Serwis korzysta z tzw. ciasteczek (cookies). Korzystając z niego, wyrażasz zgodę na ich używanie. Pewnie, nie ma problemu! Dowiedz się więcej o ciasteczkach »

Najmłodsze państwo świata

| 27 lipca 2010 | Komentarze: 1 | Drukuj

Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze (MTS) wydał 22 lipca opinię potwierdzającą, że deklaracja niepodległości Kosowa nie łamie prawa międzynarodowego. Sprawa została rozpatrzona na wniosek złożony do ONZ przez władze serbskie, które uważają uznanie niepodległości Kosowa za naruszenie prawa do suwerenności terytorialnej Serbii.

Kosowarzy albańscy cieszą się niepodległością, źródło: Dominik Sadowski, AG

Kosowscy Albańczycy, którzy stanowią 90 proc. populacji Kosowa prędzej ponownie wstąpią na ścieżkę wojenną, niż uznają zwierzchność Belgradu. A Belgrad nigdy nie uzna niepodległości Kosowa. O tym jak świeże są rany po wojnie w Kosowie świadczy choćby sytuacja w Mitrovicy, miasteczku na północy Kosowa, które rzeka Ibar dzieli na część serbską i albańską. Tuż przed ogłoszeniem decyzji MTS doszło tam do brutalnych starć, w wyniku których zginęła jedna osoba. Mitrovica pozostaje symbolem nie tylko sporu pomiędzy kosowarskimi Albańczykami i Serbami, ale również głębokiego podziału na arenie międzynarodowej, który spowodowała decyzja o niepodległości Kosowa.

Od czasu deklaracji niepodległości Kosowa jego status międzynarodowy jest w najlepszym wypadku niejednoznaczny. Tylko 69 państw, w tym Stany Zjednoczone i 22 kraje unijne, zaaprobowały ogłoszoną w lutym 2008 roku niepodległość Kosowa. Reszta świata uważa, że z prawnego punktu widzenia Kosowo jest prowincją Serbii, czego kurczowo trzymają się władze w Belgradzie. I jeśli uznać, że to ONZ ma ostatnie słowo w tej kwestii, to status Kosowa do dziś określa rezolucja Rady Bezpieczeństwa z 1999 ustanawiająca protektorat nad Kosowem jako integralną częścią Serbii. Problem w tym, że ani rezolucja 1244, ani opinia MTS nie są wiążące prawnie. Międzynarodowe normy prawne są niezwykle elastyczne i dopasowują się do faktycznej sytuacji. A sytuacja wygląda tak, że Kosowo jest dziś tworem o jasno wytyczonych granicach i relatywnie spójnej tożsamości (nawet jeśli nie narodowej, to etnicznej), ma swoją flagę, hymn, stolicę i organy państwowe. Władze w Prisztinie utrzymują też stosunki dyplomatyczne z przedstawicielami państw, które uznały niepodległość Kosowa.

Precedens nad precedensami

Trudno oczekiwać, że decyzja MTS przyniesie jakiekolwiek radykalne zmiany. Serbowie straszą, że powszechna akceptacja niepodlegLości Kosowa ustanowiłaby niebezpieczny w skutkach precedens, który mógłby podważyć zasadność jakichkolwiek granic terytorialnych we współczesnym świecie. Z punktu widzenia krajów zmagających się z separatystycznymi tendencjami w obrębie swoich granic, jest to przekonywujący argument.

Decyzja MTS istotna jest przede wszystkim w kontekście dyskusji o aktualność fundamentalnej niegdyś zasady integralności terytorialnej państw. Karta Narodów Zjednoczonych musi dopasować się do nowej sytuacji na świecie, przekonują członkowie Międzynarodowej Komisji ds. Interwencji i Suwerenności Państw. Prawa narodów stawiane są wyżej nić prawa państw, a silne narody mają moralny obowiązek bronić tych słabszych. Tak ukuta reguła daje decydujący głos opinii publicznej, która formowana jest przez media, a te są pod silnym wpływem przedstawicieli władzy.

I tak zasada Responsibility to Protect (R2P) podlega dowolnej interpretacji, ale tylko w przypadku potężnych państw. Gdy w 1991 naród czeczeński proklamował niepodległość w odpowiedzi na rosyjską agresję, międzynarodowa opinia publiczna nie wykazała entuzjazmu. Po części dlatego, że sprawa nie była nagłośniona medialnie. Ale gdy w 1999 r. świat usłyszał o serbskich zbrodniach w Kosowie, kampania lotnicza NATO znalazła poparcie opinii publicznej mimo braku poparcie ze strony ONZ. Dziś w sprawie Kosowa najgłośniej oponuje Rosja, która nie chce dać karty przetargowej niepokornym narodom z Zakaukazia. Chińczycy mają uzasadnione obawy o Tybet, Hiszpanie sprzeciwiają się ze względu na baskijskie i katalońskie pretensje, a Indonezja nie pozwoli by Zachodnia Papua poszła w ślady Wschodniego Timoru, po którym Kosowo przejęło tytuł najmłodszego państwa świata.

W sąsiedztwie Unii

Podobnie jak w wielu innych kwestiach, Unia Europejska nie zabiera wspólnego dla wszystkich państw członkowskich stanowiska, a to stawia pod znakiem zapytania plany akcesyjne wobec Serbii. Boris Tadic wygrał wyścig o prezydenturę w oparciu o hasła repatriacji Kosowa i członkostwa w UE, ale dziś te pomysły wydają się nie tyle trudne do zrealizowanie, co zupełnie niemożliwe. Brak kompromisu państw unijnych wobec statusu Kosowa jest równoważny ze wstrzymaniem planów akcesyjnych dla Serbii, choć te nawet w najbardziej optymistycznej wersji są bardzo odległe. Dlatego Serbia może świadomie zrezygnować z członkostwa, i przyjąć za wzór Szwajcarię, która pozostaje poza Unią, ale efektywnie z nią współpracuje. Biorąc pod uwagę pozostałe napięcia na linii Belgrad-Bruksela (np. te związane z procesami o zbrodnie wojenne na mniejszościach etnicznych – również kosowskich Albańczykach), takie rozwiązanie dałoby Serbskim władzom znacznie więcej swobody nie tylko w kwestii Kosowa.

Mimo euforii spowodowanej decyzją Trybunału, Kosowo nadal jest jednym z najuboższych regionów Europy, o bezrobociu przekraczającym 16 proc., słabo rozwiniętej infrastrukturze i korupcji na wszystkich szczeblach władzy. UE jest dla Kosowa ostatnią i jedyną deską ratunku, bo tylko inwestycje z zewnątrz i napływ kapitału mogą postawić zrujnowaną gospodarkę na nogi. Dla UE Kosowo stanowi takie samo wyzwanie jakim na początku lat 90tych były kraje dawnego bloku wschodniego: wiążące regulacje prawne i uwarunkowanie pomocy mają zdyscyplinować Prisztinę. Dopóki 5 z 27 krajów unijnych nie zmieni stanowiska wobec niepodległości Kosowa, jakiekolwiek plany akcesyjne pozostają jedynie rozważaniami hipotetycznymi.

Dziś pewne są tylko dwie rzeczy: Belgrad nie zrezygnuje z planów repatriacji Kosowa, a Prisztina nawet nie rozpatruje takiej ewentualności. W 2008 r. Zachód przywoływał hasła demokracji i praw człowieka, i deklarował poparcie dla niepodległego Kosowa. Dziś natomiast trudno powiedzieć, żeby wiadomości z Hagi zdominowały nagłówki światowych mediów. Sprawa Kosowa jest bardziej istotna tam gdzie interpretowana jest jako zagrożenie, niż tam skąd 2 lata temu przyszło dla niej największe poparcie.

Aleksandra Konopka

Państwa:

Co o tym sądzisz? Dołącz do dyskusji (1 komentarz)

  • Magda Niedużak

    Brawo 🙂 Jestem dumna z naszej dziennikarki 😀