Ukraina w NATO? Koniec złudzeń

Prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz rozwiązał instytucje, które miały się zajmować integracją kraju z NATO. Jak widać, członkostwo Ukrainy w Sojuszu Północnoatlantyckim nie jest już na porządku dziennym.

Integracja Ukrainy ze strukturami NATO została zawieszona (Zdjęcie: pims.org)
Integracja Ukrainy ze strukturami NATO została zawieszona (Zdjęcie: pims.org)

Perspektywa wstąpienia do NATO istniała kilka lat temu. W 2006 roku można było kreślić realne scenariusze. Potem, od czasu drugiego rządu Janukowycza, wizja ta powoli oddalała się. Na szczycie NATO w Bukareszcie w 2008 roku Ukrainie nie przyznano Planu Działań na rzecz Członkostwa, a jedynie złożono niezobowiązujące obietnice. Po wojnie w Gruzji i dojściu do władzy Baracka Obamy szanse na poszerzenie NATO jeszcze bardziej się oddalały. Zwycięstwo Janukowycza w wyborach prezydenckich postawiło przysłowiową kropkę nad „i”.

Nowy prezydent Ukrainy chce, by Kijów pozostał poza wszelkimi blokami wojskowymi i trzymał kurs między Rosją, a Europą. – Ukraina będzie ściśle współpracowała z międzynarodowymi blokami militarnymi, w tym z NATO, ale nie będzie się z nimi integrować. Maksymalnie ścisła współpraca bez integracji to jedyna zasada, która będzie stosowana wobec wszystkich istniejących systemów bezpieczeństwa zbiorowego – oświadczył niedawno Janukowycz. Jego zdaniem, Ukraina musi pozostać poza blokami wojskowymi, gdyż opowiedzenie się po jednej ze stron, na przykład NATO, „wzmocni zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego i doprowadzi do wzrostu napięcia w stosunkach międzynarodowych”. Dlatego „Ukraina powinna włączyć się w dyskusję wokół wypracowania nowej europejskiej polityki bezpieczeństwa, która skupi wokół siebie nie tylko państwa Unii Europejskiej, ale i bliskich sąsiadów UE, w szczególności Rosję, Białoruś i Mołdawię”.

Zmienność poglądów

Co ciekawe, Janukowycz nie zawsze był antynatowski. W 2003 roku klub parlamentarny Partii Regionów Ukrainy poparł ustawę o podstawach bezpieczeństwa narodowego Ukrainy, która mówiła o „integracji Ukrainy z euroatlantycką przestrzenią bezpieczeństwa” oraz dążeniach Ukrainy do „pełnoprawnego członkostwa w Unii Europejskiej”.

Niestety, dziś jest inaczej. „W sferze polityki zewnętrznej celem koalicji będzie zatwierdzenie na poziomie ustawodawczym pozablokowego statusu Ukrainy, co oznacza, że nie będzie ona uczestniczyć w sojuszach wojskowo-politycznych innych państw” – czytamy w programie koalicyjnym rządu premiera Mykoły Azarowa. Podobnie wygląda sytuacja z integracją europejską. Pierwsza wizyta zagraniczna Wiktora Janukowycza odbyła się na Zachód. Ukraiński przywódca nie pozostawił jednak złudzeń. Zadeklarował w Brukseli, że nie jest euroromantykiem, a europragmatykiem. Oznacza to, że wejście do struktur Unii Europejskiej jest sprawą długookresową i niepewną.

Zmiana wektora

W najbliższych latach możemy się spodziewać wzrostu aktywności w stosunkach ukraińsko-rosyjskich. Ten kierunek będzie dla nowego prezydenta Ukrainy najważniejszym. Czy Ukraina przystąpi do Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej, czy też nie, nie będzie to miało większego znaczenia. Obecnie obu krajom zależy przede wszystkim na unormowaniu współpracy politycznej i utrzymaniu kontaktów gospodarczych.

Widać to było podczas drugiej podróży zagranicznej Wiktora Janukowycza. Gość z Kijowa zapewniał, że relacje z Moskwą już nigdy nie będą takie, jak w ostatnich latach. Ponadto Wiktor Janukowycz przypomniał swoją obietnicę składaną od lat: język rosyjski będzie na Ukrainie lepiej chroniony. Miedwiediew odwdzięczył się swojemu gościowi, mówiąc, że w Rosji powstanie ukraińskojęzyczna stacja telewizyjna. Padła również deklaracja w sprawie stacjonowania na Krymie Floty Czarnomorskiej. Janukowycz dał do zrozumienia, że rosyjskie okręty będą mogły pozostać w Sewastopolu po wygaśnięciu umowy w 2017 roku. Zapowiedział szybkie rozwiązanie tej kwestii w sposób „satysfakcjonujący zarówno dla Rosji, jak i dla Ukrainy”.

Co ciekawe, w najbliższych latach możemy się spodziewać wzrostu aktywności nie tylko w stosunkach ukraińsko-rosyjskich, ale także w ramach Wspólnoty Niepodległych Państw. Niewykluczone, że Ukraina wróci do udziału w tworzeniu Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej, która zakłada powołanie strefy wolnego handlu, ujednolicenie polityki celnej wobec państw trzecich, utworzenie unii walutowej oraz ustanowienie swobodnego przepływu osób, towarów, usług i kapitału.

Co z Polską?

W stosunkach polsko-ukraińskich możemy się spodziewać pewnego rozluźnienia współpracy. Prezydent Wiktor Juszczenko, niezależnie od jego licznych słabości, miał pozytywny stosunek do Polski. Złożyło się na to kilka kwestii, m.in. dążenie na Zachód, polityka historyczna, wdzięczność za poparcie w Pomarańczowej Rewolucji. Wiktor Janukowycz jest innym politykiem. Będzie podchodził do tematu Polski bardzo pragmatycznie. Jeżeli dwustronna współpraca będzie w stanie przynieść jakiekolwiek efekty, to wzajemne relacje zapowiadają się dobrze. Jeśli jednak nie będziemy w stanie jemu i Ukrainie dać tego, czego oczekuje, to Polskę będzie punktował.

Krzysztof Głowacki