Relacja patron-klient w wydaniu Chin i KRLD. Polemika

grafikaSkładający się z siedemnastu wagonów pociąg pancerny przekroczył granicę chińsko-północnokoreańską w poniedziałek (3.05) około 5:20 czasu lokalnego. Następnie odwiedził Dalian i Tianjin w północno-wschodnich Chinach. Ostatnim celem wizyty Kim Dzong Ila był Pekin, gdzie północnokoreański przywódca spotkał się z najważniejszymi przedstawicielami Chin – Hu Jintao, Wenem Jiabao i Wu Bangguo. W czwartek (6.05) około 16:30 czasu lokalnego północnokoreański pociąg opuścił dworzec kolejowy w Pekinie i wyruszył w drogę powrotną do Pjongjangu.

Agencyjne różnice

Powyższe wydarzenia obserwowały wszystkie media świata. Serwisy informacyjne i prasa w Korei Południowej prześcigały się w doniesieniach na temat podróży przywódcy Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej. Pomimo zainteresowania mediów brakowało oficjalnego potwierdzenia wizyty Kim Dzong Ila ze strony Chin i Korei Północnej. Dopiero w piątek (7.05) na stronach chińskiej agencji informacyjnej Xinhua i północnokoreańskiej agencji informacyjnej KCNA pojawiły się oficjalne potwierdzenia wizyty Kima.

Na pierwszy rzut oka informacje przedstawione przez KCNA nie różniły się od zamieszczonych na stronie chińskiej agencji. Jednak w jednej kwestii sprawozdania zauważalnie się różniły, a raczej w inny sposób akcentowały istotne zagadnienie w relacjach wzajemnych. Xinhua poinformowała, że w rozmowie z Kimem Hu Jintao zaznaczył, że pragnie „wzmocnienia strategicznych kontaktów w kwestiach dyplomatycznych i sprawach wewnętrznych”. Ponadto, zgodnie z chińskim przekazem medialnym, Wen Jiabao podkreślił, że oczekuje „reform wolnorynkowych w Korei Północnej w oparciu o doświadczenie chińskie”. Natomiast KCNA podała, że „strony zgodziły się wzajemnie informować na temat ich sytuacji wewnętrznej”. W kwestii reform gospodarczych północnokoreańska agencja poinformowała, że „Chiny przedstawiły swój model rozwoju gospodarczego”.

Gospodarcza niewiadoma

W informacjach prasowych dominował pogląd, że wizyta Kima w Chinach była spowodowana głównie problemami północnokoreańskiej gospodarki. Świadomość tego, że Chiny są najbliższym partnerem gospodarczym Korei Północnej, skłaniała Kima do zwrócenia się do Pekinu o pomoc. Dotychczas polityka błagania Chin o wsparcie w kryzysowych sytuacjach przynosiła Kimowi sukcesy. W 2004 i 2006 roku Pjongjang uzyskał od Pekinu pomoc gospodarczą w formie darmowych dostaw żywności i energii. Jednak w trakcie ostatniej wizyty nie zostało oficjalnie potwierdzone czy Chiny po raz kolejny zdecydowały się bezinteresownie wspomóc północnokoreańską gospodarkę.

Zamiast jasnej deklaracji wsparcia chiński premier Wen Jiabao stwierdził, że popiera poprawę warunków życia obywateli Korei Północnej, co może oznaczać, że w rzeczywistości Pekin zaoferował Pjongjangowi bezzwrotną pomoc. Południowokoreańskie źródła rządowe oceniają, że mogła ona wynieść ok. 100 tys. ton ryżu o wartości 60 mln dol. Ponadto, Wen stwierdził, że potencjał współpracy chińsko-północnokoreańskiej powinien być realizowany głównie poprzez budowę infrastruktury na terenach przygranicznych i poszukiwanie nowych obszarów więzi gospodarczych.

Biorąc pod uwagę gospodarczy aspekt podróży Kima, należy uwzględnić również fakt odwiedzin dwóch istotnych ośrodków gospodarczych położonych na północnym wschodzie Chin – Dalian i Tianjin. Odwiedzanie prężnie rozwijających się miejscowości stało się wręcz tradycją północnokoreańskiego przywódcy. W trakcie poprzednich wizyt w Chinach Kim odwiedził takie centra gospodarcze jak m.in. Guangzou, Shenzen, Zhuhai i Szanghaj w południowych Chinach oraz Xiamen w prowincji Fujian. Przebywając w  kolejnych miejscowościach Kim nie krył podziwu dla sukcesu chińskich reform gospodarczych. Wrażenie, jakie wywarła na Kimie rosnąca w siłę gospodarka Państwa Środka, sprawiło, że postanowił skopiować chińskie wzorce na użytek swojej ojczyzny. Efektem tego pomysłu było powstanie kilku specjalnych stref ekonomicznych na pograniczu chińsko-północnokoreańskim. Jednak górnolotne deklaracje przywódcy KRLD o intensywnej reformie gospodarczej okazały się pustymi słowami. Dodatkowo w 2006 roku zamiast podjęcia kolejnej próby uzdrowienia gospodarki Kim zdecydował się na próbę nuklearną, co zdecydowanie rozgniewało Chiny. Należy więc zadać pytanie, na ile wizyta w rozwiniętym mieście portowym, jakim jest Dalian, i Szanghaju Północy, jak nazywany jest Tianjin, obrazuje faktyczne zamiary reformy gospodarki Korei Północnej, a na była wyłącznie zachcianką Kima.

Pomimo wątpliwości co do przyszłości modernizacji rynkowej, pojawiają się liczne sygnały, mówiące o rosnącym zaangażowaniu gospodarczym Chin w Korei Północnej. Na początku bieżącego roku Pjongjang ogłosił plany utworzenia międzynarodowej agencji współpracy Taepung International Investment Group i państwowego banku rozwoju, których celem ma być przyciąganie inwestycji zagranicznych. Choć na razie niewiele wskazuje na to, że plan ten przyniesie jakiekolwiek efekty, to jednak Pekin wykazuje coraz większe zainteresowanie w tym obszarze. Przykładem jest chociażby przejmowanie północnokoreańskich kopalni węgla kamiennego w prowincji Północny Hamkyung. Nie bez przyczyny wspomina się również o pomyśle chińskich inwestycji w infrastrukturę Korei Północnej na łączną kwotę około 10 mld dol.

Sukcesja i przyszłość rozmów sześciostronnych

Wizyta Kim Dzong Ila w Chinach zaledwie po trzech dniach od spotkania Hu Jintao z południowokoreańskim prezydentem Lee Myung-bakiem pokazała, że pomimo strategicznego partnerstwa z Koreą Południową, Chiny nadal zainteresowane są podtrzymaniem tradycyjnego sojuszu „dziąseł i zębów” z Koreą Północną. Podczas spotkania z Kimem Hu zaznaczył, że rozwój przyjaznych stosunków Chin z Koreą Północna potwierdza współodpowiedzialność obu narodów za kontynuowanie tradycyjnych więzi. Wiele wskazuje na to, że wśród delegacji północnokoreańskiej znajdował się m.in. syn obecnego przywódcy, Kim Dzong Un, wytypowany przez ojca na następcę. Można więc domniemywać, że w oparciu o deklarację poparcia dla tradycyjnego sojuszu chińsko-północnokoreańskiego, Kim Dzong Il chciał uzyskać przynajmniej pośrednie poparcie Chin dla swoich planów sukcesyjnych.

W ocenie obserwatorów pobyt Kima w Pekinie miał okazać się również impulsem dla wznowienia rozmów sześciostronnych. Chiny, jako pomysłodawcy całego mechanizmu, są szczególnie zainteresowane powrotem Korei Północnej do stołu negocjacyjnego. Okazało się, że stanowisko północnokoreańskiego przywódcy w tej sprawie pozostaje niezmienne od października 2009 roku, kiedy premier Chin Wen Jiabao odwiedził Pjongjang. Kim ponownie poparł działania na rzecz denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego. Aczkolwiek podkreślił, że powinny zostać ustanowione korzystne warunki dla wznowienia rozmów sześciostronnych, co rozumiane jest jako poprawa relacji dwustronnych z USA.

Problem korwety Cheonan

Jednak ostatnie tygodnie pokazują, że o rozpoczęcie kolejnej rundy rozmów sześciostronnych będzie niebywale trudno. Związane jest to z marcowym zatonięciem południowokoreańskiej korwety Cheonan i narastającymi podejrzeniami, że winną tej tragedii jest Korea Północna. Choć śledztwo w sprawie przyczyn katastrofy nie zostało jeszcze oficjalne zakończone, Seul już zastrzegł, że w obecnej sytuacji nie ma szans na wznowienie negocjacji wielostronnych. Podobne stanowisko zaprezentował Waszyngton, który uwarunkował wznowienie rozmów od poznania ostatecznych przyczyn zatonięcia statku.

30 kwietnia, w trakcie targów EXPO w Szanghaju, doszło do spotkania Lee Myung-baka z Hu Jintao. Chiński przywódca przyjął do wiadomości dotychczasowe wyniki śledztwa, które wydają się obciążać Koreę Północną. Południowokoreańskiemu prezydentowi nie udało się jednak uzyskać od Hu jakiegokolwiek poparcia. Odpowiedź przewodniczącego ChRL ograniczyła się do tego, że Chiny oczekują ostatecznego wyniku śledztwa. Wyczuleni na punkcie katastrofy Koreańczycy z Południa negatywnie odnieśli się do rozpoczętej trzy dni później podróży Kim Dzong Ila do Chin. Jiang Yu, rzecznika chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych podkreśliła, że wizyta Kima w Chinach nie ma nic wspólnego z zatonięciem korwety Cheonan, gdyż została zaplanowana na długo przed incydentem. Ponadto, Jiang zaapelowała do obu państw koreańskich o spokój i cierpliwość w ustalaniu przyczyn tragedii.

Wyczekująca postawa Pekinu w kwestii ustalenia przyczyn zatonięcia Cheonan wydaje się być zrozumiała z punktu widzenia chińskich interesów w regionie. Na przełomie lat 80. i 90. Chiny zdecydowały się realizować politykę dwóch Korei, której celem było i jest utrzymanie tradycyjnych relacji z Północną i rozwój stosunków z Południem. Efektem tego drugiego jest wzrost powiązań gospodarczych i społecznych. W 2009 roku wymiana handlowa między Pekinem a Seulem wyniosła 186 mld dol., a w Chinach studiuje ponad 50 tys. studentów z Korei Południowej, więcej niż z jakiegokolwiek innego państwa na świecie. Dla porównania handel Chin z Koreą Północną w tym samym czasie oscylował wokół kwoty 2,7 mld dol., a liczba północnokoreańskich studentów pobierających nauki w Chinach nie przekroczyła tysiąca.

Można znaleźć wiele innych przykładów na poparcie tezy o wyraźnym postawieniu Chin na Koreę Południową. Należy jednak zauważyć, że zaangażowanie Chin opiera się głównie na intensyfikacji relacji gospodarczych. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w kwestiach politycznych. Warto pamiętać, że Chiny w dalszym ciągu związane są z Koreą Północną sojuszem polityczno-militarnym z 1961 roku, który gwarantuje poparcie Pekinu w przypadku konfliktu, w którym stroną będzie Pjongjang. Z tego powodu incydent z południowokoreańskim statkiem musi niepokoić Chiny. Z punktu widzenia chińskiej strategii modernizacji gospodarczej i związanej z nią stabilności w regionie, jakikolwiek konflikt u granic byłby katastrofą. Co gorsza, Pekin stanąłby wówczas przed niewyobrażalnie trudnym wyborem – czy poprzeć Koreę Północną, czy też nie udzielić jej wsparcia, a tym samym złamać postanowienia traktatowe. Żadne z tych rozwiązań nie byłoby dla Chin satysfakcjonujące. Pierwsze prowadziłoby do eskalacji konfliktu z państwami regionu i USA. Natomiast drugie oznaczałoby koniec północnokoreańskiego reżimu, będącego strefą buforową, oddzielającą Chiny od stacjonujących w Korei Południowej amerykańskich wojsk. Należy jednak zaznaczyć, że w obecnej sytuacji geopolitycznej w regionie jakiekolwiek szanse na wybuch konfliktu są niemalże zerowe.

W kierunku odpowiedzialnej potęgi Chin?

Problem Korei Północnej stawia pytanie o rolę Chin w regionie i świecie. Pekin deklaruje chęć zostania odpowiedzialną potęgą w świecie. Permanentny kryzys na Półwyspie Koreańskim podaje w wątpliwość realizację chińskich planów, gdyż, pomimo wielu sygnałów płynących z Chin, Korea Północna w dalszym ciągu prowadzi agresywną i prowokacyjną politykę. Rozmowy sześciostronne, które miały okazać się panaceum na całe zło, dotychczas nie doprowadziły do poważnego przełomu. Jednak Pekin podkreśla, że proces wielostronnych negocjacji w sprawie denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego jest bezprecedensowym przedsięwzięciem, które umożliwiło dialog między głównymi państwami w regionie Azji Północno-Wschodniej. Natomiast wszelkie niepowodzenia Chiny zrzucają na karb wrogich relacji między Koreą Północną a USA, które nie są skłonne do normalizacji stosunków. Nie ulega jednak wątpliwości, że oskarżenia pod adresem skonfliktowanych stron pod pewnym względem stanowią pretekst, tłumaczący chińskie niepowodzenia.

Zarzuty Korei Południowej o to, że Chiny ze wszystkimi honorami przyjmują przywódcę państwa, które prawdopodobnie jest odpowiedzialne za zatonięcie statku i śmierć 46 osób, potwierdzają jak wiele problemów przysparza Pekinowi Pjongjang. Utrzymywanie stosunkowo bliskich więzi z nieprzewidywalnym i agresywnym sąsiadem buduje Chinom niekorzystny wizerunek, który z pewnością oddala je od osiągnięcia celu, jakim jest stanie się odpowiedzialnym mocarstwem w świecie. Należy jednak zadać pytanie – kto inny jak nie Chiny może realnie oddziaływać na zachowanie Korei Północnej? Wspólne doświadczenie historyczne, silne wpływy gospodarcze oraz kontynuowane powiązania polityczne z Koreą Północną są elementami wyróżniającymi Chiny spośród innych państw w jakikolwiek sposób zaangażowanych w kwestię północnokoreańską. Dodatkowo Pekin jako jedyna siła w regionie utrzymuje stosunkowo dobre relacje z dwoma państwami koreańskimi oraz przedstawia konkretne propozycje na rzecz rozwiązania kryzysu za pomocą metod pokojowych.

Majowa wizyta Kim Dzong Ila w Chinach wydaje się potwierdzać próby odegrania przez Pekin kluczowej roli w ujarzmieniu Korei Północnej. Określenie „strategicznych kontaktów w sprawach wewnętrznych”, użyte przez Hu Jintao, świadczą o chęci wzmocnienia oddziaływania Pekinu na Pjongjang. Mogą oznaczać, że chińskie kierownictwo pragnie mieć jak największy wpływ na przyszłość północnokoreańskiego reżimu, począwszy od zrobienia rozeznania wśród rządzących elit, a skończywszy na stosowaniu presji w sprawie wyboru następcy Kim Dzong Ila. Natomiast słowa chińskiego premiera na temat konieczności przemian gospodarczych w Korei Północnej obrazują forsowany od wielu lat przez Pekin pomysł zreformowania reżimu północnokoreańskiego na wzór chiński. Inne rozłożenie akcentów w tych sprawach w źródłach północnokoreańskich świadczy o niechęci Pjongjangu wobec poważniejszego zaangażowania Pekinu. Jednak rosnące wpływy chińskie w Korei Północnej pokazują w jakim kierunku najprawdopodobniej będą szły działania Chin. W momencie gdy Pekin w pełni zdominuje północnokoreańską gospodarkę, przyjdzie czas na inicjatywy polityczne. Problem w tym, że Chiny postrzegają czas w zupełnie innych kategoriach niż chociażby Amerykanie. Podobne różnice w definicji wydają się odnosić do pojęcia odpowiedzialnego mocarstwa. USA oczekują, że odpowiedzialna potęga chińska nie będzie naruszała amerykańskich interesów w regionie Azji i Pacyfiku, a najlepiej gdyby je podświadomie realizowała. Natomiast dla Chin odpowiedzialne mocarstwo to takie, które przede wszystkim potrafi odpowiedzialnie dbać o swoje interesy.

Oskar Pietrewicz

Artykuł ukazał się pierwotnie na Portalu Spraw Zagranicznych – PSZ.pl