Bateria rakiet Patriot już w Polsce

Start pocisku z baterii Patriot (Zdjęcie: gazetaprawna.pl)
Start pocisku z baterii Patriot (Zdjęcie: gazetaprawna.pl)

Bateria Patriot znajduje się już w Morągu. Przypomnijmy, iż będzie przebywać tam rotacyjnie do 2012 roku, a następnie ma znajdować się w tej miejscowości na stale. Samo rozmieszczenie tego systemu spowodowało kilka nieprzyjemnych wypowiedzi ze strony rosyjskich dyplomatów – w tym ministra spraw zagranicznych, Siergieja Ławrowa, przedstawiciela Rosji w NATO, Dmitrija Rogozina. Uważają oni, iż Patrioty są skierowane przeciwko Moskwie i mogą spowodować ochłodzenie, niedawno poprawionych, stosunków polsko-rosyjskich. Zupełnie tak, jakby instalacji Patriotów nie planowano już od kilku lat, na długo przed tragedią smoleńską…

Bateria przeciwko Iranowi?
Jeden z lepszych żartów mówi o tym, iż system Patriot ma bronić Polskę przed Iranem. Problemów jest przy tym kilka. Najważniejszy z nich brzmi, po co Iran miałby atakować Polskę i czym miałby to robić? System Patriot zestrzeliwuje pociski krótkiego i średniego zasięgu, helikoptery, samoloty i wszystko co się porusza w powietrzu. Aby zaatakować Polskę, Irańczycy musieliby się rozstawić ze swoim sprzętem w jakimś kraju, na przykład w Rosji… Irańczycy uderzyć mogliby w nas pociskiem dalekiego zasięgu, przeciwko którym Patriot nie został ustawiony. Aktualnie nie posiadają takowego, a celność dotychczaswoych pozwala przypuszczać, że celując w Warszawę, trafiliby w Płock. Sprzeczność stacjonowania systemu z deklarowanym, chociaż coraz rzadziej, celem jest oczywista.

Inną istotną kwestia jest rozmieszczenie tych rakiet w Morągu. Chcąc bronić się przed nieistniejącym zagrożeniem z Iranu, najlepiej byłoby umieścić system w południowo-wschodniej części Polski. To trochę jak z :”chińskimi ochotnikami” w czasie wojny w Korei. Tez znaleźli się na rzece Jalu zupełnie przez przypadek

Cios w stosunki polsko-rosyjskie?
Reakcja rosyjska jest wyreżyserowana i najlepiej nie zwracać na nią uwagi. Moskwie udało się przekonać Amerykanów z rezygnacji z pierwotnego projektu tarczy antyrakietowej i powinni w tej sprawie milczeć, ale kto im zabroni zgłaszanie obiekcji? W przyszłości mogą spróbować coś na tym ugrać, wykorzystać chociażby jako argument, gdyby zaszła konieczność zmiany decyzji i dostarczenia Iranowi systemu przeciwlotniczego S-300, który niewątpliwie utrudniłby ewentualny atak z powietrza na ten kraj.

System Patriot został ujęty w polsko-amerykańskiej umowie z sierpnia 2008 roku, która można przeczytać w każdym momencie w Internecie. Niewątpliwie w tej lub innej formie, zrobili to tez Rosjanie, więc stacjonowanie systemu nie powinno nikogo dziwić, a mieszanie do tego tragedii smoleńskiej jest totalnym nieporozumieniem Są to dwie niezależne od siebie rzeczy. Rosjanie w międzyczasie organizowali z Białorusinami manewry wojskowe, podczas których ćwiczono operacje przeciwko Polsce.

Rosjanom nie podoba się, iż Polacy będą zapoznawać się z najnowszymi technologiami, a także zdają sobie sprawę, iż elementy tarczy antyrakietowej w końcu mogą znaleźć się na naszym terytorium. Nasi sąsiedzi uznali widocznie, że im głośniej będą teraz krzyczeć, tym większa będzie ich siła w rozmowach, w których, nawiasem mówiąc jesteśmy raczej przedmiotem, aniżeli podmiotem.

Stosunki polsko-rosyjskie będą rozwijały się niezależnie od stacjonowania Patriotów. Powstałą obecnie szanse na normalizację należy wykorzystać, ale nie kosztem niepotrzebnych ustępstw.

Patrioty zagrożeniem dla Rosji?
Rosjanom nie podoba się, iż ktoś zakłada im na granicy nieprzyjazne instalacje wojskowe, ale tak samo trudno, by Warszawie podobały się manewry wojskowe, czy groźby instalacji Iskanderów w ramach rewanżu. Przypomnijmy, iż Rosjanie, w razie umieszczenia w Polsce elementów tarczy antyrakietowej, mieli umieścić w Obwodzie Kaliningradzkim wycelowane w Polskę rakiety typu Iskander. Po amerykańskiej zmianie planów dot. tarczy, Rosjanie zaniechali tego pomysłu. Polska ma jeszcze jeden argument – w zasadzie nie da się udowodnić tezy, iż Patrioty mają cel inny niż defensywny.

Obawy rosyjskie dotyczą więc pewnej zasady – posuwania się Amerykanów i NATO na wschód, a nie samego zagrożenie militarnego, które jest nikłe.

Warto odnotować, iż bateria stacjonująca w Morągu znajduje się tam w celach szkoleniowych, rotacyjnie (o czym już wspomniałem), a przede wszystkim – jest jedna. Oznacza to, iż bronić może obszaru o wielkości dzielnicy Warszawy (optymiści uważają, iż wielkości powiatu). Co za tym idzie, nasze możliwości obronne zwiększyły się w niemal niezauważalny sposób, aczkolwiek obeznawanie się z najnowszymi technologiami jest jak najbardziej w naszym interesie.

Jedna bateria Patriot nie stanowiłaby dla Rosjan militarnej przeszkody. Skoro postanowiliby zaatakować Polskę, pomimo stacjonowania amerykańskich wojsk i naszej obecności w NATO. Naturalnie, to political fiction, chociaż nie dużo większy niż tłumaczenie instalacji zagrożeniem irańskim czy północnokoreańskim.

Czyja to bateria?
Najlepsze na koniec. Bateria Patriot w Morągu to instalacja amerykańska i nie mam na myśli tutaj kraju pochodzenia producenta. Patriot jest amerykańskim systemem, obsługiwanym przez amerykańskich żołnierzy na polskiej ziemi. Minister Sikorski podkreślał, że będzie to element polskiej obrony, aczkolwiek łatwo można wykalkulować, czyjego interesu będą bronić amerykańscy żołnierze w razie bezpośrdniego zagrożenia i kolizji – polskiego czy amerykańskiego? Trzeba jednak przyznać, iż sama obecność amerykańskich wojsk byłaby dla potencjalnego agresora – którego w tej chwili brakuje na horyzoncie – odstraszająca.

Jeśli Polska chce system podobnego rodzaju, musi zapłacić setki milionów, jak nie miliardów, dolarów, podobnie jak na przykład Japończycy. W normalnej procedurze, oznacza to konieczność zaplanowania takiego wydatku w budżecie Ministerstwa Obrony Narodowej (a jak jest z budżetem w tym resorcie w czasach kryzysu, wszyscy wiemy) i nie wiadomo, czy Polskę na chwilę obecną stać na taki wydatek.

Patryk Gorgol