie wszyscy wierzą w jego powodzenie, co zostało dość śmiało odnotowanie.

Co jednak stanie się, gdy proces ten upadnie, zakończy się fiaskiem? Co Brazylia pokaże światu, gdy do fawel wróci przemoc, narkobiznes? Miejmy nadzieję, że nikt nie wpadnie na pomysł odgrodzenia przedmieść biedy od centrum metropolii. Wtedy świat ujrzy tylko jasną stronę Rio, jasną stronę Brazylii. Będzie to jednak obraz sztuczny, zakłamany, niesprawiedliwy. Igrzyska oraz mundial zostaną wtedy uznane za „fasadowe” tak jak miało to miejsce chociażby podczas ostatnich piłkarskich mistrzostw świata w Republice Południowej Afryki. Tak wielkimi wydarzeniami sportowymi winien żyć cały kraj, całe społeczeństwo, a nie tylko wybrane grupy społeczne. Wtedy sens tych wydarzeń traci sens. Pozostaje nam mieć nadzieję, ze nadchodzące wielkie imprezy sportowe będą powodem do dumy i radości dla wszystkich Brazylijczyków.

Krzysztof Pobiedziński

  • Pqu

    Wspomniany film bardzo dobry. Osobiście nie wierze, żeby udało się coś zmienic

  • Inny reżyser, Padilha, zrobił film o BOPE pt. „Elitarni”.
    Gorąco polecam, gdyż inspiracją była książka na ten temat, której współtwórcami byli b. funkcjonariusze tej jednostki.

  • Ze wszystkim można się tu zgodzić oprócz oceny pomysłu odgrodzenia przedmieść biedy od centrum metropolii na czas mistrzostw i igrzysk. Moim zdaniem to całkiem niezły pomysł, gdyż dzięki temu można uratować życie i zdrowie całkiem nie małej grupy ludzi podczas tych imprez sportowych. Poza tym nie przeszkodzi to temu by tymi imprezami żył cały kraj. Olbrzymia większość społeczeństwa i tak będzie przeżywać emocje przed telewizorami tylko, a nie na stadionach. Kilka tysięcy mniej na stadionach, a więcej przed TV nie zrobi żadnej różnicy, poza tym że będzie mniej przemocy na terenach obiektów sportowych.

  • @Romek_63

    Odgrodzenie Igrzysk od biedoty to zamach na idee de Cubertaina. Podczas MŚ w RPA miało być bardzo niebezpiecznie, a jakoś nic szczególnego nikomu się nie stało, no może poza kradzieżami.

    Impreza to nie tylko stadion. Tym żyje całe miasto, cały kr5aj, a w tym momencie mówimy o tworzeniu getta tylko z uwagi na biedę i brak perspektyw.

    Futbol to tam więcej niż religia, możliwość zmiany swojego życia, wygrania losu na loterii, ale przede wszystkim radość. W tym przypadku ona zostałaby zabita.