Arabia Saudyjska i Chiny – nowa przyjaźń?

Chiński głód na surowce rośnie tak szybko jak rozwija się chińska gospodarka. Azjatycki smok szuka nowych źródeł energii wszędzie, a ostatnio zacieśnia relację również z Arabią Saudyjską.

Spotkanie saudyjskiego króla Abdullaha z prezydentem Chin, Hu Jintao (Źródło: chinadaily.com)
Spotkanie saudyjskiego króla Abdullaha z prezydentem Chin, Hu Jintao (Źródło: chinadaily.com)

Łakome Chiny i nowa polityka azjatycka Rijadu

Chiny to drugi po Stanach Zjednoczonych konsument ropy na świecie. Z kolei sojusz (również polityczny) Amerykanów i Saudyjczyków ma wieloletnią tradycję i to właśnie Stany Zjednoczone kupowały do tej pory najwięcej saudyjskiej ropy naftowej, poza 2009 rokiem, kiedy wyprzedziły je Chiny. Wygląda na to, że za kilka lat łakome Chiny pozostaną na stałe kluczowym partnerem handlowym Arabii Saudyjskiej, która również kupuje coraz więcej chińskich dóbr.

Zwrot ku Azji Wschodniej, szczególnie Chinom i Indiom, charakteryzuje saudyjską politykę zagraniczną od 2005 roku, kiedy na tronie zasiadł król Abdullah. Swoją pierwszą wizytę poza region Bliskiego Wschodu złożył właśnie w tych dwóch krajach (2006). Niektórzy komentatorzy nazwali ją strategiczną zmianą w polityce zagranicznej Arabii Saudyjskiej i nową erą w dziejach królestwa. I nie chodzi tu tylko o handel ropą. Rijad szuka partnerów, dzięki którym możliwa będzie polityczna alternatywa wobec relacji z  Amerykanami. W ten sposób Arabia Saudyjska byłaby bardziej niezależna od nacisków Zachodu w takich kwestiach jak demokratyzacja i walka z terroryzmem.

Co łączy

Arabia Saudyjska i Chiny wydają się być w pewnym sensie podobnymi graczami na arenie międzynarodowej. Oba państwa starają się zyskać jak najwięcej na globalizacji gospodarki światowej, ale w taki sposób, aby ich wewnętrzna sytuacja polityczna pozostała niezagrożona.

Osią stosunków saudyjsko-chińskich ciągle pozostaje ropa naftowa. W 2004 roku Sinopec, chiński gigant naftowy, podpisał z Saudyjczykami umowę na poszukiwanie gazu w regionie Rub al-Khali. W 2005 roku rozpoczęły się oficjalne rozmowy Chin i OPEC. Co najmniej połowa saudyjskiej ropy trafia obecnie do Azji (tylko 14% do Stanów Zjednoczonych). Chińskie firmy coraz odważniej inwestują w saudyjską infrastrukturę i przemysł (m.in. 3 mld $ zainwestowano w huty aluminium w Jizan). Saudyjczycy inwestują w chińskie rafinerie. W 1999 roku Saudi Arabian Oil Co.  zasilił petrochemiczny kompleks w prowincji Fujian gigantyczną kwotą 750 mln $, co stanowiło 25% wartości projektu.  Planowane są kolejne wielkie inwestycje.

Rijad pozytywnie odnosi się do chińskich projektów, bo celem dynastii jest dywersyfikacja zależnej do wydobycia ropy gospodarki tak, aby być przygotowanym na czasy, kiedy złoża zaczną się kurczyć, a strumień petrodolarów wysychać. Saudyjczycy nie obawiają się inwestować w chińskie rafinerie w czasach kryzysu, bo jak sami przyznają – liczą na dochody w długiej perspektywie czasu. Doceniają również, że Chińczycy są stabilnymi konsumentami saudyjskiej ropy – ich dynamiczna gospodarka gwarantuje stałe zamówienia na długie lata. Co więcej, Chińczycy, w przeciwieństwie do Amerykanów, nie mają żądań politycznych – nie ingerują w sprawy wewnętrzne i, co oczywiste, nie naciskają na reformy demokratyczne i respektowanie praw człowieka. Dla dynastii Saudów to niemalże wymarzony partner gospodarczy.

Co dzieli

Między oboma państwami dochodzi jednak do zgrzytów. Chiny oskarżają Saudyjczyków o dumping towarów petrochemicznych na swoim rynku. Druga sporna kwestia to budowa linii kolejowej łączącej Mekkę ze świętymi dla muzułmanów miejsc w Minie i Górze Arafat. Chińczycy, wykonawcy inwestycji, grożą władzom saudyjskim procesem sądowym o odszkodowanie za poniesione straty. Już od samego początku Chińczycy mieli problemy z budową. Pierwsza przeszkoda w budowie linii pojawiła się, kiedy chińscy robotnicy nie zostali wpuszczeni do Mekki. Dla osób nie będących muzułmanami wstęp do tego najświętszego miejsca islamu jest zabroniony. Drugi problem to straty w wysokości 4,15 mld juanów (623 mln $), które poniósł wykonawca, China Railway Construction Corporation Limited (CRC). Saudyjczycy nie ułatwiali pracy CRC, tym bardziej, że inwestycja od początku miała charakter polityczny i oficjele z obu stron tego nie ukrywali. Zleceniodawcy zmieniali wymagania co do konstrukcji linii kolejowej, opóźniali wyburzanie budynków, wykup ziemi czy kładzenie podziemnych kabli, co więcej, sami wybierali podwykonawców, którzy pozostawali poza kontrolą CRC, która ponosiła jednak całą odpowiedzialność za wykonanie. Każda zmiana w projekcie, nawet kolor ścian, wymagał zgody Saudyjczyków, co powodowało dodatkowe koszty. Dziś CRC żąda odszkodowania. Kwestia roszczeń Chińczyków może znacząco zaważyć na dwustronnych relacjach.

Jaka przyszłość?

W styczniu br. oba państwa zapowiedziały, że ich celem jest wzrost wymiany handlowej o 50% do 60 mld $ do 2015 roku. To pokazuje jak dynamiczne są chińsko-saudyjskie  relacje handlowe. Czy możliwe jest zerwanie sojuszu politycznego  Rijadhu z Waszyngtonem? Wydaje się, że w najbliższych latach nie. Arabia Saudyjska wciąż potrzebuje broni, pomocy militarnej i technologii, których, póki co, dostarczyć mogą jedynie Amerykanie. Warto wspomnieć tu o gigantycznym kontrakcie na dostawę uzbrojenia o wartości 60 mld $. Wsparcia wciąż potrzebują system edukacji i budownictwo. Może się to Saudom nie podobać, ale Stany Zjednoczone wciąż gwarantem bezpieczeństwa w Zatoce Perskiej. Chińska ofensywa handlowa i dyplomatyczna pokazuje jednak, jak aktywny jest Pekin w swej polityce zagranicznej i że potrafi dogadać się z każdym.