Serwis korzysta z tzw. ciasteczek (cookies). Korzystając z niego, wyrażasz zgodę na ich używanie. Pewnie, nie ma problemu! Dowiedz się więcej o ciasteczkach »

Moskwa – trzecie wcielenie Rzymu

| 9 czerwca 2010 | Komentarze: 2 | Drukuj

Często mówi się w kontekście Stanów Zjednoczonych, że są drugim Rzymem. Biorąc jednak pod uwagę historię, drugim Rzymem był Konstantynopol, a trzecim Moskwa. To rosyjscy carowie od upadku Konstantynopola systematycznie poszerzali obszar swego panowania w kierunku Turcji i z pożądaniem spoglądali w kierunku Carogrodu. Cel był ambitny: wskrzesić Imperium Rzymskie oparte na ortodoksyjnym chrześcijaństwie.

Bizantyjskie dziedzictwo

W połowie XV wieku Cesarstwo Bizantyjskie borykało się zarówno z najazdem Turków Osmańskich jak i problemami wewnętrznymi. W obliczu wojny cesarz starał się pozyskać pomoc z zachodu za cenę unii florenckiej. Jednakże próby zjednoczenia wszystkich chrześcijan napotkały sprzeciw w Bizancjum. Unię z Rzymem odrzucało głównie średnie i niższe duchowieństwo.

Cesarz Konstantyn XI Dragazes – Paleolog nie zdobył wystarczającego wsparcia. Węgry wciąż jeszcze nie mogły pozbierać się po klęsce odniesionej pod Warną w 1444 roku, Albania Skanderbega nienawidziła tak samo Turków jak i Bizantyjczyków, a Ruś – pomijając, że oddzielona była od Bizancjum tureckimi lennami, targana była własnymi problemami. Genua zaś zadeklarowała neutralność. W efekcie wojskami, które pomagały bronić Konstantynopola były jedynie niewielkie oddziały Greków, Wenecjan oraz Katalończyków.

Konstantynopol (obecnie Stambuł) dostał się we władanie Turków w 1453 roku. Wraz ze śmiercią na polu walki ostatniego cesarza, upadło także Cesarstwo Bizantyjskie – Drugi Rzym. Wkrótce Moskwa jako kulturowy, religijny i polityczny dziedzic Bizancjum, powołała patriarchat, który miał podkreślać jej niezależność od jakiejkolwiek władzy duchowej z zewnątrz, a wielki książę moskiewski Iwan III Srogi wziął za żonę Zofię Paleolog – ostatnią przedstawicielkę dynastii władającej Cesarstwem Bizantyjskim. Uważając się za kontynuatora Cesarstwa Bizantyjskiego, Moskwa przejęła po Bizancjum herb – dwugłowego orła. Wówczas Iwan III zaczął się nazywać cesarzem (carem).

Idea Moskwy jako Trzeciego Rzymu kojarzona jest przeważnie z mnichem Filoteuszem, ihumenem monastyru pskowskiego, który na początku XVI wieku pisał do wielkiego księcia moskiewskiego Wasyla III: „Dwa Rzymy upadły, Trzeci stoi, Czwartego nie będzie, gdyż twoje królestwo chrześcijańskie przez żadne inne nie zostanie zastąpione”.

Rosyjskie prawosławie reprezentuje pogląd, że Rzym upadł z powodu herezji (katolicyzmu), Drugi Rzym – Konstantynopol upadł z powodu zwrócenia się w stronę herezji (Sobór we Florencji), Trzecim zaś Rzymem stała się Moskwa, która pielęgnuje jedyną prawdziwą, nieskażoną herezjami wiarę.

Święta Ruś

Filoteusz nie był twórcą idei Moskwy jako Trzeciego Rzymu. Pojawiła się ona na rosyjskiej ziemi wraz z chrześcijaństwem. Razem z nią zrodziła się idea Rusi jako „Ziemi Obiecanej” i „Nowego Jeruzalem”.

Wielki książę kijowski Włodzimierz I przyjął od Bizancjum chrzest w 988 roku. Konstantynopol stał się wówczas niedoścignionym wzorem dla Rusi. Aby choć trochę zbliżyć się do swojego ideału, Władysław I nakazał zbudować Kijów, „matkę ruskich miast”, na wzór Konstantynopola – który zbudowany był z kolei na wzór Jerozolimy – i podobnie jak cesarz Konstantyn w 330 roku, zawierzył Kijów Matce Boskiej. Sofijski Sobór z XI wieku wzniesiono na podobieństwo konstantynopolitańskiej bazyliki Mądrości Bożej (Hagia Sofia), zaś w pobliżu cerkwi postawiono Złote Wrota, niemal identyczne jak wrota w stolicy Bizancjum, a wcześniej w sercu Jerozolimy, przez które Chrystus wjechał uroczyście do miasta w Niedzielę Palmową.

„Budowniczowie miast średniowiecznej Rusi, wzorując się na architekturze Konstantynopola, doskonale zdawali sobie sprawę z tej dwoistości znaczeń. W społeczeństwach tradycyjnych organizacja przestrzeni architektonicznej często była wyrazem świadomości religijnej i odzwierciedleniem porządku nadprzyrodzonego. Dlatego sakralizacja przestrzeni geograficznej miała dwa kierunki: historyczny i eschatologiczny. Z jednej strony zaczęto nadawać różnym miejscom na Rusi biblijne nazwy, rozmnożyły się wówczas Jordany, Syjony, Tabory, Betanie czy Doliny Jerozolimskie (w XVII w. patriarcha Nikon planował nawet stworzenie „podmoskiewskiej Palestyny” – był to gigantyczny projekt zmierzający do odtworzenia w skali 1:1, łącznie z ukształtowaniami terenu, obrazu całego terytorium Palestyny, gdzie rozgrywały się wydarzenia Nowego Testamentu). Z drugiej strony – zaczęto upodabniać miasta Rusi do „Nowego Jeruzalem”, opierając się na symbolicznych opisach zawartych głównie w Apokalipsie św. Jana (wykorzystywano zwłaszcza symbolikę liczb: 5, 7, 13 i 25; np. w ostatnim rozdziale Biblii tron Boga otoczony jest 24 tronami Starców odzianych w białe szaty ze złotymi wieńcami na głowach – budowano więc cerkwie, które miały jedną wielką kopułę otoczoną 24 mniejszymi, białymi wieżyczkami o złoconych kopułach; Wieża Spaska na Kremlu ma 144 łokcie wysokości, ponieważ tyle dokładnie wynosi, według Apokalipsy, długość murów Nowego Jeruzalem).”

Kierunek: Carogród

Dopóki Imperium Ottomanów stanowiło groźną potęgę, myśl o zdobyciu Konstantynopola wydawała się mrzonką. Kiedy jednak caryca Katarzyna likwidowała pod koniec XVIII wieku Chanat Krymski, który był tureckim lennem, wizja wskrzeszenia Cesarstwa przestawała być absurdalna. „Gdy w 1787 roku cesarzowa odwiedziła podbite ziemie, do Kersonia wjeżdżała pod ceremonialnym łukiem, na którym napisano: Droga do Konstantynopola”.

Moskwa stanowi przede wszystkim symboliczną stolicę Rosji. Choć kolejni carowie, nawet jeśli rezydowali w Petersburgu, koronowali się na Kremlu, to właśnie Konstantynopol Rosjanie nazywali cesarskim miastem – stąd nazwa Carogród. Prawosławni doskonale zdawali sobie sprawę, że „źródło prawdziwej wiary biło nad Bosforem”.

Rosyjską politykę zagraniczną epoki Mikołaja I zdominował mit o księdzu rzekomo uwięzionym w murach świątyni Hagia Sofia w Konstantynopolu. Legenda głosi, że kiedy muzułmanie wtargnęli do jej wnętrza w 1453 roku, odprawiana była akurat msza. Ksiądz nie przerwał obrządku, a ściany kąciny zamknęły się same, więżąc księdza i chroniąc Eucharystię przed profanacją. Ściany mają się rozstąpić wówczas, gdy na tronie miasta cesarza Konstantyna zasiądzie prawosławny władca.

W 1828 roku wybuchła wojna rosyjsko-turecka. Jej przyczyną, a być może jedynie pretekstem, było antytureckie powstanie w Grecji. Grecy byli dla ówczesnych Rosjan braćmi w wierze, tyranizowanymi przez muzułmańskich najeźdźców, którzy w dodatku okupowali ich upragniony Carogród. Wojska rosyjskie w liczbie 95 tysięcy pod wodzą feldmarszałka Wittgensteina ruszyły w kierunku Konstantynopola zdobywając po drodze Mołdawię, Wołoszczyznę i Dobrudżę. Swoje zdobycze Rosja okupiła jednak gigantycznymi stratami w walce z i tak sporo liczniejszą armią turecką. W 1829 na czele armii rosyjskiej stanął Iwan Dybicz, który pomimo niekorzystnego rozkładu sił zdobył Adrianopol (dziś Edirne) i zbliżył się na sto kilometrów do Carogrodu. Tymczasem drugi korpus rosyjski pod dowództwem Iwana Paskiewicza idący na Konstantynopol od strony Kaukazu, dotarł pod Trabzon. Miasto, o którym Rusini marzyli od kilkuset lat, było na wyciągnięcie ręki.

Wejście wojsk rosyjskich na przedpola Carogrodu wywołało popłoch w obozie tureckim, co doprowadziło do zawarcia pokoju w Adrianopolu. Olbrzymi wpływ na zatrzymanie marszu rosyjskich sił Mikołaja I miało stanowisko Imperium Brytyjskiego, które obawiając się rosnących wpływów Rosji, zagroziło wojną i blokadą Morza Czarnego. Wielka Brytania stanowiła wówczas równoznacznik dzisiejszych Stanów Zjednoczonych – które nomen omen uważają się za kolejne, czwarte już wcielenie Rzymu – i z ich stanowiskiem należało się liczyć.

Wpływ panslawizmu i słowianofilii

Car Aleksander II, następca Mikołaja I, był pragmatykiem i uważał się za władcę nowoczesnego kraju. Do takiego wizerunku nie pasuje mit o duchownym uwięzionym w murach świątyni Mądrości Bożej, który czeka na cudowne ocalenie. Mimo to „Carogród pozostał ideowym drogowskazem dla silnego nurtu polityki i kultury rosyjskiej – panslawizmu, z którym car musiał się liczyć. Czy to z powodu presji panslawistów, czy pod wpływem bieżących interesów, marsz ku Carogrodowi rozpoczął się na nowo”.

Aleksander II był pod silnym wpływem idei panslawizmu i słowianofilii. Obydwa ruchy czerpały z rosnących w siłę w XIX wieku ruchów narodowych. Panslawizm rosyjski – ujmując to najprościej – sprowadza się do traktowania Rosji jako najpotężniejszego państwa słowiańskiego, na którym ciąży obowiązek przywództwa nad pozostałymi narodami słowiańskimi w walce o zachowanie kulturowej i religijnej odrębności, w obliczu przenikających do Europy Wschodniej wpływów dekadenckiego Zachodu. Słowianofilia jest terminem o mniej ekspansywnym charakterze; jest filozofią społeczno-polityczną, „nakierowaną na obronę przed zachodnim relatywistycznym indywidualizmem, przed liberalizmem i atomistycznym widzeniem rzeczywistości, Boskiego porządku o transcendentnym pochodzeniu, urzeczywistnionego w pradawnych instytucjach i organicznych wspólnotach spajanych przez liturgię, rytuały, święte symbole”.

Traktat Paryski, który kończył przegraną przez Rosję wojnę krymską (1853-1856), rozwiązał na krótko konflikt rosyjsko-turecki, demilitaryzując basen Morza Czarnego. Wówczas panslawizm na dobre zagościł w myśli politycznej carskiego dworu. Ze słowianofilii zaczerpnięto zasadę trójjedności, którą sformułował rosyjski minister oświaty Aleksiej Uwarow: prawosławie, samowładztwo (samodzierżawie, czyli absolutyzm carski, który zastąpił rzymskie Senatus Populusque Romanus, czyli senat i lud Rzymian) i ludność (naród), a panslawistyczna wizja świata zrodziła ambitną ideę Wielkiego Związku Wszechsłowiańskiego, w którym car rosyjski sprawowałby władzę absolutną. Jedynym brakującym elementem układanki do powstania Trzeciego Rzymu wciąż pozostawał Konstantynopol.

Demilitaryzacja Morza Czarnego była bardzo niekorzystna dla Rosji, która potrzebowała silnej floty w tym rejonie nie tylko do dalszej ekspansji, ale również do utrzymania dotychczasowych zdobyczy na Bałkanach i Kaukazie. Minister spraw zagranicznych na dworze Aleksandra II, książę Aleksander Gorczakow, dwoił się i troił, aby w sposób dyplomatyczny uzyskać ustępstwa ze strony Francji i Wielkiej Brytanii. Kraje te były jednak nieugięte, co doprowadziło do jednostronnego wypowiedzenia traktatu paryskiego przez Rosję, której rosnący ruch nacjonalistyczny musiał być dokarmiony kolejnymi sukcesami. Myśl polityczna caratu ponownie poszybowała do Carogrodu.

Prawosławne narody potrzebują pomocy

Prawosławne narody Bułgarów, Rumunów, Serbów, Greków, Czarnogórców i Mołdawian, które przez lata cierpiały z powodu tureckiej okupacji, spoglądały w stronę Rosji z rosnącą nadzieją. „Nie bez podstaw, carowie bowiem uznali się za obrońców wszystkich prawosławnych w Imperium Osmańskim i każda nieprawość popełniana wobec nich przez tureckie władze, spotykała się z żywym oddźwiękiem, tak rosyjskich elit politycznych, jak i ludu. Kolejni carowie uważali się za ich opiekunów, co w podtekście oznaczało władców”.

Pretekst do marszu na Carogród pojawił się już w 1875 roku, kiedy doszło do antytureckiego powstania w Bośni. Rok później za broń chwycili Bułgarzy. Osmańczycy, których kraj został ochrzczony przez Mikołaja I „chorym człowiekiem Europy”, krwawo tłumili rebelie na podbitych przez siebie ziemiach. Niedługo potem Serbia i Czarnogóra wypowiedziały Turcji zwierzchnictwo i weszły z nią na wojenną ścieżkę, proklamując zjednoczenie z Bośnią. Do wojsk bratnich narodów słowiańskich masowo zaciągali się rosyjscy ochotnicy. W odpowiedzi na odmowę wykonania przez Turcję postanowień Konferencji Konstantynopolitańskiej, w 1877 roku do wojny przystąpiła również Rosja.

Kolejna próba

Rosyjska armia wkraczając na Bałkany, dostała jasny rozkaz: zdobyć Konstantynopol. Choć Rosjanie mieli znacznie gorsze uzbrojenie od Turków, to niosło ich poparcie ze strony bałkańskich i kaukaskich narodów. Dwa miesiące po wypowiedzeniu wojny Osmanom, Rosjanie przedarli się przez Dunaj i zajęli północną część Dobrudży. Droga do Konstantynopola była teoretycznia otwarta, jednakże rosyjskim wojskom zabrakło sił. W tym samym czasie nadeszły tureckie posiłki: 20 tyś. pod dowództwem Sulejmana Paszy przywędrowało z Albanii, a 15 tyś. korpus Osmana Paszy zawędrował na pole bitwy spod Widina. Rosjanie cofnęli się do defensywy broniąc Szypki i Plewny. Tureckie szturmy kończyły się niepowodzeniem, jednak skutecznie związały Rosjan w Bałkanach i zatrzymały ich marsz na Konstantynopol.

Dowodzona przez wielkiego księcia Michała Mikołajewicza rosyjska armia odniosła na Kaukazie szereg sukcesów, zajmując Bajazet, Ardagan i okrążając Kars. Potem jednak podzielono armię na trzy oddziały, z których każdy działał we własnym zakresie, co po odbiciu Bajazetu przez Turków doprowadziło do wycofania Rosjan na granicę i wymusiło ich przejście do defensywy. Po kilku miesiącach impasu armia turecka została rozbita w bitwie koło Aładży.

Rosyjska armia przystąpiła do kontrnatarcia. Po kilku miesiącach walk zdobyto Adrianopol. Historia zatoczyła koło. Rosjanie ponownie stanęli o 100 kilometrow od upragnionego Carogrodu. Także i tym razem do gry weszła Wielka Brytania, ktora od początku prowadziła zręczną politykę, mającą na celu osłabić zarówno Turcję jak i Rosję. Eskadra okrętów Wielkiej Brytanii wpłynęła na Morze Marmara zmuszając Rosjan do zaniechania dalszego marszu na Konstantynopol.

Pokój, który zawarto w 1878 roku w San Stefano, niemal ostatecznie pogrzebał rosyjskie zapędu odtworzenia cesarstwa Bizantyjskiego i utworzenia Trzeciego Rzymu. Wprawdzie Rosja wyszła z tej wojny zwycięsko, zdobywając między innymi część Besarabii oraz kaukaskie twierdze: Ardagan, Batumi i Kars, nie zdołała jednak spełnić swojego długowiecznego marzenia i po raz wtóry zatrzymała się przed samym Carogrodem z powodu Wielkiej Brytanii. Międzynarodowa kongres w Berlinie ostatecznie potwierdził: Konstantynopol pozostawał w rękach Turków.

Ostatnia szansa

Panslawizm powoli przygasał. Carogród nadal jednak mienił się w tle politycznych planów Rosji. Kolejna szansa na zdobycie Konstantynopola pojawiła się podczas I wojny światowej. Tym razem Rosja i Wielka Brytania stanęły po tej samej stronie. To jednak Brytyjczycy pod rządami premiera Herberta Henry’ego Asquitha dokonali desantu na półwyspie Gallipoli w celu zdobycia Stambułu. Próba ta zakończyła się klęską.

Trudno stwierdzić jak mogły potoczyć się losy Konstantynopola po wojnie. Być może Rosja utargowałaby dla siebie Carogród kosztem innych ziem. Wszystkie te rozważania przekreśliła rewolucja bolszewicka z 1917 roku. Specyfika tego okresu zaowocowała zbliżeniem rosyjsko-tureckim. Nowy rząd radziecki obiecał nawet wprowadzić całkowity zakaz spożywania alkoholu na modłę muzułmańską, przy jednoczesnym przyzwoleniu na utrzymywanie haremów, a Lenin oficjalnie zrzekł się roszczeń względem Carogrodu. „W szalonym roku 1918 wszystko było możliwe”.

Lata 20. i 30. XXI wieku to już inna historia. Junta młodoturecka, pragnąc zmodernizować kraj i wynieść go do rangi światowej potęgi, przekształciła Imperium Osmańskie w coś na wzór „kolonii militarnej Rzeszy Niemieckiej”. Deutschland über Allah, szeptano wówczas ironicznie w gronie dyplomatów.

Rosjanom udało się jednak w pewien symboliczny sposób zdobyć Carogród. Po rewolucji październikowej doszło w Rosji do wojny domowej pomiędzy Armią Czerwoną bolszewików i Białą Armią monarchistów. Na czele tej drugiej stał powszechnie uważany za jednego z najwybitniejszych dowódców carskich sił zbrojnych Piotr Nikołajewicz Wrangel. Po rozejmie polsko-bolszewickim w 1920 roku czerwonoarmiści przerzucili znaczne siły na Krym, gdzie zaciekle bronili się białogwardziści. Siły bolszewików znacznie przeważały i generał Wrangel zdecydował się na ewakuację do Konstantynopola. W ten sposób do Carogrodu, Ziemi Obiecanej następców Imperium Bizantyjskiego, dostało się ponad sto tysięcy Rosjan – chłopów, Żydów, antysemitów, monarchistów, przedstawicieli wolnych zawodów. Na krótko Konstantynopol stał się kwaterą „Rosji na uchodźstwie”.

Rosjanie nigdy nie zdobyli Carogrodu siłą. Zdobyli go raz, na krótko – bo zaraz potem schedę po rosyjskiej „Emigracji” przejął Berlin, przybywając jako pobici i bezdomni obywatele nieistniejącego już państwa. Co znamienne – w Konstantynopolu przyjęto ich z wielką życzliwością. „Gościnność Osmanów wobec uchodźców rosyjskich była jednak po części przysługą, wyświadczoną przez jedną ginącą dynastię sierotom po władzy” innej długowiecznej rodziny – caratu. Była też swoistą ironią historii względem Trzeciego Rzymu, który nigdy nie zdobył bizantyjskiego tronu i pewnie nigdy już – mając na uwadze rosnącą potęgę Turcji – nie zdobędzie. Choć jeśli historia czegokolowiek uczy, to właśnie tego, że nic nie jest pewne.

Michał Gąsior

—————————————————-

Źródła:

  1. Dominik Kamierski, Nowy Rzym. Moskwa spadkobiercą Rzymu, http://tecklis.republika.pl/trzecirzym.html
  2. Adam Danek, Pułapka panslawizmu, http://haggard.w.interia.pl/panslawizm.html
  3. Sonia Szostakiewicz, Święta Ruś i Trzeci Rzym, FRONDA Nr 11/12, rok 1998
  4. Tom Reiss, Orientalista, Świat Książki, Warszawa 2007

Państwa:

Co o tym sądzisz? Dołącz do dyskusji (komentarze: 2)

  • Muchor

    No fajnie, niezła historia, dobrze się czyta.

  • naptus

    Dobry text, carska Rosja miała ogromny potencjał i mogła wiele nim zdziałać, ale jak widać polityka wewnętrzna bardzo się przenika z tą miedzynarodową, brakło sił i atutów którymi można było zagrozic zachodowi.