Zespół „ekspertów” bada tragedię smoleńską

Jest! Nareszcie! Tragedią smoleńską zajął się ktoś kompetentny – powołano specjalny (ten przymiotnik pragnę podkreślić) parlamentarny zespół pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza. Skoro pan Macierewicz był w stanie całkowicie rozmontować polski wywiad, to tym bardziej sprosta nowemu wyzwaniu – „najważniejszemu w życiu” – jak dodaje, poprowadzeniu zespołu ekspertów.

Antoni Macierewicz

Oczywiste, że śledztwo smoleńskie, zarówno polskie jak i rosyjskie, trwa zbyt długo. Przenikliwy śledczy, z którym porównania nie wytrzymuje Tommy Lee Jones ze „Ściganego”, już po kilku minutach obradowania komisji rozwikłał zagadkę. Na konferencji prasowej powiedział: „10 dni temu pan wicepremier Iwanow, który jest jednocześnie wiceprzewodniczącym komisji rosyjskiej do zbadania tej zbrodni (…) oświadczył, że wszystkie materiały już przekazał i że więcej materiałów strona polska już nie otrzyma” (), a następnie: „nie mam wątpliwości, że w trakcie tych wydarzeń mieliśmy do czynienia także do czynienia z takimi (wydarzeniami), które na to miano (zbrodni) zasługują.” ().

To lubię – żadnych zbędnych oględzin, przesłuchań, profesjonalnych analiz (naturalnie – poza tymi robionymi przez „internautów”, za które pan minister podziękował). Śledztwa w sprawie katastrof lotniczych trwają zazwyczaj ponad rok, jednak my nad Wisłą już wiemy, ze 3-4 miesiące to opieszałość i próba wykręcenia się od odpowiedzialności przez Rosjan/rząd. Janusz Palikot pewnie właśnie pije zdrowie nowego przewodniczącego komisji, który nie tylko zapewni mu niezły ubaw, ale również nietykalność w ramach partii rządzącej.

Wyjaśnijmy znaczenie słowa zbrodnia. Posłużmy się do tego polskim kodeksem karnym i podręcznikiem do prawa karnego autorstwa Lecha Gardockiego, Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. W tejże książce znajdujemy definicję zbrodni – jest to czyn zagrożony karą pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 3 lata albo karą surowszą. Gdyby w tym miejscu kończyły się niezbędne informacje dotyczące zbrodni, minister Macierewicz może by się jakoś wybronił. Decydujący cios zadaje jednak sam Kodeks Karny, a mianowicie jego 8 Artykuł:

Zbrodnię można popełnić tyko umyślnie, występek można popełnić nieumyślnie, jeżeli ustawa tak stanowi

Czyli, tłumacząc na język ludzki, samolot spadł w wyniku popełnienia przestępstwa, w dodatku umyślnego.
Typową zbrodnią jest np. zabójstwo. Minister Macierewicz wykluczył w takim razie wszelkie nieumyślne spowodowanie wypadku – przez pilotów, wieżę, czy nie wiadomo kogo. Jeżeli to wina pilotów, to rozbili się specjalnie niczym japońscy kamikaze, jeżeli wieży lotniczej, to celowo źle naprowadziła samolot, a jeżeli to wina zarówno pilotów, jak i wieży, to wtedy mamy do czynienia ze współsprawstwem – piloci chcieli się rozbić, a wieża im w tym pomogła.

Witamy w świecie absurdu, gdzie nowy przewodniczący czuje się wyśmienicie. Można podnosić argument, iż Antoni Macierewicz nie jest prawnikiem – to prawda, ale w takim razie niech odpuści sobie posługiwanie się terminologią prawniczą i zwraca uwagę na to, co mówi, bo wszystko zdaje się potwierdzać teorię, że zespół został powołany by udowodnić tezę, a nie znaleźć odpowiedź. Ciekawe czy argumenty będą równie rzeczowe jak dotychczas. Kiedy okazało się, że ostatnimi słowami pilotów było staropolskie „kurwa mać”, podniosły się nawet głosy, iż jest to dowód na rosyjską manipulację, bo pierwsze przecieki mówiły o „Jezusie”. Już to sobie wyobrażam. Rosyjskiej FSB, jako pierwszej służbie świata i pomimo obecności Polaków, udaje się zmienić treść nagrań pobranych z „czarnej skrzynki”. Zastanawiają się, które ze słów zmienić. Fachowcy od razu wiedzą, iż kluczowe jest usunięciu „Jezu!” na „kurwa mać”, bo to uwiarygodni ich oszustwo! Notabene, jeden z moich kolegów, głosujący w wyborach na Jarosława Kaczyńskiego, opowiadał mi, jak kiedyś jadąc niedużym autem zdecydował się na wyprzedzanie i nagle spostrzegł szybko nadjeżdżającego z naprzeciwka tira. Również, pomimo obecności rodzicielki, zdecydował się na staropolskie „kurwa!”. Przypuszczam, iż ja znajdując się w podobnej sytuacji, bardziej intelektualnie swoich uczuć też bym nie ujął.

Pretensje do prokuratury można mieć nie o rzekomą opieszałość, ale o niestosowne przecieki. Jeżeli z prasy dowiadujemy się, iż pilot miał coś powiedzieć, co sugeruje, że odczuwał presję, to prokuratura powinna jak najszybciej potwierdzić lub zaprzeczyć taką informację, a najlepiej podać datę publikacji odczytanych fragmentów publikacji. Inaczej znowu pogrążymy się w morzu insynuacji. Takie informacje do mediów również nie przeciekają bez przypadku – niech politycy nie rozgrywają śmierci 96 ludzi! Konieczne jest również zbadanie postawy rosyjskiej „wieży kontrolnej”, bo budzi ona poważne możliwości i w tym miejscu zespół Macierewicza miałby pole do popisu, gdyby się samodzielnie nie zdyskwalifikował w dniu rozpoczęcia pracy.

Jeżeli gdzieś można będzie znaleźć rozbieżności polsko-rosyjskie, to właśnie w ocenie pracy obsługi naziemnej. Na pewno te aspekty są analizowane przez prokuraturę i niezbędne jest otrzymanie od Rosjan nagrań z wieży. Nie przesądzając o niczyjej winie, chciałbym zaznaczyć, iż mówienie o zbrodni bez dowodów, nawet przez pomyłkę, jest przerażająca nieodpowiedzialnością.

Same uprawnienia w/w zespołu są mizerne. Mają takie same prawa, jak każdy poseł z osobna. Mogą prosić świadków o pojawienie się, co oznacza, że świadkowie mogą się pojawić, ale mogą także powiedzieć, że tego dnia bardziej interesuje ich zbieranie grzybów. Z niecierpliwością czekam na raport zespołu, bo coś przecież trzeba będzie napisać i opublikować. Na pewno pozwolę sobie na lekturę, nawet jesli publikacja powstanie w środku sesji egzaminacyjnej. Poprzednie dzieło pana Macierewicza czytało się szybko i z przyjemnością, jednak prokuratura nie doceniła walorów literackich dzieła przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej, i umorzyła kilkaset jego zawiadomień.