Kulisy dymisji Köhlera

Największe zaskoczenie ostatnich dni wywołało złożenie dymisji ze skutkiem natychmiastowym z urzędu prezydenta Horsta Köhlera. Podczas konferencji prasowej w zamku Bellevue będącym oficjalną siedzibą głowy państwa, ustępujący prezydent oświadczył, iż oficjalnym powodem jest groźba „nieuprawnionego zamachu na głowę państwa”.

Horst Kohler, źródło: welt.de

Przyczynę rezygnacji można wiązać z krytyką opozycji wobec prezydenta po jego wywiadzie dla radia Deutschfunk z 22.05.2010 r. Köhlerowi słynącemu już z kilku kontrowersyjnych wypowiedzi, zarzucono usprawiedliwianie udziału Bundeswehry w działaniach zbrojnych w związku z prowadzeniem wojen gospodarczych. Podczas swojego ostatniego przemówienia wytłumaczył, iż miał na myśli unikanie zagrożeń wojennych w handlu międzynarodowym, zaś udział żołnierzy jest usprawiedliwiony jedynie w przypadku, kiedy zagrożone jest bezpieczeństwo gospodarcze kraju i doszło już do wykorzystania innych środków prowadzących do rozwiązania pokojowego.

Köhler nawiązał do Konstytucji, w której znajduje się wyraźny zapis o tym, że wojska mogą pełnić tylko funkcję obronną. Stąd jego twarda wypowiedź: „Zaangażowanie wojsk na Bliskim Wschodzie łamie konstytucję i wystawia na śmierć niewinnych niemieckich żołnierzy w imię partykularnych interesów gospodarczych”. Słowa te natrafiły na krytykę. Właśnie z tego powodu Köhler miał powiedzieć: „To dowód na kompletny brak respektu dla najwyższego urzędnika w tym państwie. Stałem się kwiatem u kożucha, co więcej człowiekiem, którego słowa są wykoślawiane i zmieniane. Nie godzę się na to”.

Słowa, jakie wypowiadał Köhler wiążą się z jego sprzeciwem dotyczącym udziału niemieckich wojsk w Afganistanie. Podczas swojej wizyty w maju 2010 roku w bazie Mazar-e-Sharif w rozmowach z żołnierzami podkreślał jak trudne mają zadanie biorąc pod uwagę trudne warunki oraz oddalenie od rodzin i przyjaciół. Wyraził swój głęboki szacunek do wojska, wiarę w profesjonalizm i odpowiednie przygotowanie do pełnienia misji. Żołnierze zostali zmotywowani słowami prezydenta: „Nasz kraj jest z was dumny”. Prezydent zapewniał, że podczas posiedzenia w Londynie zostanie ustalona nowa strategia zawierająca skonkretyzowane cele.

Analizując ustąpienie ze stanowiska prezydenta w kontekście marketingu politycznego, należy zwrócić uwagę, jak zaskakujący był to zwrot w odniesieniu do postawy jaką dotychczas reprezentował. Köhler znany był głównie jako człowiek, który broni swoich tez. Jego nagłe odejście wydaje się być niezrozumiałe dla innych polityków zabiegających o zwiększenie popularności i rozwój kariery zwieńczony pełnieniem funkcji państwowej. Prezydent cieszył się powszechną sympatią Niemców. Na początku prezydentury w 2004 roku zapowiedział: „Chcę być prezydentem wszystkich Niemców i ludzi, którzy w tym kraju żyją”. Ustępując ze stanowiska pamiętał o ludziach, dla których przyjął prezydenturę. W pełni wzruszony podziękował obywatelom Niemiec, którzy mu zaufali i poprosił o zrozumienie swojej decyzji. Nie był postrzegany jako typowy polityk. Analizując jego wizerunek można stwierdzić, iż nawet stronił od życia politycznego. Był szanowanym ekonomistą, znanym Niemcom głównie z negocjacji warunków niemiecko-niemieckiej unii monetarnej w latach 90-tych, z pełnienia funkcji dyrektora Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz krytykowania systemu finansowego i jego „zmory”.

Decyzja byłego prezydenta o ustąpieniu świadczy o jego klasie. Stała się jego politycznym i osobistym manifestem. Ten związany od 20 lat z CDU „nie”-polityk był przeciwny kierowaniu Bundeswehry do Afganistanu, mimo aprobaty ze strony Merkel. Nie chciał sprawować urzędu prezydenta w państwie, w którym prezydent nie ma prawa do wyrażenia swojego zdania i możliwości konstruktywnej polemiki. Z punktu widzenia moralnego, etycznego, Köhler do końca pozostał wierny swoim przekonaniom. Podczas składania oświadczenia dla prasy był niezwykle wzruszony. W jego oczach pojawiły się łzy, zaś z tonu głosu można wywnioskować żal.

Niemiecka scena polityczna weszła na drogę gwałtownej zmiany – oto po raz pierwszy w historii odszedł prezydent podając się do dymisji ze skutkiem natychmiastowym. Równie zaskakująca jak samo odejście jest postawa kanclerz Merkel. Znana z późnego podejmowania ważnych decyzji „żelazna Angela” nie wstawiła się za głową państwa. Nie wygłosiła żadnego oficjalnego oświadczenia w pierwszych dniach po wywiadzie Köhlera dla radia. Przeciwnicy kanclerz coraz głośniej mówią o dymisji prezydenta w kontekście kolejnej porażki Merkel. Wśród czołowych polityków niemieckich opozycji pojawiło się zakłopotanie. Szef SPD Sigmar Gabriel podkreślił, iż podobnie jak zdecydowana większość obywateli cenił głowę państwa. Dymisja wynika raczej ze zbyt małego poparcia udzielonego przez koalicję rządzącą CDU/CSU i FDP, nie jest zaś związana wyłącznie z krytyką wywiadu radiowego. Według SPD Köhler angażował się w wiele ważnych kwestii bez podkreślania przynależności politycznej. Profesjonalizm prezydenta podkreśla również lewica. Gregor Gysi uznał, że Köhler: „jest pierwszym i najwyższym przedstawicielem niemieckiej władzy, która jasno wymieniła także ekonomiczne przyczyny wojny”. Słowa krytyki pod adresem prezydenta pojawiły się ze strony partii Zielonych – według Claudii Roth głowa państwa powinna uczestniczyć w sprawowaniu władzy nawet w czasie ostrej krytyki.

Żołnierz Bundeswehry w Afganistanie, źródło: http://www.epochtimes.de

Rezygnacja Horsta Köhlera wywołała dyskusje również wśród przedstawicieli duchownych. Nad dymisją prezydenta ubolewają dwa główne kościoły, które dotąd ostrożnie komentowały wydarzenia. Katolicki arcybiskup Robert Zollitsch w swoim komentarzu zauważył: „Horst Köhler był wzorem do naśladowania i w sposób szczególny interesował się losami kościoła. Osobiście bardzo mi go będzie brakowało”. Przewodniczący Rady Kościołów Ewangelickich w Niemczech, zauważył, iż prezydent pełniąc swój urząd kierował się empatią i wyznaniem wiary: „w ten sposób działał jako wzorowy ewangelik”.

Decyzja Horsta Köhlera wstrząsnęła niemiecką sceną polityczną. Oto ze sprawowania urzędu ustąpiła osoba konstytucyjnie odpowiedzialna za moralne przywództwo narodu. Niemcy muszą dalej funkcjonować, podjąć właściwe decyzje. Zgodnie z prawem w ciągu 30 dni odbędą się nowe wybory. Już dzisiaj kandydatury wywołują gorącą dyskusję. Media kreują jako najbardziej prawdopodobną kandydaturę minister Ursuli von der Leyen, jednak równie interesującymi kandydatami pozostają: Edmund Stoiiber, Peer Steinbruck, Margot Kassmann, Christian Wulff. Ciekawym elementem może okazać się odniesienie do wyborów Gesine Schwan – głównej kontrkandydatki Kohlera. Tymczasem przed Przewodniczącym Bundesratu Jensem Bohrnsenem jest zadanie sprawowania funkcji prezydenta.