Dekalog Zbiga

Oto dziesięć przykazań Brzezińskiego na nowe stulecie, wygłoszonych podczas jego wizyty w Polsce i opatrzonych komentarzem.


1. Ciężar polityczny świata przesuwa się na wschód (wyrażałem już swoją opinię na ten temat). „Przeszczep” zachodnich idei spowodował krótkotrwałą stabilizację na świecie w tych miejscach, w których został „przyjęty”. Efektem ubocznym tego procesu stał się niesłychany wzrost gospodarczy już dziś nazywany drugą rewolucją przemysłową. Paradoksalnie, gdy większość podmiotów politycznych nasyci się owocami tego wzrostu może zacząć upominać się o większe wpływy w swoim otoczeniu geopolitycznym. W niedalekiej przyszłości te przemiany mogą zdestabilizować cały system międzynarodowych zależności. Jest to raczej proces światowego wzrastania ku politycznej współodpowiedzialności niż „przesuwanie” się globalnej odpowiedzialności za świat.

2. W ciągu ostatniego półwiecza Azja, Afryka i Ameryka Południowa stały się politycznie świadome. Będą chciały upomnieć się o swój kawałek tortu [Polityczna świadomość w wizji Brzezińskiego ewoluuje wraz ze wzrostem gospodarczym. Zbig ma na myśli kraje rozwijające się, które korzystając z owoców wzrostu gospodarczego rzucą wyzwanie hegemoni USA. Z pozoru jest to więc koncepcja odmienna od prezentowanej przez Ryszarda Kapuścińskiego, który destabilizacji światowego ładu doszukiwał się na obszarach „państw upadłych”. Fernand Braudel twierdził, że przemiany społeczne i cywilizacyjne charakteryzują się czasem długiego trwania w przeciwieństwie do wydarzeń politycznych określonych czasem historycznym- krótkim. Rację może, więc mieć zarówno Brzeziński jak i Kapuściński. Przyszłość może definiować zarówno nowy podział polityczny świata, który dokona się niebawem (perspektywa kilku dekad) jak i światowy terroryzm, który jest konsekwencją zachodzących przemian społecznych (i będzie rozwijał się przez cały XXI wiek a może i dłużej)].

3. Ameryka jest źródłem stabilności świata, jej ewentualny upadek rozpocznie epokę politycznego chaosu. Nawet jej wrogowie muszą to przyznać [Historia pokazuje, że upadek Światowego porządku rozpoczyna okres przejściowy, okres chaosu, z którego wyłoni się nowa rzeczywistość (Upadek Rzymu przerodził się w Średniowiecze). Trzeba, więc przyznać Brzezińskiemu rację. Pax Americana jest nadal korzystniejsza od chaosu, proces światowego wzrastania nie wszedł jeszcze przecież w fazę konsumpcji owoców rozwoju gospodarczego. Sytuacja przypomina biografię Katona Starszego, który przez całe życie kończył swoje wystąpienia publiczne stwierdzeniem „uważam, że Kartagina (USA) powinna być zniszczona”. Dopiero śmierć pozwoliła zrealizować jego zamysł. Myślę, że dzisiejsi oponenci Ameryki też nie doczekają jej upadku].

4. Poza Europą i USA dominuje frustracja, niezadowolenie w tych miejscach tożsamość narodową buduje się na doświadczeniach postkolonializmu (O tym pisałem już powyżej w przykazaniu drugim).

5. Europa nie ma przywództwa, nie ma geopolitycznej wizji świata, nie angażuje się w politykę globalną. Z geostrategicznego punktu widzenia nie istnieje (Brzeziński przedstawia tu charakterystyczne dla Amerykanów rozdarcie, które pojawiło się w myśli politycznej niedawno. Rozdarcie pomiędzy Huntingtonem a Kaganem, pomiędzy istnieniem a nieistnieniem Zachodu jako bytu politycznego. Innymi słowy Amerykanie zadają sobie pytanie: jesteśmy osamotnieni? A może towarzyszy nam Europa? O braku geopolitycznej wizji świata w UE już pisałem. Jest to zastanawiające zjawisko w sytuacji powołania wspólnotowych służb dyplomatycznych).

6. UE dąży obecnie w kierunku rozpadu, ale wierzę że europejscy liderzy w porę się opamiętają (Uważam, że Unia powstała w wyniku procesu dlatego jest tworem stabilnym, z perspektywami. Być może nie wykroczy poza etap wspólnoty gospodarczej, ale rozpad raczej jej nie grozi. Zresztą jak pisze Jacek Żakowski „kryzys sprawił, że Ameryka przestała widzieć w Europie kontynent specjalnej troski (…) amerykańskie elity widzą w europejskiej integracji raczej wzmocnienie Zachodu”).

7. Nie ma obecnie poważnego dialogu pomiędzy Ameryka a Europą. USA nie ma z kim rozmawiać, bo Europa jest podzielona, jest konglomeratem państw a nie partnerem politycznym (Rozumiem, że Brzeziński jest w „rozdartej” Ameryce raczej umiarkowanym zwolennikiem Kagana, bo jego opinię torpedują wypowiedzi wielu przedstawicieli politycznego establishmentu związanego z myślą Huntingtona. Wiliam Drozdiak nawołuje do połączenia wysiłków UE i NATO, Richard Rosencrance proponuje stworzenie Amerykańsko-Europejskiej Unii Gospodarczej, Charles Kupchan sugeruje możliwość wstąpienia Rosji do Nato. Po drugiej stronie barykady mamy jednak bardziej radykalnych zwolenników Kagana niż Brzeziński. Profesor Andrew Bacevich z uniwersytetu w Bostonie, wysunął propozycję wyjścia Ameryki z NATO. Taka struktura w obliczu nieistniejącego Zachodu jest przecież pozbawiona sensu).

8. Nie wierzę w zdolność Rosji do odbudowy imperium. Słabnąca Moskwa musi zwrócić się o pomoc na Zachód (Nowa Rosja, która rodzi się w bólach po ogłoszeniu Doktryny Medwiediewa będzie mocarstwem regionalnym, ale nie powinna się przekształcić w imperium. Mimo wszystko trudno uwierzyć, by słowa „wsiemu miru mir” stały się dewizą rosyjskiej polityki. Modernizacja, która jest sztandarowym hasłem tandemu politycznego Putin-Medwiediew wymusza zwrot polityczny w kierunku Europy – to jest pewne. Czy Zachód zdemokratyzuje Moskwę? Raczej nie. Już Kissinger zwykł mawiać, że „gdyby musiał wybierać pomiędzy sprawiedliwością a porządkiem, zawsze wybrałby porządek”. Stabilna Rosja wystarczy. Nie musi być demokratyczna).

9. Nawet jeżeli gesty Moskwy wobec Polski są cyniczne to będą miały swoje pozytywne konsekwencje (już mają).

10. Polska powinna zbudować środkowoeuropejskie lobby, nad którym sprawowałaby delikatną kuratelę a nie samozwańcze kierownictwo (Zdanie Brzezińskiego znajduje odzwierciedleniew mojej wizji Intermaryzmu. Niektórzy czytelnicy zrozumieli ją nieopatrznie jako polską strefę wpływów na wschodzie, tymczasem „delikatna kuratela” lepiej oddaje mój zamysł.