WikiLeaks – Wikipedia dla tajemnic

Serwis WikiLeaks, który znajduje się od niedawna w centrum zainteresowania mediów na świecie, na pierwszy rzut oka nie różni się niczym od wielu innych, podobnych miejsc w Internecie które zbudowano na mechanizmie wiki. Jednak wikileaks umożliwia anonimową publikację dokumentów – czyli coś zupełnie innego od budowania „prostej” encyklopedii.

Serwis WikiLeaks

Wikileaks istnieje od ponad trzech lat – pierwszy dokument pojawił się w grudniu 2006 r.. Jej twórcy stawiają sobie za – bardzo ambitny – cel umożliwienie walki z totalitarnymi i opresyjnymi reżimami – przede wszystkim w Azji, Afryce i Bliskim Wschodzie, ale także obnażanie nieetycznego zachowania każdego rządu czy dużej korporacji.

Zasada działania wikileaks jest prosta: każdy może całkowicie anonimowo opublikować na serwisie dokument lub inny materiał o politycznej, dyplomatycznej, historycznej lub „etycznej” treści. Podobnie jak w przypadku zwykłej wikipedii, jej użytkownicy mogą dyskutować nad opublikowanym materiałami i weryfikować ich prawdziwość. Dokumenty są także weryfikowane przed publikacją przez zespół serwisu. Wikileaks nie ma oficjalnej siedziby, jej założyciele przez dłuższy czas pozostawali niezidentyfikowani (chociaż mają oficjalnych rzeczników pojawiających się w mediach), a cała operacja utrzymuje się dzięki dobrowolnym dotacjom. Wikileaks znajduje się na szwedzkich serwerach firmy PRQ, której właścicielami są ludzie związani ze znaną stroną Pirate Bay.

Bodajże najsławniejszym i najgłośniejszym do tej pory materiałem opublikowanym przez Wikileaks było utajnione nagranie video z ataku sił powietrznych USA w Bagdadzie, gdzie zginęło kilka postronnych osób, w tym dwóch współpracowników agencji Reuters. Z powodu swojej działalności, wikileaks stało się obiektem zainteresowania mediów, i sił wywiadowczych na całym świecie.

Wikileaks to kolejny przykład na zmieniającą się rolę i funkcję dziennikarzy. Niegdyś materiały które publikowane są na tej stronie trafiłby do wiadomości publicznej tylko po długotrwałym śledztwie dziennikarskim. Teraz można je opublikować bez pośrednika – i bez dużych obaw o dekonspirację. Po raz kolejny tradycyjne media znajdują się na straconej pozycji. Wydawałoby się, że nie trzeba już wielkich dziennikarskich śledztw, kiedy materiały znajdują się o jedno kliknięcie myszką. Ale wikileaks ma słabe punkty – po pierwsze, proces weryfikacyjny dokumentów może okazać się zawodny. Po drugie, istnienie tej strony i pojawianie się nowych informacji zależą od odwagi i chęci umieszczających dokumenty informatorów (whistleblowers) a nie od determinacji, wiedzy i umiejętności dziennikarzy. Po trzecie, mechanizm ten jest podatny na manipulacje, zwłaszcza ze strony rozmaitych służb.

Mimo tych słabych punktów, WikiLeaks to fascynujący eksperyment, który już teraz dał ciekawe rezultaty. Jak pisze Jay Rosen, wyciek “Afghan War Diary” zmianił reguły medialnej gry i spowodował, że WikiLeaks stało się pierwszą “bezpaństwową” organizacją medialną.

Ciekawe jakie dokumenty ukażą się na tym serwisie w najbliższym czasie. Korporacja BP, która znajduje się pod ogromnym ostrzałem medialnym, powinna się mieć na baczności. Jej wewnętrzne dokumenty ds. bezpieczeństwa odwiertów na pewno zainteresowałby wiele osób…

Michał Kolanko