Dobry tydzień Obamy

Mijający tydzień prezydent Obama może zaliczyć do udanych. Ale by Demokraci mieli szansę na uniknięcie klęski w nadchodzących wyborach do Kongresu, Obama nie potrzebuje dobrych tygodni. Potrzebuje rewelacyjnych tygodni.

To był dobry tydzień dla amerykańskiego prezydenta, Baracka Obamy (Żródło: Telegraph.co.uk/Getty)
To był dobry tydzień dla amerykańskiego prezydenta, Baracka Obamy (Żródło: Telegraph.co.uk/Getty)

Po pierwsze, we czwartek BP udało się wreszcie zatkać wyciek ropy do Zatoki Meksykańskiej. Chociaż nie jest to permanentne rozwiązanie problemu – wyciek ma ostatecznie powstrzymać drugi odwiert w miejscu katastrofy, który będzie gotowy w sierpniu, to z ekranów telewizorów zniknął wreszcie morderczy dla całej administracji obrazek ropy wyciekającej bez jakiejkolwiek kontroli do Zatoki. Ten obrazek symbolizował przez prawie 3 miesiące niekompetencję i bezradność Obamy – a to właśnie kompetencja w sprawowaniu władzy miała odróżniać Demokratę od Georga W.Busha.

Po drugie, Kongres przyjął reformę Wall Street. To kolejny z dużych projektów legislacyjnych tej administracji zakończony sukcesem. Co ważniejsze, teraz Obama będzie mógł mówić – “ukarałem tych wrednych bankierów”, co w sytuacji w której Wall Street jest najbardziej znienawidzoną ulicą w USA jest dość istotne, zwłaszcza w roku wyborczym. Reforma systemu finansowego i jej rzeczywisty skutek jest rozumiana tylko przez ekspertów, ale dla administracji Obamy nie ma to znaczenia, podobnie jak dla Republikanów, którzy niemal natychmiast zaczęli nawoływać do jej odrzucenia w przyszłości.

Po trzecie, jeden z najbliższych politycznych sojuszników Obamy, senator Harry Reid (D-Nevada), po miesiącach tragicznych wyników sondażowych zaczął wyprzedzać swoją konkurentkę z Partii Republikańskiej. W listopadzie Reid będzie walczył o polityczne przetrwanie, a jego porażka mogłaby przypieczętować klęskę Demokratów w całych wyborach do Kongresu. Reid jest szefem większości (majority leader) w Senacie, a jego kłopoty symbolizowały słabość całej partii.

Ale te wszystkie taktyczne sukcesy nie zmieniają całego systemowego problemu Obamy. Jego los uzależniony jest od tego, jak szybko będzie poprawiać się sytuacja gospodarcza (zwł. dotyczy to bezrobocia) w USA. Jeśli w 2012 r. Obama przegra, to prawdopodobnie tylko dlatego, że nie zdołał wyciągnąć USA z gospodarczego kryzysu na drogę rozwoju. Republikanie będą mieć wówczas łatwe argumenty w kampanii wyborczej. Jeśli natomiast bezrobocie wyraźnie spadnie, a w Afganistanie nie nastąpi dramatyczne pogorszenie się sytuacji, wówczas Obama niemal na pewno zostanie wybrany ponownie. Natomiast los Demokratów w jesiennych wyborach do Kongresu jest już niemal przesądzony, chyba że zamiast dobrych tygodni, Obama będzie miał tygodnie doskonałe – przede wszystkim jeśli chodzi o wskaźniki ekonomiczne.

Michał Kolanko