Stosunki polsko-rosyjskie po tragedii smoleńskiej

źródło: niezalezna.pl

„Taka tragedia, taki żal. Myślę, że od czasów naszej wspólnej walki z faszystami, oba nasze narody nie były tak blisko” – powiedział Michaił Gorbaczow Radiu Zet po wpisaniu się do księgi kondolencyjnej wyłożonej w ambasadzie RP w Moskwie. Porównanie dla Polaka być może delikatnie niestosowne, gdyż dla nas druga wojna światowa to nie tylko inwazja ze strony Trzeciej Rzeszy, ale także „nóż w plecy” wbity przez Związek Radziecki dnia 17 września 1939 roku, jednak z rosyjskiego punktu widzenia są to słowa wyjątkowe i bardzo cenne.

Osobiste zaangażowanie rosyjskiego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa i premiera Władimira Putina po katastrofie samolotu z Prezydentem Lechem Kaczyńskim na pokładzie należy ocenić bardzo wysoko. Rosyjskie władze i podległe im instytucje zareagowały więcej niż wzorowo. Obietnice pełnej współpracy z polskimi śledczymi czy zapewnienie rodzinom tragicznie zmarłych hoteli, transportu i wsparcia specjalistów, całkowicie za darmo, to gesty świadczące jak najlepiej o podejściu władz rosyjskich. Ważne jest także zachowanie zwykłych Rosjan, którzy – nie czekając na ogłoszoną w poniedziałek żałobę narodową – od samego początku wyrażali najgłębsze współczucie narodowi polskiemu.

Dzień po katastrofie miał miejsce jeszcze jeden gest strony rosyjskiej, który powinniśmy docenić. W niedzielny wieczór główny kanał rosyjskiej telewizji Rassija transmitował film „Katyń” w reżyserii Andrzeja Wajdy. Ten sam „Katyń” transmitował kilka dni wcześniej odpowiednik TVP Kultura, co oznaczało, że nie ma on szans trafić pod strzechy większości rosyjskich domów. Tymczasem w niedzielę obraz Wajdy, który z precyzją dokumentalisty przedstawia tragiczne dla Polski wydarzenia – zamordowanie z zimną krwią polskich oficerów przez NKWD, na rozkaz najwyższego przywództwa Związku Radzieckiego. Do świadomości zwykłych Rosjan mógł się przebić historyczny fakt, zakłamywany przez dekady sowieckiej propagandy, a następnie przemilczany w Nowej Rosji.

Opisane powyżej działania oraz gesty bez wątpienia wpłyną na poprawę wizerunku Rosji w polskim społeczeństwie. Zachowanie władz rosyjskich po tragedii pod Smoleńskiem wzbudza szacunek i sprzyja nagromadzeniu dobrej woli. Widać po stronie rosyjskiej głębokie przejęcie katastrofą samolotu, w wyniku której zginęło blisko sto osób, w tym wielu ważnych oficjeli, z Prezydentem RP na czele. Widać również piękne gesty solidarności narodu rosyjskiego. To wszystko nie zniknie, nie może zniknąć, politycy z obu państw powinni budować wzajemne relacje na tym bolesnym, a jednocześnie wspaniałym fundamencie.

Stosunki polsko-rosyjskie nie są łatwe, pełno w nich historycznych oraz dzisiejszych problemów. Pojednanie na polu historycznym postępuje, choć dla Polaków zapewne zbyt wolno. Wiele trudu w polepszenie relacji wkłada prof. Adam Daniel Rotfeld w ramach tzw. grupy do spraw trudnych. Ogromny wkład w wyjaśnienie prawdy historycznej miał tragicznie zmarły w wyniku katastrofy samolotu Andrzej Przewoźnik, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Atmosfera pomiędzy Polską a Rosją poprawia się i można odnieść wrażenie, że po smoleńskiej katastrofie będzie nam, Polakom i Rosjanom, łatwiej spojrzeć prawdzie w oczy, przyjąć ją i godnie upamiętnić bolesną przeszłość.

Długoterminowo nie spodziewam się znaczącej poprawy stosunków z Rosją. Posiadamy rozbieżne interesy w wielu kluczowych dziedzinach, takich jak energetyka, polityka wobec byłych republik sowieckich czy współpraca wojskowa ze Stanami Zjednoczonymi. Sprzeczne interesy nie implikują jednak wrogich lub chłodnych relacji z Federacją Rosyjską. Można nie zgadzać się nawet w fundamentalnych sprawach, ale jednocześnie szanować swoje zdanie i posiadać poprawne stosunki. Serdeczności między Warszawą a Moskwą być nie może, dopóki jeden z partnerów nie zmieni strategicznych założeń swojej polityki międzynarodowej. Można jednak śmiało liczyć na poprawne, normalne relacje, które na dziś – gdy atmosfera w naszych stosunkach się poprawia – są na wyciągnięcie ręki.

Piotr Wołejko