PiS z Rosją?

Anna Fotyga stwierdziła w jednym z wywiadów, że politykę zagraniczną w wykonaniu jej podwładnych „można porównać z muzyką klasyczną. MSZ to taka grupa kameralna, w której zapewne Rostropowicz albo Paganini siadłby i grał. Każdy ma w niej jakiś swój instrument i na pewno zrezygnowałby z gwiazdorstwa na rzecz interesu Polski”. Nasz kraj czekają wielkie wyzwania tymczasem każdy kandydat do prezydenckiego fotela przedstawia wizję polskiej polityki zagranicznej biorąc przykład z Anny Fotygi. Brak konkretów z pewnością razi wyborców, spróbuję zatem wyjść naprzeciw ich zapotrzebowaniu. Analizując poczynania rządu PiS i tragicznie zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego postaram się odpowiedzieć na następujące pytanie: jaką politykę zagraniczną będzie prowadził Jarosław Kaczyński jeżeli zostanie prezydentem?

Choć Polska należy do UE i NATO to właśnie wschodni moduł polskich działań politycznych, był zawsze priorytetem środowiska PiS. Polityka zagraniczna tej partii pod wieloma względami chce nawiązywać do projektów Marszałka Piłsudskiego i przedwojennego obozu sanacyjnego. Najlepszym tego przykładem był tragicznie zmarły prezydent Lech Kaczyński, który starał się urzeczywistniać idee międzymorza i prometeizmu w realiach XXI wieku. Dlatego właśnie całość polityki wschodniej, którą realizował została podporządkowana idei stworzenia przeciwwagi dla Rosji oraz wspierania tendencji odśrodkowych w tym państwie. Rosyjskie obawy PiS trafnie oddają przemyślenia Zbigniewa Brzezińskiego, który pisał, że łatwiej jest zrozumieć Rosję „wychodząc z założenia, że jest jednym z ostatnich imperiów. Brak wyraźnie określonych granic był zawsze pretekstem do niemal całkowicie swobodnej ekspansji. Ta zaś wzmagała w Rosji poczucie zagrożenia, które usprawiedliwiało dalsze podboje”.

Intermaryzm polityczny Lecha Kaczyńskiego, był odpowiedzią na imperializm, który według niego cechował państwo rosyjskie. Prostym przełożeniem takiej postawy, były bardzo dobre relacje Polski  z krajami bałtyckimi i ekskluzywne stosunki z Ukrainą Juszczenki oraz Gruzją Saakaszwilego. Ekskluzywność wynikała z rewolucyjnego, antyrosyjskiego sposobu przejęcia władzy w tych krajach, co bardzo dobrze wpisywało się w nurt polskiego prometeizmu. Kaczyński uważał, że także historia uzasadnia jego podejście do polityki wschodniej. Na przestrzeni ostatnich 500 lat aż 3 wieki są okresem protektoratu rosyjskiego nad naszym krajem, w tym czasie powierzchnia Polski zmniejszyła się z 900tys km2 do 300tys km2. 12 milionów ludzi zamieszkujących przedrozbiorową Rzeczpospolitą rozrosło się do 38 mln obywateli w tym samym czasie Rosja z 20mln mieszkańców zwiększyła swój potencjał do 140 mln…

Prometeizm, był więc dla Kaczyńskiego szansą na zrównoważenie sił Polski i Rosji. W Historii sztuki wojennej Hansa Delbrücka czytamy: „Hannibal wyruszył lądem, bowiem w ten sposób zbliżył się do Gallów, narodu gotowego natychmiast połączyć się z nim przeciwko Rzymowi. Jeśli natomiast wyruszyłby on wprost na Sycylię, to w ciągu bardzo długiego okresu czasu byłby zmuszony liczyć wyłącznie tylko na własne siły…” Podobnie politykę wschodnią postrzegało środowisko PiS, antyrosyjskie narody Europy Wschodniej są dla Polski szansą na zrównoważenie potencjału w razie konfliktu z Moskwą.

Jedną z nowości wprowadzonych do idei Piłsudskiego przez PiS był ścisły sojusz z USA, krajem który posiadał możliwość prowadzenia wojny ekspedycyjnej. Ameryka udowodniła to wiele razy wysyłając wojsko na całe lata w najodleglejsze rejony świata (power projection). Próba umiejscowienia na terenie Polski tarczy antyrakietowej, kupno samolotów F-16 (offset do dzisiaj nie został zrealizowany), były decyzjami ukierunkowanymi na bezwarunkowy sojusz z Waszyngtonem. Obnażał on nieufność PiS do struktur NATO i chwiejność zachodniej polityki zagranicznej RP, która w zasadzie ograniczała się do specjalnych relacji z USA. Postsanacyjny program rozszerzania wpływów Polski na terenie Europy Wschodniej miał gwarantować w opinii PiS nie tylko obronę naszych interesów przed zakusami Rosji. Jego bezpośrednią konsekwencją miała być silna pozycja Polski wewnątrz UE. To przekonanie w kręgach PiS, było tak silne, że niejednokrotnie decydowano się na jednostronne, polskie Veto w obronie naszego interesu narodowego. Swoistym epilogiem tych poczynań stało się odwlekanie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego przez Lecha Kaczyńskiego. Konsekwencją pozornej mocarstwowości naszego kraju (rzekome wpływy w „Nowej Unii”) była nie adekwatna do potencjału pozycja Polski wewnątrz UE. Środowisko PiS stworzyło, więc w pewnym sensie sensowną koncepcję polskiej polityki wschodniej, ale zupełnie porzuciło zachodni horyzont działań dyplomatycznych. Przeceniono też wartość naszych relacji politycznych z krajami międzymorza.

Jak zatem powinniśmy zareagować na wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego „do Rosjan”? Z jednej strony przyjazna treść i forma spotu nie wpisuje się w konwencję polityki zagranicznej prowadzonej przez Lecha Kaczyńskiego, z drugiej strony prezes PiS zapowiedział przecież jej kontynuację…  Trzeba pamiętać o tym, że polityka wschodnia PiS jest z założenia antyrosyjska. Jest bowiem polityką historyczną inspirowaną koncepcjami sprzed 100 lat. Na przyszłe korygowanie celów dyplomatycznych Polski wpłynie zapewne sama Rosja. Czy zrezygnuje ze swoich imperialnych dążeń i skupi się na poszerzaniu swojej strefy wpływów wyłącznie wewnątrz WNP? A może prawdziwe intencje Moskwy obnażają słowa kremlowskiego ideologa Aleksandra Dugina, który stwierdził, że „Rosja nie jest zainteresowana istnieniem Polski w jakiejkolwiek formie”?