Mołdawia – trudna droga do UE

Mołdawia jest niewielkim, prawosławnym, biednym, zróżnicowanym etnicznie państwem leżącym na południowo–wschodniej rubieży Europy. Położenie geopolityczne sprawia, iż kraj ten jest uznawany za naturalny teren sporów o wpływy pomiędzy Unią Europejską oraz Federacją Rosyjską. Podobnie przedstawia się również sytuacja wewnętrzna, będąca areną rywalizacji prorosyjskiej Mołdawskiej Partii Komunistycznej oraz proeuropejskiego bloku partii pod szyldem Sojuszu na rzecz Integracji Europejskiej.

Vlad Filat, premier Mołdawii (Źródło: Moldova.md)
Vlad Filat, premier Mołdawii (Źródło: Moldova.md)

W wyniku wyborów parlamentarnych z 29 lipca 2009 od władzy po 8 latach zostali odsunięci komuniści. Misję utworzenia rządu powierzono 41-letniemu prawnikowi Vladowi Filatowi, który stanął na czele proeuropejskiej, liberalno–demokratycznej koalicji złożonej z Partii Liberalno–Demokratycznej, Partii Demokratycznej, Partii Liberalnej oraz Sojuszu Nasza Mołdawia, która gwarantuje starania o jak najszybsze członkostwo w UE, demokratyzację państwa, unowocześnienie gospodarki i otwartość na Zachód. Za znaczący należy uznać fakt, iż celem pierwszej oficjalnej zagranicznej wizyty nowego premiera była Bruksela.

Mimo proeuropejskiej koalicji rządzącej członkostwo w Unii Europejskiej na dzień dzisiejszy jest dość odległą perspektywą z powodu kilku problemów wewnętrznych.

Do niedawna władze w republice sprawowali komuniści (lata 2001 – 2009), którzy rzecz jasna są negatywnie nastawieni do zbliżenia z Zachodem – preferują zbliżenie z Rosją. Pomimo odsunięcia od władzy nadal pozostają znacząca siłą polityczną w kraju – są w stanie blokować m.in. wybór głowy państwa. Obecnie pełniącym obowiązki prezydenta jest przewodniczący Parlamentu oraz lider jednej z partii koalicyjnych – Mihai Ghimpu, zwolennik integracji z Unią Europejską.

Ostatnio w Mołdawii mamy do czynienia z dość znaczącym kryzysem politycznym wiążącym się z niemożnością osiągnięcia porozumienia przez frakcje parlamentarne w kwestii wyboru prezydenta (potrzeba 3/5 głosów w Parlamencie złożonym z 101 deputowanych). W związku z powyższym duże nadzieje wiązano z referendum konstytucyjnym, które zostało jednak unieważnione z powodu zbyt niskiej frekwencji (frekwencja 30,29%; za bezpośrednim wyborem prezydenta przez naród opowiedziało się 87,83% głosujących; próg ważności wynosi 33,33% obywateli uprawnionych do głosowania). Rezultat referendum to z pewnością duży cios dla frakcji proeuropejskich, komuniści nawoływali do jego bojkotu. Wielu komentatorów odebrało to jako zwrot ku rosyjskim skrzydłom. W nadziei na rozstrzygnięcie wyborczego pata rozpisano nowe wybory parlamentarne, które odbędą się 28 listopada.

Historia integracji Mołdawii z UE

Mołdawia już w latach 2003 – 2004 została objęta Europejską Polityką Sąsiedztwa, zaś w 2009 roku w ramach w/w projektu przystąpiła do Partnerstwa Wschodniego (polsko–szwedzka inicjatywa zaprezentowana podczas szczytu w Pradze) zakładającego zacieśnienie współpracy z krajami Europy Wschodniej oraz – w odległej perspektywie  – ich członkostwo w UE. Początkowo ów projekt nie wzbudzał w Mołdawii, rządzonej podówczas przez Mołdawską Partię Komunistyczną, zbytniego entuzjazmu. Ówczesny prezydent Vladimir Voronin nazwał go nawet drugim WNP. Wraz ze zmianą rządu, zdano sobie sprawę, jak wielka jest to szansa. Kolejnym krokiem ze strony Unii było otwarcie biura Parlamentu Europejskiego w Kiszyniowie oraz rozpoczęcie negocjacji akcesyjnych 12 stycznia 2010.

Starania Unii i zmiana na najwyższych szczeblach władzy w Kiszyniowie sprawiły, że dla Mołdawii członkostwo w UE jest w tym momencie bez wątpienia strategicznym celem. Razem z nim realizowany jest również program reintegracji wewnętrznej kraju, przy znaczącym wsparciu Brukseli. Ponadto ważnym celem jest również podpisanie umowy o strefie wolnego handlu z UE, jej strategicznym partnerem handlowym. O tym, jak ważna jest ta kwestia mówił niedawno jeden z wpływowych europejskich polityków: „lepiej jest importować z Mołdawii tamtejsze zacne alkohole, niż przestępczość i niestabilność”.

Problem główny – Naddniestrze

Głównym problemem w procesie rozszerzenia Unii Europejskiej o Mołdawię jest status Naddniestrza (Naddniestrzańska Republika Mołdawska ze stolicą w Tyraspolu). Jest to autonomiczny region nieuznawany przez społeczność międzynarodową, za to wyraźnie akcentujący swą odrębność w stosunku do pozostałego terytorium Republiki. Powstał po rozpadzie Związku Sowieckiego, przy militarnym i finansowym wsparciu Moskwy.

Naddniestrze posiada własny parlament, wojsko, policję, walutę oraz prezydenta. Jest nim Igor Smirnov – dość wyraźnie sympatyzujący z Rosją, a nawet wyrażający chęć przyłączenia się do niej. Obecnie jest ona terenem w ogromnym stopniu dotkniętym przestępczością, szarą strefą handlu międzynarodowego, bez prawnie uregulowanej granicy, utrzymującym stosunki dyplomatyczne jedynie z Abchazją i Osetią Południową. Problemem jest również obecność wojsk rosyjskich w Naddniestrzu w liczbie 1200-1500 żołnierzy.

Przedstawiano wiele pomysłów na rozwiązanie tej kwestii zarówno ze strony UE jak i Rosji (memorandum Kozaka), lecz do dziś nie została ona rozstrzygnięta. Najnowszym pomysłem na rozwiązanie sprawy zbuntowanej prowincji są obrady z udziałem partnerów zagranicznych w formule 5+2 (UE, OBWE, Stany Zjednoczone, Rosja, Ukraina + Mołdawia i Naddniestrze). Ważnym elementem jest „inicjatywa Meseberg” (pomysł Angeli Merkel i Dimitrija Miedwiediewa) mająca na celu utworzenie specjalnej komisji ds. bezpieczeństwa UE – Rosja, która w przyszłości miałaby się zajmować konfliktami regionalnymi, takimi jak spór o Naddniestrze.

Problem drugi – bieda i zacofanie

Przeszkodą w szybkim członkostwie w UE jest również bieda i ogromne zacofanie kraju. Blisko połowa obywateli żyje poniżej granicy ubóstwa, korupcja i nepotyzm są na porządku dziennym. Gospodarka opiera się głównie na rolnictwie, brak jest przemysłu energetycznego, dostawy surowców są zaś uzależnione tylko i wyłącznie od Rosji. Obecnie przed Mołdawią rysuje się perspektywa długich i żmudnych ewentualnych negocjacji akcesyjnych.

Słabość Republiki Mołdawskiej skrzętnie wykorzystuje Federacja Rosyjska. W ostatnim czasie byliśmy świadkami rosyjskiego embarga na eksport mołdawskich win, co stanowi niezwykle ważny element bilansu ekonomicznego republiki. W gospodarkę kraju uderzają również regularne podwyżki cen rosyjskiego gazu. Z racji tego, że czasami występuję problemy z płatnościami, Gazprom w zamian za anulowanie długów decyduje się na przejmowanie mołdawskich państwowych firm i przedsiębiorstw. W ten sposób wpływy rosyjskie w Republice stale rosną, co niepokoi Zachód.

Problem trzeci – geopolityka

Integracja Mołdawii z UE stoi w opozycji do niedawno sformułowanej doktryny Miedwiediewa. Głosi bardzo stanowczo „uprzywilejowane interesy” Rosji w sąsiadujących z nią regionach, przy czym ochrona życia i godności ludności rosyjskojęzycznej stanowić będzie niewątpliwy priorytet polityki zagranicznej (ostatnia wojna gruzińsko – rosyjska). Zgodnie z jej założeniami Mołdawia stanowi obszar uprzywilejowanych interesów, zaś rosyjska mniejszość narodowa w Republice oraz w Naddniestrzu może liczyć na wsparcie Moskwy. Po sukcesie założeń owej doktryny w stosunku do Gruzji, Rosja nie zawaha się użyć przemocy  w obronie swoich żywotnych interesów geopolitycznych w regionie.

Integracja na skróty? Niekoniecznie…

Kolejnym możliwym do realizacji scenariuszem na dystansie kilku, kilkunastu najbliższych lat jest zjednoczenie się Mołdawii z Rumunią na wzór niemiecki. Oba te kraje łączą aspekty kulturowe, religijne, językowe i historyczne. Coraz częściej wśród mołdawskich elit przewija się idea zjednoczenia obu państw. Już teraz większość młodych ludzi emigruje do Rumunii w poszukiwaniu lepszego życia oraz perspektyw – w ten sposób Mołdawianie wchodzą do Unii niejako tylnymi drzwiami.

Przeciw przyłączeniu się do Rumunii protestuje jednak mniejszość rosyjska oraz Gagauzi, mieszkańcy kolejnego autonomicznego terytorium (Gagauzji) w niewielkiej Mołdawii. Gagauzja stanowi monolitu terytorialnego, składa się zaś z „enklaw wiejskich”, więc nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla integralności terytorialnej kraju. Przyłączenie się do Rumunii budzi wśród nich jednak wiele obaw, bo obawiają się utraty tożsamości narodowej (mówiący po turecku Gagauzi mają swój parlament, gubernator zaś zasiada w mołdawskim parlamencie). Sytuacja może ulec zmianie  w przeciągu kilkunastu lat, gdy do władzy dojdzie nowe pokolenie polityków, dla których łatwiejszą drogą do znalezienia się w Unii Europejskiej będzie przyłączenie się do Rumunii.

Członkostwo Mołdawii w UE wydaje się być obecnie odległą, aczkolwiek nie niemożliwą perspektywą. Mają na to wpływ czynniki wewnętrzne w postaci problemu separatystycznego Naddniestrza, silnej pozycji Mołdawskiej Partii Komunistycznej czy też słabości systemu politycznego państwa. Rząd premiera Vlada Filata czeka jeszcze wiele pracy na drodze ku członkostwu w Unii Europejskiej z uwagi na geopolityczne położenie kraju w bezpośredniej rosyjskiej strefie wpływów. Potencjalna europeizacja Mołdawii będzie odebrana jako geopolityczna porażka Moskwy, na co tandem Putin – Miedwiediew nie może sobie pozwolić. Sprawy ewentualnej akcesji nie ułatwia również fakt, że kraj regularnie otwiera europejskie rankingi biedy i ubóstwa.

Krzysztof Pobiedziński