Odmowa wznowienia śledztwa katyńskiego – czy prokurator ma rację?

Pomimo wyraźnej odwilży w stosunkach polsko-rosyjskich w tle nadal toczy się batalia o śledztwo katyńskie, prowadzona przez organizację Memoriał, oraz trwa postępowanie przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, w którym krewni zamordowanych polskich oficerów skarżą Rosje za łamanie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, co istotne, posiadając poparcie rządu RP. W tym tekście zajmę się uzasadnieniem odmowy wznowienia śledztwa katyńskiego prowadzonego w Rosji, przedstawionym przez głównego prokuratora wojskowego, Siergieja Fridinskiego. Kwestię wniosku Polaków do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka poruszę przy innej okazji, chociaż trzeba podkreślić, iż oba te aspekty mają wiele wspólnego m.in. jeśli chodzi o argumenty rosyjskie.

„Niet!” dla odpowiedzialności prawnej
Rosyjska polityka wobec Katynia może być scharakteryzowana przy pomocy wyrazu „Niet!”. W 2004 roku umorzono trwające 14 lat śledztwo, a uzasadnienie dotyczące powodów takiej decyzji, utajniono e względu na „bezpieczeństwo narodowe Rosji”. Organizacja Memoriał oraz członkowie rodzin katyńskich przegrywali po kolei wszystkie sprawy, odwołania itd. Sądowa linia orzecznicza była, delikatniej rzecz ujmując, mało przyjazna dla „walczących o Katyń”. Doskonale współgrało to z politycznym stanowiskiem Federacji Rosyjskiej za prezydentury Władimira Putina. Przeciętnego Rosjanina „jakiś tam” Katyń zupełnie nie interesował, a Moskwa uznała, iż poprawianie stosunków z Polską nie jest im zupełnie potrzebne. W 2009 roku Kolegium Sędziów Wojskowego Sadu Najwyższego podtrzymał poprzednią decyzję moskiewskiego Okręgowego Sądu Wojskowego i uznał, iż zbrodnia katyńska była zbrodnią, a ta, zgodnie z radzieckim kodeksem karnym, który wtedy obowiązywał, przedawniła się.

Tymczasem jednak klimat zaczął się poprawiać, a sam temat Katynia ponownie stał się obiektem politycznych rozmów. Putin odwiedził Westerplatte, następnie miały miejsce wspólne polsko-rosyjskie uroczystości w lesie katyńskim. W rosyjskiej telewizji wyświetlono „Katyń” Andrzeja Wajdy, a występujący tam eksperci nie dumali już nad tym, czy polskich oficerów przypadkiem nie zamordowało Gestapo. Tragedia w Smoleńsku spowodowała zmianę w sposobie przedstawiania Katynia przez władze rosyjskie, ale przede wszystkim prawdy dowiedzieli się zwykli Rosjanie, bardzo współczujący Polakom.

Brutalnie mówiąc, rosyjski trójpodział polega na tym, iż istnieje władza wykonawcza,, ustawodawcza i sadownicza, ale w istocie są one wszystkie pod kontrolą prezydenta Miedwiediewa i premiera Putina. Orzeczenia sądowe wynikają więc z polityki państwa. Zaledwie kilka dni po katastrofie smoleńskiej, rosyjski Sąd Najwyższy pozytywnie odniósł się do odwołania Memoriału w/s utajnienia uzasadnienia umorzenia śledztwa katyńskiego, zwracając je do rozpatrzenia do niższej izby. Mały sukces, ale czy przypadkowy? Rosjanie historycznie nie kryją prawdy, ale nie wyrażają ochoty do odpowiadania za nią prawnie, nawet gdy chodzi o tak oczywista kwestię, jak rehabilitację ofiar.

W piątek, 18 czerwca, rosyjska prokuratura wojskowa odmówiła wznowienia śledztwa w/s zamordowania polskich oficerów, a powody takiego postępowania wyjaśnił prokurator Fridinski. Należy podkreślić, iż samo uzasadnienie umorzenia nadal jest tajne (jego przedstawienia żąda też Europejski Trybunał Praw Człowieka – o tym jednak innym razem), tak więc odnoszę się do wypowiedzi Fridinskiego dla radia „Echo Moskwy”.

Przedawnienie?
Pierwszym i najczęściej podawanym przez Rosjan argumentem jest „przedawnienie zbrodni”. Rosjanie owszem, uznają, iż wydarzenia w lesie katyńskim były złamaniem prawa, ale kwalifikują ją jako zbrodnię, a zbrodnia ulega przedawnieniu i nie można jej ścigać. Powołują się przy tym na radziecki kodeks karny, który był właściwy dla przestępstw popełnionych w tamtym czasie.

„Sprawiedliwie” trzeba oddać, iż rzeczywiście, w tamtym czasie obowiązywał radziecki kodeks karny i – według niego – mielibyśmy do czynienia ze zbrodnią, która ulega przedawnieniu (np. w Polsce zabójstwo ulega przedawnieniu po 30 latach). Odmawia się więc kwalifikacji „zbrodni” jako ludobójstwa. Na pozór wygląda to nawet wiarygodnie – jest prawo, zostało złamane, ale przedawniło się. To jednak całkowite zakłamywanie rzeczywistości.

Trybunał Norymberski i Trybunał Tokijski skazywały zbrodniarzy i Rosjanie nie mieli nic przeciwko, na podstawie prawa naturalnego i w oparciu o Pakt Kelloga-Brianda. Przyjmując dzisiejszy rosyjski punkt widzenia, nie można było tego robić, gdyż żadne z sądzonych, ani sądzących państw nie znało pojęcia „zbrodni przeciwko ludzkości”, „zbrodni wojennych”, ani „zbrodni przeciwko pokojowi”, także za co ich sądzić? Argumenty obrońców nazistowskich były więc słuszne? Przecież pakt Kelloga-Brianda nie zawierał w sobie żadnej sankcji za jego złamanie. Radzieckie postępowanie z przeszłości, a Rosja jest spadkobiercą prawnym ZSRR, dowodzi, iż można pociągnąć kogoś do odpowiedzialności, wychylając się poza radziecki kodeks karny. Nawiasem mówiąc, fakt przemilczenia radzieckich zbrodni popełnionych w czasie wojny pokazuje nie tylko, że zwycięzców się nie sądzi, ale też to, że prawo stosuje się niezwykle wybiórczo.

Najważniejsza jest jednak kwalifikacja prawna czynu. Brak upublicznienia uzasadnienia umorzenia śledztwa powoduje, iż nie znamy w tej kwestii argumentów rosyjskich. Związek Radziecki ratyfikował Konwencję w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa w 1954 roku. Postanowienia konwencji dotyczą również współczesnej Rosji.

W przypadku zakwalifikowania zbrodni katyńskiej jako ludobójstwo, nie ulegałaby ona przedawnieniu. Rosjanie nie mają jednak dowolności w interpretacji, co jest ludobójstwem, a co nie…

Artykuł 19(4) rosyjskiej konstytucji
„powszechnie uznane zasady i normy prawa międzynarodowego oraz umowy międzynarodowe obowiązujące Federację Rosyjską stanowią część jej systemu prawnego. Jeżeli umowa międzynarodowa zawarta przez Federację Rosyjską ustanawia inne normy niż określone w ustawach, normy zawarte w umowie międzynarodowej mają pierwszeństwo”.

Wynika z tego, iż częścią rosyjskiego są nie tylko powszechnie obowiązujące normy prawa międzynarodowego (w tym zakaz popełniania ludobójstwa!), ale również zawarte przez nią umowy międzynarodowe, które dodatkowo mają, w razie kolizji, pierwszeństwo przed ustawami. Tak też jest w przypadku Konwencji w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa

Artykuł II.
W rozumieniu Konwencji niniejszej ludobójstwem jest którykolwiek z następujących czynów, dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych, jako takich:
a) zabójstwo członków grupy,
b) spowodowanie poważnego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia psychicznego członków grupy,
c) rozmyślne stworzenie dla członków grupy warunków życia, obliczonych na spowodowanie ich całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego,
d) stosowanie środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy,
e) przymusowe przekazywanie dzieci członków grupy do innej grupy. „

Czy zabójstwo tysięcy Polaków, bez wyroku sądowego ani zapewnienia dostępu do rzetelnej procedury sądowej, było dokonane w zamiarze zniszczenia części grupy narodowej? Odpowiedź jest oczywista – tak, zbrodnia katyńska to jak najbardziej ludobójstwo, również w myśl prawa rosyjskiego. Dlatego tak istotne jest, by dotrzeć do uzasadnienia umorzenia śledztwa, w którym Rosjanie zapewnie próbują udowodnić, że białe jest czarne, a czarne jest białe.

Prywatny mord?
Prokurator Fridinski twierdzi również, iż zbrodnia nie została popełniona w imieniu państwa i zamordowanych jeńców nie można uznać za ofiary represji politycznych. Nieprawdopodobny argument, iż Stalin, Beria i całe Biuro Polityczne partii nie działali w imieniu państwa. Oczywiście, można dowodzić, że kompetencje nie te, a także, że je przekroczono, jednakże w oczywisty sposób, zamordowano Polaków w imieniu państwa sowieckiego, a decyzję taka podjął Józef Stalin, niekwestionowany przywódca i dyktator. W państwie totalitarnym decyzje podejmowano w taki sposób oraz na jego rachunek. Wykonawcy z NKWD również nie działali w imieniu państwa?

Możemy jednak przyjąć „intelektualną” zabawę zaproponowaną przez pana prokuratora. Uznajmy, iż Stalin, Beria, Woroszyłow, Mołotow, Mikojan, Kaganowicz oraz Kalinin, a z drugiej strony, funkcjonariusze NKWD, działali prywatnie, ze zwykłej nienawiści do Polaków. Uznając zbrodnię katyńską za ludobójstwo, nie ma to żadnego znaczenia, gdyż a w/w konwencja za ludobójstwo uznaje również czyny dokonane przez osoby prywatne.

Rosjanie obawiają się, iż przyjęcie odpowiedzialności prawnej za Katyń, oznaczałoby kolejne, olbrzymie problemy. Stąd takie konsekwentne stanowisko. Polacy, uzyskując np. odszkodowanie od państwa rosyjskiego, tworzą niesamowity precedens. Jego efektem mogłyby być działania prawne przeciwko Rosji podjęte przez niemal połowę Europy, zgłaszane przez rodziny zamordowanych, samych deportowanych, wykorzystywanych, więzionych itd., w tym przez Rosjan. Perspektywa taka jest oczywiście mało prawdopodobna, ale Moskwa woli dmuchać na zimne, bo Związek Radziecki skrzywdził miliony osób. Obecne rosyjskie władze nie czują się za to odpowiedzialne, przynajmniej w kwestiach prawnych. Na razie Rosja broni się przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka przed polskimi wnioskami i jednocześnie wewnątrz swojego kraju blokuje rozwój sprawy.

Niewątpliwie potrzebne byłyby polsko-rosyjskie ustalenia, które z jednej strony, zadośćuczyniłyby rodzinom, zrehabilitowały ich krewnych, a z drugiej, nie stwarzało zagrożenia dla państwa rosyjskiego. To problem polityczny, więc powinna istnieć szansa na jego rozwiązanie.