Białorusin o Białorusi: po co komu ten ZBiR?

Moja wiedza o Białorusi wraz z upływem czasu wydawała mi się coraz bardziej syntetyczna. Zalewany wciąż od nowa falami newsów dotyczących Białorusi zdałem sobie sprawę, że obraz który we mnie wykreowały media jest w jakiejś mierze fałszywy.

Czy Polacy potrafią wyjść poza stereotyp biednej, zacofanej Białorusi rządzonej przez dyktatora Łukaszenkę? (Źródło: Flickr/Kuzmitch)
Czy Polacy potrafią wyjść poza stereotyp biednej, zacofanej Białorusi rządzonej przez dyktatora Łukaszenkę? (Źródło: Flickr/Kuzmitch)

Fakt nie jest bowiem faktowi równy, jak mawiał mój historyk jeszcze w liceum. Dobór informacji, kolejność ich wyświetlania, metody przeprowadzania sondaży, dobór grupy reprezentatywnej uczestniczącej w badaniu statystycznym – to wszystko wpływa na efekt końcowy zaserwowanej informacji, która przecież jest prawdziwa u swojego źródła. Białoruś zaczęła mi się kojarzyć z dyktaturą, biedą, strefą wpływów Rosji, w której bezwzględnie pacyfikuje się każdą oznakę inności (w tym i mniejszość polską). Także rodzima historiografia wpłynęła w pewien sposób na moje postrzeganie Białorusi jako terenu tradycyjnie biednego, bagnistego, poleskiego, zamieszkanego przez pozbawionych tożsamości narodowej chłopów identyfikujących się jedynie z ziemią przodków. Postanowiłem pogłębić swoją wiedzę i poznać Białoruś oczami jej mieszkańców. Nie specjalistów z doktoratem, nie spolonizowanych opozycjonistów, ale zwykłych ludzi, dla których Białoruś to dom. Udało mi się przeprowadzić rozmowę z Białorusinem studiującym w Polsce. Jego wypowiedzi przedstawiam w niezmienionej formie nawet jeśli zawierają błędy.

Piotr Maciążek: Na początek chciałem zapytać jak Aleksander Łukaszenka jest postrzegany przez społeczeństwo białoruskie? Jego nazwisko w naturalny sposób kojarzy się z Białorusią.

WB: Aleksander Łukaszenka jest postrzegany jako „ojciec narodu”, tak zwany „baćka” czyli tatusiek, ale który już siedzi zbyt długo, przesadza poniekąd i wszyscy już mają jego dość, ale i tak prawie nikt nie powie o tym na głos. Jest jak kość w gardle dla społeczeństwa, ale ludzie nie widzą jakiejś sensownej alternatywy, gdyż opozycji na Białorusi praktycznie nie zostało.

PM: Skoro zaczęliśmy rozmowę od polityki to chciałbym zapytać o świadomość polityczną Białorusinów?

WB: Polityczna świadomość Białorusina – ważne, żeby nie było wojny. Spokój, stabilność i dobre relacje ze wszystkimi nie tylko z państwami „lewymi”. Mają to w genach, wynika z historii, ziemie białoruskie są takim korytarzem pomiędzy zachodem i wschodem, Bałtykiem i morzem Czarnym. Wojny zostawiły po sobie trochę śladu w mentalności.

PM: W pewnym sensie Łukaszenka spełnia postulaty, o których mówisz. Ciekawi mnie jak twoim zdaniem postrzega przyszłość Białorusi?

WB: Łukaszenka widzi przyszłość Białorusi jak najlepiej. Wydaje mu sie, że tylko jego droga jest właściwa, że wszystko co robi jest na plus. Nawet jeżeli są to działania brutalne. Naprawdę wierzy w swoje czyny. To jest chyba cecha wielu dyktatorów.

PM: To prawda. Kolejną cechą wspólną dla wielu dyktatorów jest nieodparte pragnienie pozostawienia dziedzica, przekazania sukcesji. Czy Łukaszenka w opinii Białorusinów kreuje już kogoś na swojego następcę?

WB: Kreuje swojego najmłodszego synka Mikołaja. Ma około 6-7 lat. Urodzony od kochanki, prawdopodobnie od jego lekarki. Nie jestem pewien. Ma od żony dwóch starszych synów, ale mówił ostatnio, że to najmłodszy najbardziej się będzie nadawał. Zresztą jak widać on go ze sobą bierze wszędzie.

PM: Skoro perspektywa sukcesji w obrębie rodziny Łukaszenki jest realna muszę zapytać o jego przeciwników. Jaka jest świadomość istnienia opozycji w społeczeństwie białoruskim?

WB: Opozycji jako poważnej siły politycznej, jakiejś przeciwwagi do reżimu nie ma. Poza tym, przeciętny Białorusin raczej dystansuje sie od haseł nacjonalistycznych, a takich w opozycji dużo. Interesują go bardziej ziemskie rzeczy, niż powrót do korzeni w postaci Wielkiego Księstwa Litewskiego, jego symboli. Ten naród jeszcze nie dojrzał do tego. Wszystko powoli.

PM: Czy opozycja jest skonsolidowana czy ma swojego lidera? Media polskie mówią o Milinkiewiczu, ale z tego co wiem Kreml chciałby wspierać innego opozycjonistę, który jest bardziej prorosyjski.

WB: W tej chwili nie znajdę raczej obiektywnej odpowiedzi. A opozycja faktycznie jest skonsolidowana?

PM: W takim razie pytanie z innej kategorii. Jaka jest obecnie sytuacja języka białoruskiego na Białorusi? Jak władza reaguje na język białoruski?

WB: Władza boi się białoruskiego. Nie wspiera go. Jeśli rozmawiasz po białorusku – jesteś raczej w opozycji. Mówienie językiem białoruskim jest oznaką inteligencji i patriotyzmu. Rząd nie potrafi mówić po białorusku, więc jak ktoś rozmawia to podkreśla ciemnotę całej władzy. To działa w ten sposób. W języku białoruskim rozmawia tylko około 15%. Reszta jednak nie rozmawia w czystym języku rosyjskim. Zdecydowana większość posługuje się mieszanką rosyjskiego i białoruskiego która nawet ma potoczna nazwę w społeczeństwie – „trasianka”.

PM: Skoro wróciliśmy do tematu władzy chciałbym jeszcze zapytać jak wygląda na Białorusi przepływ informacji? Czy Internet jest cenzurowany? Czy istnieje dostęp do mediów zagranicznych?

WB: Media państwowe nie da się oglądać. Propaganda totalna. Jest możliwość kupienia kablówki bądź telewizji satelitarnej lecz nie wszystkich na to stać. Poza tym, to nie gwarantuje oglądania obiektywnych informacji o Białorusi i świecie. Internet jest dostępny. Mniej więcej w polskich cenach, czyli miesięcznie około 60-70zl. Jak korzystam to wchodzę wszędzie, wiec raczej nie jest cenzurowany, chyba że u osób „podejrzanych”. Wiem, że państwo jest monopolem w usługach internetu, więc może wszystko.

PM: Skoro mówimy o obiektywnych informacjach dotyczących Białorusi… Czy obraz tego kraju kreowany przez polskie media odpowiada rzeczywistości?

WB: Obraz Białorusi w polskich mediach jest monotematyczny. „Ostatni dyktator Europy”, represje, biedna polska mniejszość narodowa. Nie zauważa się niektórych plusów. Np. upadek przestępczości, porządek, zadbane miasta, zajebiste drogi. Tak abstrahując od politycznych spraw.

PM: To o czym mówisz jest bardzo interesuje. Polakom wydaje się, że na Białorusi jest bardzo biednie. Łukaszenka odwołuje się w jakiś sposób do retoryki sowieckiej i panuje tam w mniemaniu Polaków brutalna dyktatura. W związku z tym Polacy dopasowują obrazy z własnej pamięci z biednego PRL do realiów białoruskich. A jak jest naprawdę? Czy dysproporcje w porównaniu z Polską są duże?

WB: Bez wątpienia w Polsce się żyje lepiej. Nawet nie będę się starał o porównanie. Na Białorusi poprzez taką politykę, nazwijmy ją „neosowietyzm” pensje są mniej więcej wyrównane, np. sędzia, notariusz dostaje około 1500-2000zł miesięcznie mniej więcej tyle, no może mniej trochę dostanie dobry lekarz chirurg czy kardiolog, tyle mniej więcej milicjant, albo w wakacje kierowca kombajnu, no bo sezon. Wiesz o co chodzi, że nie ma tak silnej granicy pomiędzy bogatymi a biednymi, jak w Rosji czy na Ukrainie, gdzie ta klasa średnia jest nieliczna.

PM: Chciałem też zapytać o to jak postrzega się na Białorusi Polaków, bo mi wtłoczono w głowę następujący obraz: Polacy są przez wschodnie narody postrzegani jako naród imperialistów, zaborców, ludzi podejrzanych?

WB: Stosunek do Polaków jest bardzo dobry. Nie spotkałem się jeszcze z jakimś niegatywem. Bracia Słowianie, nasi sąsiedzi, ale mało o nich tak naprawdę znamy i szkoda, że mało współpracy, relacji na szczeblu państwowym. Byli u mnie znajomi na Białorusi, rodzina z Opola przyjeżdża co dwa lata, bardzo im sie podoba, czują sie w towarzystwie Białorusinów bardzo komfortowo. Nie spotkałem się jeszcze ani razu z określeniem, popularnym zwłaszcza na Ukrainie typu liach.

Kraje, w których można ubiegać się o Kartę Polaka. (źródło: Wikipedia) KLIKNJ ABY POWIĘKSZYĆ
Kraje, w których można ubiegać się o Kartę Polaka. (źródło: Wikipedia) KLIKNJ ABY POWIĘKSZYĆ

PM: A jak reagują władze i zwykli Białorusini na Kartę Polaka?

WB: Stosunek władz do kart polaka jest niegatywny, uważają je za uprzywilejowanie dla określonej grupy społeczeństwa, a to około 410 tysięcy ludzi tyle osób polskiego pochodzenia na Białorusi. Są to jednak obywatele Republiki Białorusi i władza uważa to za nie fair w stosunku do reszty 9 milionów obywateli. Mówią, dlaczego jednia mają wizy do państw Schengen za free, a reszta ma płacić 60 euro. Co to za różnica, kto jakie ma korzenia? Tak to w skrócie wygląda.

PM: Czy partnerstwo wschodnie jest szansą na demokratyzacje Białorusi? Pytam, bo Polska jest pomysłodawcą tego projektu i wiąże z nim wielkie nadzieje.

WB: Myślę, że tak. Nie wiele się zmieniło, ale widać, że panu Łukaszence zależy też bardzo na współpracy z UE.

PM: Skoro poruszyliśmy kwestię współpracy Białorusi z Unią wypada na zakończenie rozmowy zapytać o nastawienie Białorusinów do Rosjan? Czy zdają sobie sprawy z tego czym jest ZBiR?

WB: Nastawienie do Rosjan nie jest najlepsze jak mogłoby się wydawać. Aczkolwiek nie jest aż takie złe. Jest z dystansem. Rosja jest wielka, to imperium i zabawy w związek z nią najlepiej się nie kończą. Więc większość zadaje sobie to samo pytanie, po co komu ten ZBiR?

Piotr A. Maciążek