Ukraina: cenzura ma kolor niebieski

Na Ukrainę stopniowo powraca cenzura, która sygnalizuje narastający autorytaryzm prezydenta Wiktora Janukowicza. Tempo jej przywracania po okresie rządów pomarańczowych jest bardzo duże.

Jeszcze w maju „niewinne” naciski niebieskich na dyrektorów stacji telewizyjnych nie zapowiadały sierpniowych ataków na opozycyjnych dziennikarzy. Jeden z nich zaginął, a drugiego próbowano zabić zadając mu kilka ciosów nożem.

Prośby

Kijowski związek zawodowy dziennikarzy 6 maja zapowiedział walkę z cenzurą na Ukrainie wspierając protestujących pracowników kanału 1plus1. „Uważamy, że odrodzenie cenzury zagraża wolności słowa i oznacza powrót do czasów, gdy dziennikarzom brutalnie kneblowano usta” brzmi część oświadczenia wydanego przez tą organizację. Dziennikarze zaznaczyli także, że po wygranej Janukowicza decyzje dotyczące emisji materiałów atakujących ukraiński rząd i prezydenta podejmuje nie wydawca, a sam dyrektor telewizji (na wyraźną prośbę z góry). Kontynuacją wystąpień związku zawodowych dziennikarzy jest sprawa wieńca pchniętego przez wiatr „w objęcia” Wiktora Janukowicza. Film z tego wydarzenia w ciągu 18h obejrzało w serwisie youtube ponad milion osób. Była to jak się okazuje ostatnia okazja, by skorzystać z takiej możliwości na rosyjskojęzycznych portalach, bo po prośbie przedstawiciela prezydenta Janukowicza film zniknął z sieci na stronach z ukraińskimi i rosyjskimi domenami.

Przesłuchania i presja

Dnia 15 sierpnia największe kanały ukraińskiej telewizji przerwały na godzinę emisję swoich programów w związku z zaostrzającą się cenzurą mediów. Kanały TVi, 5 kanał oraz jedna z telewizji regionalnych zdecydowały się na strajk ostrzegawczy w wyniku działań dyrekcji ograniczającej emisję programów nieprzychylnych władzom, ale także co stanowiło novum przesłuchań dokonywanych przez służby bezpieczeństwa i milicję. Podczas takich zatrzymań na dziennikarzach wymuszano podpisywanie zobowiązań, w których oświadczali, że nie będą krytykowali władz państwowych. Zaprzęgnięcie służb bezpieczeństwa i milicji w działania skierowane w niezależne media na Ukrainie, było początkiem nowych standardów wprowadzania cenzury w kraju. Prośby niebieskich dość szybko zastąpiły groźby.

Morderstwo?

Pod koniec sierpnia (27.08) w centrum Żytomierza zaatakowano redaktora  „Wiejskiego Życia” Wałerija Iwanowskiego, który otrzymał kilka ciosów nożem. Sprawca umówił się telefonicznie z dziennikarzem ponieważ miał mu przekazać dowody obciążające miejscowe władze. Przypadek? A może nowy etap wprowadzania cenzury na Ukrainie? Zapewne wielu z nas zadało sobie wtedy takie pytania. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. 12 sierpnia w godzinach wieczornych krewni Wasyla Kłymentiewa redaktora charkowskiej gazety „Nowy Styl” zaalarmowali milicję w związku z jego zaginięciem. Dziennikarz umówił się z nieznanym mężczyzną na rozmowę a 5 dni później odnaleziono jego telefon z kartą sim na łódce pływającej po zbiorniku wodnym na rzece Donieck. W sprawie Kłymentiewa wszczęto postępowanie o „umyślne zabójstwo” dziennikarza motywując paragraf „dostępem śledczych do bardziej skutecznych środków” , które mają być wykorzystane podczas dochodzenia. Kilka dni później można już było usłyszeć od szefa MSW Anatolyja Mohylowa, że „Mamy wiele podstaw, by uważać, że dziennikarz zginął.”.

Plan Janukowycza

Powracająca cenzura jest częścią większego planu prezydenta Janukowicza, który został nakreślony podczas dnia niepodległości Ukrainy w słowach orędzia skierowanego do narodu: „Widzę Ukrainę jako państwo ze stabilnym systemem politycznym (jak wiadomo pomarańczowa demokracja, była niestabilna) i gotów jestem zaproponować społeczeństwu jego formułę. Jest to silny prezydent (autokrata), posiadający wszystkie praktyczne instrumenty koordynacji, kontroli i realizacji kluczowych reform (rządy mocą dekretów, marionetkowy parlament, cenzura, służby bezpieczeństwa)”. Jest to klasyczna wypowiedź zwiastująca model nowożytnej dyktatury opartej o rozwój gospodarczy kraju, umiarkowane represje aparatu władzy i autokratyczny model sprawowania władzy. Przewidywałem taki rozwój sytuacji już w czerwcu kiedy pisałem o postępowaniu Janukowicza w następujący sposób: „dąży wyraźnie w stronę autokracji, którą na arenie międzynarodowej będzie mogła zaakceptować tylko Rosja lub Chiny. Zachód prawdopodobnie potępi działania Janukowicza, ale dla świętego spokoju przymknie oko na jego wybryki w myśl Kissingerowskiej zasady „porządek jest lepszy od sprawiedliwości”. Jak widać autokratyzm prezydenta Ukrainy narasta a Zachód przymyka oko na rozwój sytuacji na Ukrainie o czym świadczą słowa przedstawicielki OBWE ds. mediów Dunji Mijatović, która wierzy, „że ukraińskie władze przeprowadzą szybkie i przejrzyste śledztwo w sprawie Kłymentiewa”, Pani Dunja docenia także „uwagę, którą poświęca tej sprawie prezydent Wiktor Janukowycz”.

Cóż można i tak podejść do sprawy, ale związki przyczynowo- skutkowe wołają ku niebu ze stygnącego ciała Kłymentiewa. Czy jest to głos wołającego na puszczy?

Piotr A. Maciążek