Gwałty i przemoc: kobiety w RPA wciąż walczą o równość

Kilkanaście lat po uchwaleniu demokratycznej konstytucji, która zniosła system apartheidu, dla znacznej części społeczeństwa południowoafrykańskiego równość nadal pozostaje wartością nieosiągalną. Patriarchat okazuje się silnie zakorzeniony w każdej z kilku grup etnicznych zamieszkujących RPA. Kraj ten jest znakomitym przykładem rozdźwięku pomiędzy uchwalonym prawem dotyczącym równości płci, a praktyką jego funkcjonowania.

W RPA ofiarą przemocy pada wielka liczba kobiet (Zdjęcie: cozay.com)
W RPA ofiarą przemocy pada wielka liczba kobiet (Zdjęcie: cozay.com)

RPA posiada wzorcową legislację zapewniającą równość kobiet i mężczyzn. Gwarantuje to m.in. Employment Equity Act z 1998 czy Promotion of Equality and Prevention of Unfair Discrimination Act z 2000 roku. Kobietom zapewniono prawo do aborcji, równość w małżeństwie, penalizację molestowania w miejscu pracy czy równy dostęp do oświaty. Dzięki swojemu ustawodawstwu RPA zajmuje wysokie miejsca w rankingach opracowywanych przez organizacje międzynarodowe i think-tanki (m.in. 4. miejsce wśród 53 krajów afrykańskich ze względu na prawo dotyczące kobiet w Mo Ibrahim Index on Africa). Kobiety odgrywają znaczącą rolę na scenie politycznej, zajmując 44% miejsc w parlamencie i 40% w rządzie, również na stanowiskach tradycyjnie kojarzonych z mężczyznami, jak minister obrony.

Sytuacja Południowoafrykanek w innych sektorach nie wygląda już tak kolorowo. Prawo dotyczące zatrudnienia, które wymaga, aby liczba kobiet zatrudnionych w przedsiębiorstwach pozostawała w określonej proporcji w stosunku do odsetka kobiet w społeczeństwie, w praktyce nie działa. Mężczyźni dominują w kadrze zarządzającej, a kobiety mają szanse przede wszystkim na otrzymanie niskopłatnej pracy niewymagającej wysokich kwalifikacji. Są również w większym stopniu niż mężczyźni narażone na bezrobocie.

Prawdziwym dramatem jest jednak sytuacja kobiet w domu – w rodzinie i małżeństwie. Organizacje zajmujące się ochroną praw człowieka biją na alarm. Według Human Rights Watch poziom fizycznej i seksualnej przemocy wobec kobiet jest „szokująco wysoki”. Światowa Organizacja Zdrowia donosi, że 40% kobiet w RPA przeżyło pierwszy kontakt seksualny wbrew własnej woli.  Zgodnie z szacunkami, liczba gwałtów w tym kraju jest najwyższa na świecie – niemal połowa wszystkich kobiet pada ofiarą gwałtu przynajmniej raz w życiu. Choć rocznie gwałconych jest 500 tysięcy kobiet, to do więzienia trafia tylko 1 na 25 sprawców tych przestępstw. Szerokim echem w światowych i polskich mediach odbiły się doniesienia o fali „gwałtów naprawczych”. W wielu rejonach RPA działają gangi, które gwałcą lesbijki, „lecząc” je w ten sposób z homoseksualizmu. Nierzadko nie kończy się na gwałcie. Jednym z najbardziej znanych takich przypadków była sprawa Eudy Simelane, popularnej w RPA zawodniczki narodowej drużyny piłki nożnej. W kwietniu 2008 roku policja w Johannesburgu znalazła jej zmasakrowane ciało. Okazało się, że została wielokrotnie zgwałcona, a później brutalnie zamordowana, najprawdopodobniej tylko dlatego, że była lesbijką i działaczką na rzecz równouprawnienia homoseksualistów. Spośród czterech oskarżonych w procesie o jej zabójstwo, dwóch dostało wysokie wyroki pozbawienia wolności. Jest to jednak mało pocieszające, bo większość przestępstw wobec kobiet w RPA nie znajduje swojego finału w sądach.

Fali przemocy towarzyszy szczególne narażenie kobiet na zarażenie się wirusem HIV. Należy pamiętać, że odsetek zainfekowanych sięga w RPA aż 10% populacji i jest jednym z najwyższych na świecie. Kobiety poniżej 25 roku życia są narażone na zakażenie 3-4 razy bardziej niż mężczyźni w tym samym wieku.

Sytuacja na obszarach wiejskich wygląda jeszcze gorzej. Na prowincji znacznie trudniej zwalczyć dyskryminację, której najłagodniejszymi przykładami się aranżowane małżeństwa młodych dziewcząt ze znacznie starszymi mężczyznami, a skrajnymi – podpalenia kobiet, które w jakiś sposób odstają od społeczności.

Niestety przemoc wobec kobiet spotyka się z obojętnością władz i policji. Wynika to z faktu, że w powszechnej świadomości przemoc jest postrzegana jako naturalne prawo mężczyzny w stosunku do kobiety. Dopóki władze pozostaną zajęte „bardziej priorytetowymi” sprawami, jak to określa się w oficjalnych komunikatach, sytuacja Południowoafrykanek na pewno się nie poprawi. Obojętność rządzących zdaje się potęgować patologiczne zachowania, dając na nie przyzwolenie, na co nie może być zgody.

Katarzyna Kowalewska