Globalne odprężenie – XXI wiek okiem Ryszarda Kapuścińskiego

Ciekawą wizję nadchodzącej przyszłości nakreślił swoimi przemyśleniami nieżyjący od kilku lat król polskiego reportażu. Choć każdą generalizację można zanegować, to najodpowiedniejszym określeniem XXI wieku dla Ryszarda Kapuścińskiego była stabilizacja. Przecież większa część historii ludzkości to wymiana handlowa, a nie konflikt; doświadczenie wojen światowych przyniesie więc w XXI wieku globalne odprężenie.

Ryszard Kapuściński przedstawił bardzo ciekawą - bo optymistyczną - wizję XXI wieku (Zdjęcie: DailyMaverick.co.za)
Ryszard Kapuściński przedstawił bardzo ciekawą - bo optymistyczną - wizję XXI wieku (Zdjęcie: DailyMaverick.co.za)

Patrząc w przyszłość musimy wyzbyć się amerykańskich obaw tak typowych dla Samuela Huntingtona. Trzeba pamiętać, że jego” Zderzenie Cywilizacji” akcentuje konflikt zachodu z cywilizacją chińską i islamską. Chiny to amerykańska zmora gospodarcza, islam to amerykański koszmar energetyczny (ropa i gaz). Są to niebezpieczeństwa niepodatne na amerykanizacje i żywotne kulturalnie, zagrażają USA, ale przecież nie całemu światu. „Huntington się myli, nadchodzące stulecie będzie okresem stabilizacji” mówi ze spokojem Kapuściński w jednym z wywiadów i dodaje po chwili „Fukuyama też się myli…”

Fukuyama też popełnia grzech patrzenia na świat w zbyt amerykański sposób. Świat jest bardzo skomplikowanym tworem, mozaiką cywilizacji i kultur, które warunkują rozwój społeczności. Postęp to kwestia odpowiedniej mentalności, którą kształtuje wychowanie, system wartości. Kapuściński powołuje przykład USA, które jest krajem jednego prawa różnie wykorzystywanego przez społeczeństwo Azjatów i ludność czarną. Modernizacja to kwestia uwarunkowania kulturowego i jest możliwa bez westernizacji. Fukuyama zapomina, że historia świata może toczyć się pokojowo a rozwój jest możliwy bez demokracji.

Stabilizacja Kapuścińskiego będzie wynikała z uśrednienia politycznych trendów na świecie. Cóż to oznacza? Wybierając na naszych przywódców polityków pięknych, wykreowanych kierujemy nasz wybór na średniaków. Tacy politycy nie mogą podejmować ryzyka z obawy o własne sondaże. Archetyp „męża stanu” będzie w światowych rządach wypierany przez polityka-urzędnika. Pośrednimi konsekwencjami powyższego będzie ponadto zanik światowego ekstremizmu. Nasz wybór będzie ograniczany zmniejszaniem się liczby światowej klasy politycznej. Wynika to z zestawienia dynamiki edukacji i wzrostu populacji we wszystkich krajach świata, której efektem będzie stały ubytek ludzi wykształconych w wymiarze globalnym.

Będzie to dotyczyło nie tylko polityków, ale wszystkich ludzi w ogóle. Zmniejszający się dostęp do edukacji będzie najpoważniejszym problemem nowego stulecia. Ponieważ najdotkliwszy spadek wystąpi na cywilizacyjnych peryferiach to właśnie tam należy lokować najpoważniejsze problemy wstrząsające światem następnego stulecia. Głód i konflikty lokalne będą nawiedzać terytoria państw upadłych a frustracja, która się tam zrodzi może ewoluować w kierunku biernym (pogłębienie biedy) lub czynnym (terroryzm). W ogóle dzisiejszy świat w swoim pędzie skłania wiele niewykształconych jednostek do poszukiwania poczucia bezpieczeństwa w tradycji, uporządkowaniu jednym słowem w integryzmie. Jeśli integryzm przyjmuje postawę czynną może przerodzić się w nacjonalizm, który jest dla Kapuścińskiego podsumowaniem zagrożeń najbliższej przyszłości.

Jednego tylko król reportażu nie potrafił przewidzieć w swojej wizji globalnego odprężenia. Fukuyama i Huntington, byli w swoich teoriach zbyt amerykańscy. Kapuściński natomiast nie potrafi się wyzwolić z kajdan krępujących myślenie europejskich intelektualistów. Przez jego wywiady przebija duch Kanta, duch negocjacji, kompromisu i wymiany, duch pokoju nieobecny w wielu miejscach cywilizacyjnej mozaiki.

Piotr A. Maciążek