Za Kijów nikt nie chciałby niszczyć świata? Ciąg dalszy sporu o polską politykę wschodnią.

Prof. Richard Pipes reprezentuje na Zachodzie polski punkt widzenia w/s Europy Wschodniej (Zdjęcie: Wikimedia)
Prof. Richard Pipes reprezentuje na Zachodzie polski punkt widzenia w/s Europy Wschodniej (Zdjęcie: Wikimedia)

Spór o kształt polskiej polityki wschodniej wkracza w nową fazę. Pierwszą publiczną dyskusję na temat aktualności doktryny Giedroycia rozpoczął Bartłomiej Sienkiewicz na łamach Tygodnika Powszechnego w tekście „ Pochwała minimalizmu” (2002), dziś za sprawą tego samego autora spór odżywa na nowo. W maju Rzeczpospolita opublikowała jego tekst „Pożegnanie z Giedroyciem”, w którym stwierdził, że polityka wschodnia ostatnich lat to „karykatura prometeizmu”. Nawiązując do tej dyskusji chciałem przedstawić zdanie profesora Richarda Pipesa na ten temat. Pipes znany jest w Polsce z wielu książek, swojej doradczej roli u boku prezydenta Reagana oraz polskiego pochodzenia (urodził się w Cieszynie).

Profesora Pipesa charakteryzuje „polski” punktu widzenia na sprawy Rosji, co udowodniła prezydentura Reagana oparta o przemówienie skierowane w stronę „imperium zła”. Jego oponentem jest Sołżenicyn, który oskarża go o perspektywę skażoną polskimi trendami politycznymi i historycznymi. Sam Pipes twierdzi, że „jako człowiekowi urodzonemu w państwie sąsiadującym z Rosją zostały mi oszczędzone romantyczne złudzenia na temat owego wielkiego kraju, tak powszechne wśród ludzi, którzy mieszkają odeń o tysiące mil”.

Rok temu szef MSZ Radosław Sikorski na łamach Gazety Wyborczej postulował pożegnanie się Polaków z „polityką jagiellońską” na rzecz „polityki piastowskiej” i modernizacji kraju. Według Sikorskiego Polska powinna wyzbyć się ambicji czynnego kształtowania geopolityki Europy Wschodniej a skupić na wzmacnianiu swojej pozycji w ramach Unii Europejskiej. Swoim niedawnym wywiadem Pipes wkomponował się w polski spór dotyczący aktualności zagadnień polskiej polityki wschodniej po stronie przeciwników założeń wypracowanych przez środowisko Maisons-Lafitte. Zdaniem profesora znanego z „twardej” polityki wobec Rosji i „polskiej perspektywy” w postrzeganiu tego kraju polski prezydent i rząd nie powinni (cytuję za PAP):

podejmować działań, których celem byłoby odsunięcie Gruzji, a zwłaszcza Ukrainy od Rosji. Dla Rosjan Ukraina jest kolebką narodu rosyjskiego. Z tego właśnie powodu w mentalności Rosjan Ukraina odgrywa szalenie ważną rolę. Ludzie rządzący Polską powinni mieć świadomość tego faktu. Kijów dla Moskwy ma też znaczenie geostrategiczne. Ukraina w NATO byłaby traktowana przez Rosję jako śmiertelne zagrożenie.

Warszawa nie powinna obecnie (bo w polityce nie ma dogmatów) podejmować prób włączenia Ukrainy w obręb UE i NATO, bo – jak twierdzi Pipes – „jeżeli Ukraina chciałaby zostać członkiem NATO, Rosja wkroczyłaby do niej, zajęłaby ją a kraje zachodnie, łącznie z USA, zaakceptowałyby taki stan rzeczy, tzn. ograniczyły się do protestów dyplomatycznych, jakiś sankcji gospodarczych, ale nic poza tym. Za Kijów nikt nie chciałby niszczyć świata”.

Być może przewartościowanie polskiej polityki wschodniej jest dziś potrzebne? Nawet Mieroszewski twierdził, że

wszystkie narody historyczne posiadają w sobie historyczne modele. Zwycięzcy swoich modeli nie muszą zmieniać, wystarczą im modyfikacje taktyczne i polityczne. Przegrani a więc Polacy muszą natomiast być elastyczni, czyli historię swojego kraju studiować i krytykować bezlitośnie. Tysiącletni bilans Polski jest ujemny, po dziesięciu wiekach jesteśmy w punkcie wyjścia. Utraciliśmy wszystko, co można było utracić. Z Rzeczpospolitej Obojga Narodów, idei jagiellońskiej, z misji przedmurza pozostał popiół.

Być może zwiększenie roli zachodniego wektora polskiej polityki ma sens? Z sanacyjnych wzorców Lecha Kaczyńskiego też pozostał popiół. Juszczenko, Adamkus- spłonęli, ich czas minął. Wraz z nimi rozwiały się miraże polskich wpływów na wschodzie. Janukowycz patrzy na Brukselę (tak Brukselę a nie Warszawę) i Moskwę, Grybauskaite nie jest zainteresowana ścisłym sojuszem z Polską. Łukaszenka (dyktator, ale i niezależny polityk białoruski!) represjonował polską mniejszość i pod tym względem nic się nie zmieniło. Odrzućmy złudzenia, Polska nie ma możliwości „czynnego kształtowania geopolityki Europy Wschodniej”. Czas na budowanie solidnej polityki w ramach UE. A wschód? Jest ważny, jest „kluczem polskiego losu” jak mawiał Piłsudski, ale bez niemieckiego wsparcia jest to klucz nieosiągalny, pisał o tym nawet Giedroyć, na którego tak wielu polityków się powołuje.

Piotr A. Maciążek