Koń kijowski

„Bądź nadzwyczaj drobiazgowy, aż do sztywnej formalności. Bądź niezwykle tajemniczy, aż staniesz się niezgłębiony. W taki sposób możesz stać się panem losu swego przeciwnika” – Sun Tzu

Do tej pory Kijów spoglądał na swoje interesy wzdłuż dyplomatycznej linii wschód-zachód, rosnąca siła Pekinu może odwrócić tą tendencję. Po 9 latach niezbyt owocnych kontaktów do Ukrainy przybył minister spraw zagranicznych państwa środka Yang Jiechi. Czy jest to element większej układanki?

Cykliczność chińskiej historii:

XVII wiek, był ostatnim okresem mocarstwowości Chin. Liczyły wtedy 100mln ludzi, były najludniejszym krajem świata posiadającym olbrzymią potęgę, w skład której wchodziły podporządkowane militarnie lenna w Korei, Wietnamie i Tybecie. Krajami chińskiej strefy wpływów (zdominowanymi ekonomicznie) były między innymi Mongolia, Birma, Syjam, Indonezja i Filipiny. Degeneracja aparatu władzy i problemy etniczne położyły kres mocarstwowości chińskiej, która dopiero dziś odradza się według dawnego schematu. Myśl polityczna w państwie środka od zawsze opierała się na harmonii i równowadze. Obecnie Pekin korzysta z niej pełnymi garściami unikając konfliktu, uzgadniając interesy, rozwijając handel, który w chińskiej historii zawsze był długofalowym narzędziem ekspansji politycznej. Właśnie dlatego doszło do przełomu w relacjach z Ukrainą, która nie znajduje się w najbliższym otoczeniu podatnym na siłę militarną Pekinu. Kijów może jednak zostać uzależniony ekonomicznie i być bardzo przydatny jako chiński środek nacisku na Rosję. Choć ta wizja wydaje się dziś bardzo egzotyczna to jednak doskonale wpisuje się w słowa Ryszarda Kapuścińskiego, który stwierdził, że „11 września unieważnił zasadę przestrzeni jako linii obronnej”.

Chiński interes nad Dnieprem:

Wiktor Pynzenyk – ukraiński Balcerowicz – mówi dziś, że największym problemem jego kraju jest poradzieckie ukierunkowanie gospodarki na metalurgię i przemysł chemiczny. Ukraińskie zakłady są nierentowne, energochłonne, a w dodatku nie można ich zlikwidować, bo wokół jednej fabryki często powstawały całe miasta. Lwia część produktów tego przemysłu znajduje zbyt w Chinach. Według Pynzenyka kraj środka ma obok Rosji największy wpływ na sytuację gospodarczą Ukrainy. Trzeba pamiętać przecież o kilku innych istotnych faktach. Pekin w 2009 roku, był trzecim partnerem handlowym Kijowa. Chiny wpompują niebawem nad Dniepr 1mld USD za pomocą długoterminowego kredytu, który ma być przeznaczony na modernizację przemysłu węglowego. Pieniądze to jednak nie wszystko. 21 maja Konstantyn Hryszczenko (minister spraw zagranicznych Ukrainy) zapowiedział, że Kijów rozpatrzy możliwość ewentualnego ubiegania się o członkostwo w Szanghajskiej Organizacji Współpracy aspirującej do roli wielkiego, wschodniego sojuszu militarnego. Co prawda w jej skład wschodzi Rosja, ale większość jej członków to środkowoazjatyckie „stany”, które Pekin próbuje poddać gospodarczemu uzależnieniu. W niedalekiej przyszłości Chiny będą chciały zneutralizować Moskwę z pomocą nowych członków SOW i przekształcić ją we własną militarną przybudówkę. Ukraina ma być koniem trojańskim tej misternej układanki.

Iluminacja Janukowicza:

Janukowycz stara się lawirować politycznie pomiędzy Rosją a Zachodem. Ratować stan finansów publicznych rosyjskimi obniżkami na gaz i unijnymi dotacjami z Partnerstwa Wschodniego. Jakiś czas temu w wywiadzie dla BBC powiedział, że „Ukraina będzie zawsze postępowała według swojego ukraińskiego interesu”. 12 maja podczas wizyty Yanga Jiechiego dostrzegł ten interes i anachroniczność własnych działań politycznych. Zdał sobie sprawę z wagi oficjalnych danych Państwowego Komitetu Statystycznego, które tłumaczyły prawie 5% wzrost ukraińskiego PKB w I kwartale 2010 roku. Wzrost zapewniła produkcja przemysłowa i dobra koniunktura na rynkach zagranicznych. Janukowycz przypomniał sobie zapewne słowa Pynzenyka, sprawdził jakiego przemysłu jest na Ukrainie najwięcej i gdzie znajduje się ośrodek zbytu jego produktów finalnych. Co zrobił później? Z pewnością wezwał do siebie szefa MSZ Konstantyna Hryszczenkę zanim na dobre rozbolała go głowa…