USA: czy Demokraci wygrają walkę o utrzymanie Kongresu?

Za miesiąc będzie już jasne kto kontroluje Kongres w drugiej części kadencji prezydenta Obamy. Ostatnie trzy miesiące to pasmo nieprzerwanych sukcesów Republikanów – przynajmniej w sondażach. Ale teraz pojawiają się pierwsze sygnały, że Demokraci nadrabiają straty.

Kapitol, siedziba Kongresu USA (Zdjęcie: armystrongstories.com)
Kapitol, siedziba Kongresu USA (Zdjęcie: armystrongstories.com)

Co najmniej od czasu, gdy zaczął się kryzys związany z wyciekiem ropy do Zatoki Meksykańskiej, notowania zarówno Obamy, jak i Demokratów walczących o reelekcje w wyborach do Kongresu systematycznie spadały. Republikanie tryumfowali – zwycięstwo na miarę 1994 r. gdy w czasie prezydentury Clintona odzyskali Kongres pod wodzą Newta Gingricha wydawało się w zasięgu ręki. “Baza” Republikanów – w tym i ruch Tea Party – jest zmobilizowana i entuzjastycznie nastawiona do wyborów, w przeciwieństwie do zdemoralizowanych Demokratów. Zwłaszcza przedstawiciele najbardziej lewicowego skrzydła Partii Demokratycznej są wyjątkowo rozczarowani postawą Obamy m.in. w sprawie kwestii światopoglądowych. Wysokie bezrobocie gwarantowało – było o tym przekonanych wielu komentatorów – porażkę Demokratów, którzy mieli być ukarani za brak rezultatów w naprawianiu gospodarki.

Teraz sytuacja powoli się zmienia. Na przykład w sondażu Rasmussenna Republikanie prowadzą tylko 3% w tzw. generic ballot, czyli ogólnym sondażu poparcia. To najlepszy wynik Demokratów od wielu miesięcy. W sondażu NBC/WSJ przewaga Republikanów jest identyczna, a w sierpniu prowadzili 9%.

Oczywiście generic ballot nie zastąpi wyników w poszczególnych CD (Congressional Districts). Republikanie muszą odebrać co najmniej 39 miejsc w Izbie Reprezentantów Demokratom by uzyskać nad nią kontrolę. W Senacie ich szanse są dużo mniejsze, ale nadal istnieją, nawet pod klęsce w prawyborach w Delaware, gdzie w walce z Demokratą stanie kandydatka która nie ma szans na zwycięstwo (to zasługa Tea Party).

Ciekawe informacje przynosi też nowy sondaż Newsweeka. Okazuje się, że poparcie dla prezydenta Obamy jest dużo wyższe niż dla Busha czy Clintona w analogicznych momentach ich kadencji. Co się zmieniło? Przed wszystkim przez to że Republikanie przez wiele miesięcy prowadzili w sondażach, wybory przestały być postrzegane jako tylko referendum nad stanem gospodarki po dwóch latach rządów Obamy. Tego politycznie obronić się się nie da. Wyborcy stanęli nie przed referendum – ale przed alternatywą. Demokraci albo Republikanie – oto dwie możliwości, i to Republikanie z ich pomysłami ekonomicznymi, które dużo łatwiej przedstawić jako bezsensowne, korzystne tylko dla bogatych niż obronić nieefektywność administracji w walce z bezrobociem. Taka jest teraz strategia Obamy i Demokratów: pokazać pomysły GOP jako powrót do ery Busha i jako powrót do rozwiązań które się nie sprawdziły. Po stronie Obamy stoi także Organizing For America – organizacja polityczna, która powstała na bazie struktur jego przełomowej kampanii wyborczej. Intensywna i agresywna kampania zaczyna przynosić rezultaty. Obama podróżuje po USA i występuje na wiecach jak w 2008 r.

Czy Demokratom uda się odnieść sukces wbrew złej sytuacji ekonomicznej? To się okaże. Na pewno najbliższe 5 tygodni będzie niesamowicie interesujące jesli chodzi o politykę w USA.

Michał Kolanko