Polska polityka zagraniczna: o Białorusi bez Białorusi?

Czy Polacy potrafią wyjść poza stereotyp biednej, zacofanej Białorusi rządzonej przez dyktatora Łukaszenkę? (Źródło: Flickr/Kuzmitch)
Czy Polacy potrafią wyjść poza stereotyp biednej, zacofanej Białorusi rządzonej przez dyktatora Łukaszenkę? (Źródło: Flickr/Kuzmitch)

W kampaniach prezydenckich zazwyczaj najważniejsze są różne kwestie, które maja jeden wspólny mianownik – dotyczą spraw wewnętrznych państwa. W naszych realiach oznacza to obiecywanie wielu profitów różnym grupom społecznym, nawet jeśli prezydent nie ma na to żadnego wpływu. Programów politycznych i tak nikt nie czyta, bo są nudne, niekonkretne, ale za to długie. Sprawy zagraniczne traktowane są jeszcze bardziej po macoszemu, bo z reguły słyszy się o „silnej Polsce w Europie”, „zdecydowanej polityki na Wschód” oraz „lepszym wykorzystaniu członkostwa w NATO/UE”. Te puste, niewiele znaczące frazesy, sprzedaje się następnie wyborcom.

Do tej pory było standardowo – hasła wyborcze odnosiły się przede wszystkim do wewnątrz, a te zewnętrzne, były tak skonstruowane, by zadowolić każdego, nawet najbardziej wybrednego wyborcę, którego wiedza o świecie jest odpowiada poziomowi 10-latka. Kandydaci dodali po kwiatku od siebie – Bronisław Komorowski „postanowił” wyprowadzić Polskę z NATO, zamiast z Afganistanu, a Jarosław Kaczyński zapowiadał, że mamy szansę zostać będziemy drugą Norwegią. Do tej pory krajami, którymi miała się stać Polska, szybko wpadały w kryzys (Japonia, Irlandia), także w Oslo panuje przerażenie.

Po debacie Kaczyński-Komorowski przebiły się jednak dwa tematy – jeden to bomba odpalona przez Kaczyńskiego (rozmowa o Białorusi bez Białorusi), a drugi przez Komorowskiego (Kaczyński teoretyzujący na temat Wspólnej Polityki Rolnej i „armii europejskiej”). W tej notce krótko skomentuję sprawę białoruską.

Czy można rozmawiać o Białorusi bezpośrednio z Moskwą, tak jak chce tego prezes PiSu? Przypomnijmy, iż historycznie, po wojnie polsko-bolszewickiej doszło do podziału pomiędzy nami, a Rosjanami, ziem zamieszkałych przez Ukraińców i Białorusinów na podstawie pokoju ryskiego. Skojarzenie jak najbardziej fatalne.

Drugim pytaniem pozostaje, czy Białoruś jest uzależniona od Rosji? Nie ulega wątpliwości, iż wpływ Rosji na Białoruś jest olbrzymi – wynika on fatalnego położenia gospodarczego tego państwa, zwłaszcza wobec Moskwy, a także izolacja naszego sąsiada. Nie zanosi się jednak ani na inkorporację tego państwa – Łukaszenka trzyma państwo twardą ręką i Mińsk prowadzi politykę zagraniczną w sposób autonomiczny, nie oddalając się za daleko od Rosji. Niekiedy dochodzi nawet do konfliktów np. gazowych. Rosjanie mogą zwasalizować Białoruś i traktować jak młodszego brata, ale nie mogą tego kraju zupełnie ignorować, dopóki będzie to państwo tranzytowe. Jeżeli więc mówimy o prowadzeniu polityki wobec Białorusi, to lepiej mówić o konsultowaniu i współdziałaniu z Moskwą w ramach dyplomacji wielostronnej, aniżeli ustalaniem czegoś nad białoruskimi głowami.

Problem w tym, że Moskwa nie ma na Białorusi z Polską zbieżnych interesów, a Polska nie ma wystarczającej siły, by wpływać na sprawy tego państwa i by być dla Rosji partnerem do rozmowy. Sytuacja uległaby zmianie, gdyby Unia Europejska prowadziła bardziej zdecydowaną politykę, a słaba opozycja na Białorusi, popierana przez Warszawę, urosłaby w siłę i zdobyła poparcie społeczeństwa białoruskiego. Dopóki do tego nie dojdzie, nie ma o czym rozmawiać, ani z prezydentem Łukaszenką, ani z prezydentem Miedwiediewem. Gdyby jednak udało się pozyskać Rosjan, to pod takim wpływem Białoruś nie będzie w stanie się skutecznie bronić. W tym względzie prezes Kaczyński ma rację.

Marketingowo to jednak katastrofa. Zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy białoruskich władz muszą skrytykować taką postawę, gdyż świadczy ona o traktowaniu Białorusi jako przedmiotu targu, co jest politycznym samobójstwem, niezależnie od tego, o jakim kraju mówimy. Nawet Stany Zjednoczone nie mówią w ten sposób, chociaż wielokrotnie tak postępowali, chociażby w stosunki do Polski. Jak teraz mają się tłumaczyć białoruscy politycy, popierani przeciez aktywnie przez Polskę?

Rozmawiać z Rosją jak najbardziej należy, również o Białorusi, ale Białoruś sama musi chcieć się unowocześnić – bez tego nie dojdzie do żadnych zmian, a to wymaga stałego kontaktu nie tylko z opozycją tego państwa, ale również jego władzami. Tragedią byłoby też, gdyby Polska uzyskała opinię kraju, który chciałby prowadzić politykę odbierania podmiotowości.

Wyobraźmy sobie na przykład, jak dużo łatwiej byłoby uzasadnić Łukaszence wrogą politykę wobec Związku Polaków na Białorusi. Słowa są w dyplomacji czymś, z czym należy się liczyć, a z Rosją należy jak najbardziej rozmawiać, ale afiszowanie sie z tym to błąd. To co wolno powiedzieć dziennikarzowi, nie zawsze można politykowi, który jest kandydatem na prezydenta, bo te konkretne zdanie – nawet po części prawdziwe – bardziej oddala nas od zaplanowanego celu.

Patryk Gorgol

  • Piotr Badura

    Szanowny Panie Patryku
    Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem Pana artykuł. Odnoszę wrażenie, iż uważa Pan, że słuszne jest dogadywanie się Polski z Rosją w sprawie wspólnej presji na Białoruś, ale nie należy mówić tego publicznie, bo to jest „marketingowa katastrofa”. Jeśli rzeczywiście tak Pan uważa, to zgodzić się z Panem nie mogę. Osobiście oczekuję, by politycy mówili, co na prawdę zamierzają, a nie planowali jedno, a w celach „marketingowych” publicznie deklarowali coś przeciwnego. Ponadto myśl, że zmawianie się Polski z Rosją, UE, czy USA przeciw Białorusi leży w polskim interesie, wydaje mi się niedorzeczna.
    Zaciekawiły mnie w Pana artykule stwierdzenia: „fatalne położenie gospodarcze tego państwa” (czyli Białorusi) oraz „Rosjanie mogą zwasalizować Białoruś”. Czy ma Pan jakieś argumenty uzasadniające takie stwierdzenia, czy też jest to tylko Pana wyznanie wiary?
    Na koniec wydarzenie z wczoraj. Grupa polskich posłów (jeden z PO i trzech z PiS) chciała wjechać do Białorusi. Tych z PiS wpuszczono, a temu z PO pokazano figę. Wygląda na to, że Białoruś nie przejęła się ani „marketingową katastrofą” prezesa Kaczyńskiego, ani gorliwą obroną podmiotowości Białorusi w wykonaniu Bronisława Komorowskiego.

  • Drogi Panie Piotrze!

    Wywierac presje na Bialorus mozna z roznymi partnerami – chodzilo mi glownie o UE i Rosje, jednak prosze zauwazyc dyskretna roznice miedzy „wywieraniem presji”, a odgornym decydowaniem. Zwlaszcza o tym drugim nie wolno mowic, nawet jesli w istocie ma sie taki zamysl. Optymalnie byloby sie z wladzami bialoruskimi dogadac, ale jak dotad sa z tym problemy.

    Jesli zas chodzi o uzaleznienie gospodarcze, neich Pan spojrzy na udzial Rosji w improcie i eksporcie, roznice potencjalow tych panstw oraz to, iz Rosjanei niedlugo zmniejsza swoja zaleznosc wobec bialrouskiego tranzytu. Niedawno rowniez Bialorus weszla do unii celnej z Rosja i mysle, ze znajduje sie w tym ukladzie w gorszym polozeniu – jako mniejszy partner. „wyznania wiary” komentowac nie bede, bo zakladam, iz probowal mnie Pan obrazic jedynie z przemeczenia, a nie dziwi mnie ono szczegolnie w te upaly.

    Tak, wpuszczono pisowskich poslow, a tego z PO odeslano. Nie wyciagalbym jednak z tego zadnych wnioskow.

    Pozdrawiam!

    • Piotr Badura

      Szanowny Panie Patryku
      1) Zacznę od drobiazgu. Uwagę o wpuszczeniu do Białorusi posłów PiS i nie wpuszczeniu posła PO dodałem na końcu jako ciekawostkę, z której oczywiście nie wyciągam żadnych daleko idących wniosków.
      2) Pytałem Pana, czy stwierdzenia: „fatalne położenie gospodarcze tego państwa” (czyli Białorusi) oraz „Rosjanie mogą zwasalizować Białoruś” może Pan potwierdzić jakimiś argumentami, czy też jest to tylko Pana wyznanie wiary? Nie wiem, co jest obraźliwego w tym pytaniu. Dopuszczam możliwość, że użyte przeze mnie określenie „wyznanie wiary” jest np. dwuznaczne i ja nie znam tego drugiego znaczenia, a to właśnie ono Pana obraża. Byłaby to wtedy jednak obraza całkiem przez mnie niezamierzona. Mnie chodziło po prostu o to, czy stwierdzenia, których Pan użył, może Pan poprzeć jakimiś konkretnymi danymi. Przecież „fatalne położenie gospodarcze” musi się dać wykazać liczbowymi wskaźnikami. Może Pan podać takie liczby? Nie podał ich Pan.
      Dopuściłem możliwość, że użył Pan wspomnianych stwierdzeń, powtarzając je za innymi, których uważa Pan za autorytety. Wówczas Pana wypowiedź, byłaby tylko przejawem wiary w owe autorytety. Już kilkakrotnie dawałem tu wyraz swym obawom, że redaktorzy PG wierzą „autorytetom”, które tak na prawdę są tylko propagandystami. Czy takie moje obawy są obraźliwe? Myślę że nie. Uważam, że takie obawy należy rozwiewać rzeczowymi argumentami. Proszę zatem jeszcze raz o konkretne argumenty.
      3) W swej odpowiedzi napisał Pan, że „Rosjanie niedługo zmniejszą swoją zależność wobec białoruskiego tranzytu”. Szkoda że nie napisał Pan, o jaki tranzyt chodzi. W 2007 Gazprom podpisał z Białorusią umowę o kupnie 50 proc. Biełtransgazu za 2,5 miliarda dolarów (realizację rozłożono na lata 2007-2010 po 12,5 proc. udziałów w każdym roku). Ograniczanie tranzytu gazu przez Białoruś byłoby w tej sytuacji dla Rosji odmrażaniem sobie uszu na złość mamie.
      Gdy chodzi o ropę, to Białoruś uzgodniła z Wenezuelą jej import w ilości 4 mln ton w tym roku i 10 mln ton w przyszłym. Wenezuelska ropa ma w białoruskich rafineriach zastąpić ropę rosyjską. W związku z tym ropa, której nie kupi od Rosji Białoruś, musi płynąć dalej do Gdańska. Tranzyt przez Białoruś wzrośnie zatem, a ściślej już wzrósł.
      4) Nie jest dla mnie jasne, dlaczego uważa Pan, że wysoki udział Rosji w obrotach białoruskiego handlu zagranicznego to zagrożenie dla Białorusi a nie dla Rosji. Już z ropą naftową Białoruś pokazała Rosji, że są inne możliwości zakupu. Rosja zapewne przelicytowała i poniosła bolesną stratę. Myśli Pan, że Rosja będzie dalej przelicytowywać i ponosić kolejne straty? Ja w to raczej wątpię. Już prędzej spodziewałbym się, że Rosja zacznie przymilać się do Białorusi, by jakoś odkręcić sprawę z ropą.
      5) Na stronie ONZ w Monthly Bulletin of Statistics Online znajdzie Pan dane o wzroście GDP różnych państw w latach 2000-2009. Białoruś miała w tych latach wzrost o 90 proc., Rosja o 67 proc., Litwa o 51 proc., Łotwa o 44 proc., Estonia o 43 proc. a Polska o 41 proc. Gdyby ta tendencja się utrzymała, to około 2020 Białoruś miałaby najwyższy PKB na głowę w całej tej grupie państw (łącznie z Ukrainą, która już dziś ma PKB na głowę znacznie mniejszy niż Białoruś).
      6) Myślę że nie docenia Pan Białorusi. Aleksandr Łukaszenka wydaje się być politykiem wysokiej klasy. Dlatego w sprawach międzynarodowych Białoruś jest raczej podmiotem i mówi głównie własnym głosem. Nam nie trafił się taki polityk. Trudno oprzeć się wrażeniu, że miotamy się między szczekaniem po brukselsku a szczekaniem po waszyngtońsku. Na mówienie własnym głosem jesteśmy chyba zbyt słabi.

  • Drogi Panie Piotrze!

    1) cieszę się, iż to Pan zaakcentował. Podzielam Pańskie zdanie.
    2) W porządku, nie ma sprawy. Co do danych – służę:
    53% eksportu idzie do Rosji
    65% importu pochodzi z Rosji.

    W drugą stronę: eksport 5,2%, import: 9,6%.

    Dane są dość stare (2000-2001 rok) – jeżeli posiada pan nowsze, które zupełnie odwracają sytuację, zapraszam do podzielenia się.

    Myślę, iż nie będzie Pan ode mnie wymagał bym porównywał potencjał gospodarczy i polityczny jednego i drugiego kraju. Jeżeli się jednak Pan uprze – zrobię to specjalnie dla Pana ;).

    Większym partnerem jest Rosja i Moskwa może spokojnie wpływać na sytuację gospodarczą Białorusi. To w Rosji również widzę największego beneficjenta unii celnej.
    3) Tak, ma Pan rację w tym sensie, iż jest to zupełnie nie w ich interesie, aczkolwiek proszę sobie wyobrazić nowe możliwości Moskwy, które mogłyby się przydać w momencie buntu Białorusi i otwartej wrogości. Rosjanom opłaca się transportować przez Białoruś, ale strzeżonego Pan Bóg strzeże. Tutaj znowu punkt dla Moskwy.

    4) Jeśli zaś chodzi o ropę z Wenezueli – niezwykle interesująca koncepcja, ale chcę to zobaczyć. Jeśli wyjdzie Białorusinom (a problemem jest zarówno transport, jak i same problemy z ropą – najlepsza jakościowo biorą … Amerykanie)) to nie widzę przeszkód byśmy postąpili podobnie.

    5) Jeżeli jest tak wspaniale, to czemu jest tak źle? Wierzy Pan w to, że w 2020 roku Białoruś ze swoją słaba, postradziecką gospodarką, w dodatku uderzonej przez kryzys, będzie krajem o PKB per capita nawet nie wyższym, ale równym polskiemu?

    Niech Pan nie używa argumentu, że kiedyś ktoś osiągnął wzrost, który jakby się utrzymał, to za x lat spowodowałby przeskoczenie gospodarki Polski, bo to po prostu zabawa liczbami (żeby nie powiedzieć manipulacja), która do niczego nie prowadzi.

    6) Nie jestem zadowolony z polskiej polityki zagranicznej, ale mam nadzieję, iż sprawy idą ku lepszemu i nie spieprzymy swojej prezydencji. Czy doceniam politykę zagraniczną Łukaszenki? Wie Pan, jakoś Białorusinom nie zazdroszczę, a państwo istnieje obywateli, a nie na odwrót.

    • Piotr Badura

      Szanowny Panie Patryku
      Pan jest jednym z redaktorów Polityki Globalnej a ja tylko jej sympatykiem. Wydaje mi się, że odwiedzanie portalu będzie dla zainteresowanych sprawami międzynarodowymi atrakcyjne, gdy znajdą tu dyskusje, w których stanowiska stron będą odległe od siebie, ostro zarysowane a ponadto dyskutanci posługiwać się będą bogatą i rzetelną argumentacją.
      W sprawie Białorusi i polskiej polityki zagranicznej zająłem stanowisko bardzo odległe od Pańskiego i bardzo ostro zarysowane: Białoruś jest państwem rządzonym mądrze a jej obywatele są zadowoleni, ufają swym władzom i szanują je. Gospodarka białoruska dynamicznie się rozwija, zdecydowanie lepiej niż gospodarka polska. Na arenie międzynarodowej Białoruś jest raczej podmiotem a Polska raczej przedmiotem. Aleksandr Łukaszenka jest politykiem wysokiej klasy i żaden z polskich polityków mu nie dorównuje. Polska polityka zagraniczna jest kundlowata, a spory dotyczą wyłącznie tego, jak mamy szczekać, po waszyngtońsku, po brukselsku, czy jeszcze inaczej.
      Podpisując się pod zarysowanym wyżej stanowiskiem zająłem pozycję nieporównanie mniej komfortową od Pańskiej. Moje stanowisko, najłagodniej mówiąc, nie cieszy się w Polsce popularnością.
      Skoro już zająłem w sporze dużo mniej komfortowe stanowisko, to oczekiwałbym, że będzie Pan przynajmniej rzetelnie argumentował. Tymczasem odnoszę wrażenie, że chce Pan abym to głównie ja szukał konkretnych danych, czyli przede wszystkim liczb. Nie za bardzo mi się to podoba.
      Dlaczego np. w sprawie białoruskiego eksportu i importu podaje Pan dane z lat 2000-2001? Czy nie mógł Pan poszukać aktualnych?
      Wydział Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Mińsku zamieszcza na swej stronie (minsk.trade.gov.pl) systematycznie aktualizowane dane o Białorusi (dział „Aktualności”). Pod datą 5 marca 2010 znajdzie Pan dane o eksporcie i imporcie w 2009. Wyliczy Pan z nich, że w 2009 na Rosję przypadało:
      – 6,71 mld dolarów, czyli 31,5 proc. białoruskiego eksportu (u Pana 53 proc.) oraz
      – 16,714 mld dolarów, czyli 58,5 proc. białoruskiego importu (u Pana 65 proc.)
      Okazuje się, że w ciągu dziewięciu lat Białoruś dokonała dość istotnej zmiany w kierunkach swego handlu zagranicznego. W 2010 może być dalsza poważna zmiana a w 2011 nawet radykalna.
      W 2009 Białoruś kupiła w Rosji 22 mld metrów sześciennych gazu w cenie po 150 dolarów za 1000 metrów sześciennych. Łatwo policzyć, że ten gaz to 3,3 mld dolarów. W 2009 Białoruś sprowadziła też z Rosji 23 mln ton ropy, prawdopodobnie za ponad 10 mld dolarów. To oznacza, że większość importu to ropa, istotne znaczenie ma też gaz, a pozostałe towary to już drugorzędna sprawa. W tym roku Białoruś planuje sprowadzić 4 mln ton ropy z Wenezueli. Import z Rosji ucierpi na tym. Jeśli w przyszłym roku z Wenezueli będzie 10 mln ton ropy, to import z Rosji poważnie stopnieje.
      Czy Rosja może tym importem jakoś szantażować Białoruś? Raczej nie. W sprawie gazu jest to wieloletnia umowa, która musi być respektowana, a ponadto Białoruś, jako kraj tranzytu do UE, ma większe możliwości nacisku na Rosję niż Rosja na Białoruś. Z kolei z ropą jest w tej chwili tak, że to Białoruś, sprowadzając ropę z Wenezueli, stawia Rosję w kłopotliwej sytuacji. Rosja przecież musi tę ropę sprzedać, a jak ktoś musi, a traci klienta, to inni klienci jakoś tak od razu chcą to zdyskontować.
      Odniosłem wrażenie, iż uważa Pan że ta ropa z Wenezueli to jakieś przyszłościowe projekty. Tak nie jest. Ta ropa już od maja jest przerabiana przez rafinerię w Mozyrzu. Wenezuelska ropa dociera tankowcami do Odessy a stamtąd pociągami do Mozyrza. Nawet 10 mln ton rocznie wymaga tylko 25 pociągów dziennie. To wykonalne, a przecież rozważa się też inne ewentualności. Osobiście sądzę jednak, że jest to tylko działanie czasowe, obliczone na złamanie Rosji, która musi tę swoją ropę komuś sprzedać. Ponadto rafineria w Mozyrzu należy w 42,5 proc. do podmiotów rosyjskich. Łukaszenka już zapowiedział, że z przerobu wenezuelskiej ropy rosyjscy właściciele Mozyrza nie zobaczą ani kopiejki. Wszystko będzie zapewne zgodnie z prawem. Może np. rafineria na wenezuelskiej ropie wyjdzie na zero. Zysku nie będzie. Zarobi za to np. kolej, a w niej Rosja nie ma chyba udziałów.
      Pisałem, że za lata 2000-2009 Białoruś miała wzrost PKB na głowę o 90 proc. a Polska o 41 proc. i jeśli ta tendencja się utrzyma to około 2020 Białoruś prześcignie Polskę pod względem PKB na głowę. Pan widzi w tym manipulację. Pozwolę sobie zwrócić uwagę, że gdy zdanie ma postać: „jeśli A to B” to nie należy go odczytywać jako „B”. Może Pan przecież sam policzyć, czy jeśli będzie A to wyjdzie B. Ale dla Pana komfortu zradykalizuję swoje stanowisko: Uważam, że wszystko wskazuje na to, iż około 2020 Białoruś prześcignie nas w PKB na głowę.
      Mimo kryzysu w 2009 Białoruś miała wzrost PKB. Z kolei wstępne dane za 2010 wskazują, że jej gospodarka właśnie gwałtownie przyspiesza. Na wspomnianej już przeze mnie stronie znajdzie Pan informację, iż za styczeń-luty 2010 wzrost PKB wynosił 3,5 proc. (wobec stycznia-lutego 2009). Za styczeń-marzec 2010 wzrost wynosił już 4,0 proc., a za styczeń-maj aż 6,4 proc. Co będzie dalej, zobaczymy. Dla nas już 6,4 proc. to całkowicie oderwane od rzeczywistości marzenie. Jeśli ta nowa tendencja utrzyma się, to nie będziemy musieli czekać aż do 2020, by zazdrościć Białorusinom wysokiej stopy życiowej.
      Tak na zakończenie, to wydaje mi się, że stopa bezrobocia w Białorusi jest poniżej jednego procenta (kilkanaście razy mniej niż w Polsce), zadłużenie zagraniczne mają chyba ze sto razy mniejsze niż Polska, nie mają tam deficytu budżetowego (my mamy tragiczny) etc. etc. No po prostu okaz zdrowia ta białoruska gospodarka.

      • Michał Gąsior

        Panie Piotrze, z ciekawości, głosował Pan na Marka Jurka, Kaczyńskiego, czy Korwin-Mikkego? Bo Bubel to wciąż chyba w psychiatryku siedzi

        P.S. W Polsce wzrost również wyniósł w tym okresie 3,5%
        P.S.2 Opieranie się wciąż na suchych liczbach jest bardzo niebezpieczne.

        • Piotr Badura

          Szanowny Panie Michale
          Odpowiadam od końca.
          1) Pana pogląd, iż „opieranie się wciąż na suchych liczbach jest bardzo niebezpieczne” brzmi podobnie jak pogląd, że „wiosna to miła pora roku” i podobnie jak on nic nie znaczy. To taka gadka-szmatka albo mówienie na okrągło. Inna sprawa, że moje zaufanie do liczb jest dość ograniczone, podobnie jak zaufanie do rozumu. Wydaje mi się, że w moich komentarzach łatwo wyczuć ogrom emocji, ale może tylko mi się wydaje.
          2) Napisał Pan: „W Polsce wzrost również wyniósł w tym okresie 3,5 proc.”. Szkoda że nie napisał Pan, o jaki konkretnie okres Panu chodzi. W Polsce o wzroście PKB informuje się co kwartał. Ostatni policzony to I kwartał 2010. Na stronie GUS (stat.gov.pl) w temacie „Rachunki narodowe” zaraz na początku tabeli, pod datą 2010-05-31 znajdzie Pan materiał: „Produkt krajowy brutto (I kwartał 2010 r. Szacunek wstępny)”. Przeczyta Pan w nim, że w I kwartale 2010 wzrost PKB niewyrównanego sezonowo (a o ten nam chodzi) szacuje się na 3,0 proc. (wyrównany sezonowo na 2,8 proc.). Skąd zatem pochodzi Pana polskie 3,5 proc.?
          Z kolei Białoruś miała 3,5 proc. wzrostu PKB w styczniu-lutym 2010, a nie w I kwartale. Wzrost w I kwartale 2010 wynosił tam 4,0 proc. Nie mamy więc w I kwartale 2010 tego samego wzrostu PKB. My mamy 3,0 proc. a Białoruś 4,0 proc. Nie to jest jednak najważniejsze. Po koniec czerwca (czyli na podstawie wyników z kwietnia i maja) wiceprezes GUS Halina Dmochowska poinformowała media, że „na podstawie dostępnych na dziś danych, osiągnięcie 3-proc. wzrostu PKB w II kwartale wydaje się trudne”. Tymczasem Białoruś ogłosiła, że w okresie styczeń-maj 2010 mają wzrost PKB już na poziomie 6,4 proc. A zatem Białoruś nie tylko że ma wyższy niż my wzrost PKB, ale nadal się on u nich powiększa i to gwałtownie. My już mamy niższy od nich i trzeba się liczyć z tym, że jeszcze się obniży.
          3) Pana ciekawość, na kogo głosowałem, zdradza Pana podejście do wyborów. Wygląda na to, że Pan głosuje na osobę. Można tak, ale chyba ambitniej jest głosować na wynik. Żaden kandydat jakoś nie wydawał mi się wart głosu, ale rezygnacja z wybierania w III RP jest dobra dla osób, które w sprawach politycznych kompletnie nie orientują się. Te osoby rzeczywiście nie powinny wybierać. Mogą wrzucić do urny kartkę bez zaznaczenia kandydata, co będzie oznaczać, że ogólnie popierają to, co się dzieje, ale nie interesują się polityką. Mogą też wcale nie pójść na wybory, co oznacza brak poparcia dla państwa lub brak zainteresowania (ewentualnie brak możliwości).
          Bardziej świadomy obywatel dokonuje jednak wyboru. Może poprzeć jakiegoś kandydata, bo wiąże z nim swe nadzieje. Może jednak nie popierać jakoś szczególnie żadnego kandydata a głosować dla określonego wyniku.
          W mojej ocenie idealnym wynikiem było zwycięstwo Bronisława Komorowskiego jednym głosem. To oczywiście trudny do osiągnięcia rezultat, ale całkowicie zadowalałby mnie wynik 51 proc. Bronisław Komorowski i 49 proc. Jarosław Kaczyński. Ponieważ w mojej ocenie zwycięstwo wyborcze Jarosława Kaczyńskiego było mało prawdopodobne, więc oczywiście głosowałem na niego, z myślą o jak największym wyrównaniu poparć. Wynik wyborów (53 proc. do 47 proc.) satysfakcjonuje mnie.
          Zwycięstwa Bronisława Komorowskiego chciałem m.in. dlatego, że w moim odczuciu prezydentura Jarosława Kaczyńskiego byłaby niesprawiedliwa dla PiS. W mojej ocenie rząd Donalda Tuska realizuje mniej więcej ten sam program co rząd Buzka-Balcerowicza, czyli pcha Polskę w kierunku katastrofy gospodarczej. Jesteśmy już blisko ujawnienia się tej katastrofy. Gdyby prezydentem został Jarosław Kaczyński, to i tak rząd dalej parłby do katastrofy, ale winę za nią zrzuciłby na Jarosława Kaczyńskiego. Nie chcę tego. Wolę, by nieuchronna katastrofa nastąpiła, gdy PO obsadzi wszystkie władze, wszystkie media i w ogóle wszystko, co się da. Oczywiście nawet wtedy działacze PO znajdą jakieś wytłumaczenie, że winien jest PiS, ale będą zwalać tę winę na PiS, mając przy tym bardzo silne poczucie, że są szubrawcami. Wbrew obiegowym opiniom ludzie bardzo źle znoszą takie poczucie. Przewaga dobra nad złem jest widoczna m.in. w tym, że z zasady zło udaje, iż jest dobrem a raczej nie zdarza się, by dobro udawało, że jest złem.
          Panie Michale, 500 dni to chwilka. Ani się Pan nie obejrzy, jak one przeminą. Proszę cierpliwie czekać, co nam zafundują rząd i prezydent z PO.

          • Michał Gąsior

            Ad. 1 – Opieranie się na liczbach jest niebezpieczne, bo nie bierze Pan zupełnie pod uwagę czynników cywilizacyjnych i politycznych. Czy wobec tego większy wzrost gospodarczy centralnie planowanej gospodarki w dyktaturze Łukaszenki i fakt, że startuje z nieporównywalnie niższego poziomu niż ekonomia Polski daje jej przewagę? To sugeruję wobec tego przeprowadzkę za wschodnią granicę i nie narzekanie potem, że ucisk, brak wolności i ogólnie źle.

            Ad. 2 – Okej, niech będzie, że mamy wzrost na poziomie 3%. To świetny wynik! Mało które państwo UE może się pochwalić taką dynamiką. Ma Pan zadziwiającą tendencję do opierania się na liczbach i wzroście PKB jakby to był absolutnie jedyny wyznacznik dzisiejszego państwa. Bronił Pan wcześniej Chin, KRLD, teraz Białorusi. Zadziwiająca ciągota do totaliryzmu albo zwykła zazdrość względem cyferek.

            Ad. 3 – Z całym szacunkiem, ale nie potrzebuję, aby ktokolwiek mówił mi co jest ambitne, a co nie. Zapytałem z czystej ciekawości na kogo oddał Pan głos. Reszta wykłady to zwykła przechwałka i to doskonale wszystkim znana. Naprawdę – nie ten target, takie rzeczy tłumaczyć należy nieco innym grupom. Nie zgadzam się zresztą, że głosowanie na konkretnego kandydata jest mało ambitne, być może jest bardziej ambitne. Jako politolog znam mechanizmy głosowania. Dwie tury wyborów też nie są przypadkiem.

            Pozdrawiam

  • Piotr Badura

    Szanowny Panie Patryku
    Z powodów, których nie znam, zniknął tu mój ostatni komentarz. Nie bardzo wiem, jak teraz mógłby się Pan do niego ustosunkować.
    Szanowny Panie Michale
    Z powodów, których nie znam, zniknęła tu Pana odpowiedź na mój ostatni komentarz (który też zniknął). Trudno mi teraz odpowiadać Panu, bo obawiam się, że mogłem Pana komentarz zapamiętać niedostatecznie precyzyjnie.
    Panie Patryku, Panie Michale
    Jesteście Panowie członkami redakcji Polityki Globalnej. Spróbujcie coś zrobić w sprawie znikających tu komentarzy.
    Pozdrawiam serdecznie

    • Michał Gąsior

      Szanowny Panie Piotrze,

      przypuszczam, że wspomniany przez Pana komentarz zniknął z powodu przenosin portalu na szybszy serwer. Nie sądzę, aby ktokolwiek stał za tym i umyślnie usuwał.

      Myślę wobec tego, że skoro jesteśmy już po przenosinach, to nie grozi nam powtórka z rozrywki w przyszłości. Pozdrawiam

  • Piotr Badura

    Szanowny Panie Michale
    Mam nadzieję, że w mojej wypowiedzi nie było nawet cienia sugestii, że ktoś umyślnie usunął komentarze. Nie ukrywam jednak, że interesuje mnie, czy da się odzyskać mój komentarz, który zniknął. Ja nie robię kopii tego, co gdziekolwiek umieszczam, bo nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się znikanie moich wypowiedzi. O Białorusi zamierzam pisać w innym miejscu i ten mój zniknięty komentarz byłby mi przydatny.

    • Redakcja

      Panie Piotrze – pracujemy nad odzyskaniem tych komentarzy!

      AKTUALIZACJA: Komentarze przywrócone (choć mogą się pojawić problemy z wyświetlaniem awatarów). Tak jak wspomniał Michał, problem pojawił się w związku z przenosinami na nowy serwer – nie jestem w stanie jednak powiedzieć, dlaczego tak się stało bo przed przeniesieniem portalu wyłączyliśmy możliwość komentowania… W każdym razie teraz jest tak jak być powinno!

      Przepraszamy za problemy!

      Pozdrawiam – Artur

      • Piotr Badura

        Dziękuję i pozdrawiam

  • Michał Gąsior

    Obawiam się, że na to pytanie udzieli Panu odpowiedzi jedynie Artur, ponieważ odpowiada on za techniczną stronę portalu. Myślę, że jest szansa, iż dysponuje on backupem jakimś, ale nic nie chcę obiecywać.