Wybory na Białorusi – żadnych złudzeń Panie i Panowie

Aleksander II w 1856 roku powiedział do Polaków, liczących na korzystne dla nich zmiany w Królestwie Polskim, w tym nawet na niepodległość – “żadnych złudzeń panowie”.   Podobne zatytułowane przemówienie prezydent Aleksander Łukaszenka powinien wygłosić do odwiedzających go Radosława Sikorskiego (tym razem bez żony) i ministra spraw zagranicznych Niemiec, Guido Westerwelle (tym razem bez męża). Niezależnie od pragnień i marzeń Polaków i Niemców, Łukaszenka pozostanie prezydentem Białorusi i będzie sprawował swoją autorytarną władzę. Jedyną szansą na niewygranie przez niego wyborów byłaby śmierć, ale wspominam o niej tylko ze względu na analogię z Aleksandrem II, zabitym przez Polaka, Ignacego Hryniewickiego.

Opozycja białoruska to nie “Solidarność”, a jej główni przedstawiciele, nie tylko podzieleni, ale również nie posiadają legendy Lecha Wałęsy, Bogdana Borusewicza, Andrzeja Gwiazdy, Anny Walentynowicz, Zbigniewa Bujaka itd. Brak im też tak powszechnego poparcia społecznego. Słowa Łukaszenki z wywiadu opublikowanego w “Rzeczpospolitej” (bardzo polecam!), że ludzie nie mają na kogo głosować, nie są typową manipulacją (często obecną we wspomnianej rozmowie), a w miarę realnym oddaniem skali. Na Białorusi nie ma kto z Łukaszenką wygrać. Czy doda sobie 10% przy okazji fałszerstw, czy będzie dyskryminował opozycję w inny sposób, czy też nie,  i tak te wybory wygra. Nie zmienia to oczywiście faktu, że Łukaszenka jest odpowiedzialny za wiele nieszczęść w tym kraju, a niewyjaśnione zabójstwa prowadzą nawet jeśli nie do niego, to do jego ludzi.

Prezydent ze stoickim spokojem mówi o demokratyczności wyborów, a białoruscy dyplomaci zapraszają polskich studentów Instytutu Stosunków Międzynarodowych na Białoruś w celu ich obserwacji. Sytuację prezydenta Łukaszenki pogarszają jego, złe ostatnio, kontakty z Federacją Rosyjską, które w naturalny sposób zachęcają go do skierowania się w stronę Unii Europejskiej. System jest zbudowany w taki sposób, że podzielona opozycja, nawet jeśli dostanie swobodę działania, nie zdoła przekonać do siebie społeczeństwa, które zresztą nie bardzo szuka zmiany. W zamian za wolne wybory, Łukaszenka ma obiecane 3 miliardy euro pomocy.

Łukaszenka więc, niezależnie od okoliczności, się nie zmieni. Mówiąc wprost – jeśli okaże się, że może wygrać demokratycznie, to wygra, jeśli okaże się jednak, że nie może, to też wygra, ale jednocześnie kombinując przy urnach Kwestia tego, jak podejdą do tego nie tylko Polacy, ale też Unia Europejska. Skoro akcja “Wolna Białoruś” i tak nie wypali, to może lepiej postawić na pragmatyzm i nawiązując znowu do Polaków z XIX wieku za czasów początku panowania Aleksandra II – zastosować zasadę “brać i nie kwitować”? Białoruski rynek, dla polskich przedsiębiorców, to bardzo atrakcyjne miejsce, a gdyby jeszcze udało się załatwić liberalizację gospodarki białoruskiej (do czego w końcu będzie musiało dojść) i osłonę polityczną dla działalności naszego biznesu, perspektywa byłaby niezwykle interesująca.