Odszedł Wiktor, niech żyje Wiktor!

Ukraina ma nowego prezydenta. Został nim lider Partii Regionów, Wiktor Janukowycz. Dlaczego wygrał wybory? Jak przebiegała kampania? Jaką drogą pójdzie Kijów pod władzą nowego rządu i prezydenta?

Przegrany Juszczenko
Kiedy w 2005 roku Wiktor Juszczenko zostawał prezydentem, wiązano z nim wielkie nadzieje. Liczono, iż wraz z innymi bohaterami „Pomarańczowej Rewolucji” przeprowadzi reformy i poprowadzi Ukrainę w kierunku Unii Europejskiej, a może nawet NATO. Błyskawicznie jednak okazało się, że obóz „Pomarańczowych” jest niespójny wewnętrznie, a sam prezydent Juszczenko, od kolejnych sporów z premier Tymoszenko, woli pragmatycznie dogadywanie się z człowiekiem, którego pokonał w „trzeciej turze” wyborów prezydenckich – Wiktorem Janukowyczem. Po jakimś czasie role znowu się zmieniły i tym razem to Tymoszenko z Janukowyczem potrafili się porozumieć przeciwko prezydentowi, by na końcu kadencji powrócić do układu prezydent Juszczenko i premier Tymoszenko. Zabawy w tym uroczym trójkącie, w połączeniu z fatalną sytuacją gospodarczą Ukrainy i niespełnionymi nadziejami, spowodowały, iż szanse na reelekcję prezydent miał już tylko teoretyczne. W grze utrzymali się Tymoszenko i Janukowycz.

Do zgody w wśród „Pomarańczowych” nie doszło i w wyborach prezydenckich wystartowali nie tylko Juszczenko i Tymoszenko, ale też Arsenij Jaceniuk, startujący niegdyś z listy Naszej Ukrainy- Ludowej Samoobrony, bloku popierającego byłego już prezydenta. Wybory z dnia 17 stycznia 2010 roku okazały się dla Juszczenki katastrofą. Pokonali go Wiktor Janukowycz (35,32%), Julia Tymoszenko (25,06%), Sierhij Tihipko (13,06%) oraz Arsenij Jaceniuk (6,96%). Urzędujący wówczas Wiktor Juszczenko uzyskał 5,45% głosów, co w porównaniu z „dogrywką” z grudnia 2004 oznacza, iż zagłosowało na niego około 14 milionów Ukraińców mniej niż wtedy. To właśnie dla takich sytuacji stworzono takie słowo jak „kompromitacja”.

Druga tura – trudniejsza
W drugiej turze znaleźli się były premier Wiktor Janukowycz i ówczesny premier, Julia Tymoszenko. Z takiego obrotu sprawa zadowolona była Rosja, gdyż stosunek obu kandydatów do niej oceniany był jako pozytywny., chociaż sama „piękna Julia” ścigana była niegdyś przez Moskwę listem gończym. Warto tutaj podkreślić, iż „pierwszym” językiem Tymoszenko i Janukowycza jest rosyjski, a kandydat Partii Regionów po ukraińsku mówi mizernie.

Julia Tymoszenko nadal liczyła się w rozgrywce o prezydenturę, pomimo fatalnych wyników gospodarczych Ukrainy, spowodowanych kryzysem gospodarczym. W pewnym momencie ukraiński rząd wprowadził zakaz publikacji oficjalnych statystyk makroekonomicznych. Według danych podawanych przez CIA Factbook, PKB Ukrainy spadł w 2009 roku o 14,1%, inflacja wyniosła 12,3%, a eksport zmniejszył się z 78,7 mld $ do do 41,49 mld $. Jakby tego było mało, na Ukrainie wybuchła epidemia grypy, do której ten kraj był zupełnie nieprzygotowany – w pewnym momencie rząd podjął decyzję o zamknięciu szkół i kwarantannie. W normalnych okolicznościach, premier rządu „z takimi osiągnięciami” uzyskałby wynik … mniej więcej taki, jak Wiktor Juszczenko. Obdarzona zmysłem politycznym i umiejętnością obiecywania wszystkiego-wszystkim Tymoszenko, bazując na swoim talencie, elektoracie negatywnym Janukowycza i krótkiej pamięci politycznej Ukraińców, potrafiła przejąć wyborców Juszczenki z 2004 roku i podjąć równorzędną walkę.

Nie inaczej było z faworytem drugiej tury wyborów prezydenckich, Wiktorem Janukowyczem. Lider Partii Regionów, posiadający naturalne poparcie na wschodzie Ukrainy, przeszedł wizerunkową ewolucję. Okrzepł i wyciągnął wnioski ze swojej porażki z 2004 roku. Teraz już nie jest kojarzony tak jednoznacznie z Moskwą, jak podczas poprzednich wyborów. Pomimo iż był premierem w latach 2006-2007 (w koalicji z m.in. Naszą Ukrainą), rządzenie nie zaszkodziło mu tak, jak Juszczence. Należy przypomnieć, iż Sąd Najwyższy w 2004 roku uznał, iż II tura wyborów prezydenckich została sfałszowana na korzyść Janukowycza. Pomimo tego, przywódca Partii Regionów utrzymał się bez problemu na scenie politycznej, już w 2006 roku prowadząc swoją formację do zwycięstwa w wyborach parlamentarnych. Ukraińców, podobnie jak Polaków, charakteryzuje krótka pamięć wyborców.

Pierwsza zasada: brak zasad
W walce o prezydenturę kandydaci uznali, że wszystkie chwyty są dozwolone, byleby 7 lutego zostać wybranym przez naród. Z „udziału” w wyborach nie zrezygnował Wiktor Juszczenko, który w czasie kampanii między I, a II turą głosowania, działał wyjątkowo aktywnie. Przed I turą, Julia Tymoszenko mówiła, iż w przypadku, gdyby do II tury weszli Juszczenko i Janukowycz, ona zaapelowałaby do swoich zwolenników, by ci zagłosowali za urzędującego wówczas prezydenta. Jak można się domyśleć, nie był to powiew romantyzmu (sondaże i tak nie dawały mu żadnych szans), a raczej deklaracja złożona w nadziei, iż Juszczenko zrewanżuje się podobną obietnicą. Juszczenko, podobnie jak Tihipko i Jaceniuk, nie poparli ostatecznie żadnego z kandydatów.

W słowniku Janukowycza i Tymoszenko nie istniało takie słowo jak „zaufanie”. W efekcie, na długo przed ostatecznym głosowaniem, w centrum Kijowa rozstawili się zwolennicy Janukowycza, by „przypilnować uczciwości wyborów”. Głosowania we wschodnich okręgach mieli z kolei pilnować gruzińscy obserwatorzy, (złożono 2 tysiące wniosków), a gdy im odmówiono rejestracji, na Ukrainę przyleciały czartery z Gruzinami o sportowej budowie ciała. Jak później tłumaczyli – przybyli, bo poznali w sieci Ukrainki i poumawiali się z nimi.

Sztab Janukowycza oskarżał Tymoszenko, iż zamierza zerwać głosowania na wschodzie Ukrainy i tutaj na boisko wkracza blok Wiktora Juszczenki. Błyskawicznie uchwalono poprawkę do ordynacji wyborczej, która likwiduje kworum 2/3 członków komisji wyborczej niezbędnych do podjęcia decyzji. Nad poprawką nie pracowała komisja parlamentarna, została przegłosowana głosami Naszej Ukrainy (prezydenta Wiktora Juszczenki), Partii Regionów (partia Wiktora Janukowycza) i komunistów. Prezydent momentalnie ją podpisał. Vacatio legis pozostało nieznanym. łacińskim terminem, a zmiana ordynacji wyborczej na kilka dni przed wyborami, to standard rodem z Trzeciego Świata. Sztab Tymoszenko momentalnie ogłosił, iż ludzie Janukowycza szykują się do fałszerstw i uniemożliwiają kontrolę uczciwego przebiegu wyborów.

Kandydaci starli się też na polu „Unia Europejska”. Julia Tymoszenko zapowiedziała, iż jeżeli wygra, to Ukraina przystąpi do UE w przeciągu 5 lat, co patrząc na stan ukraińskiej gospodarki i dorobek prawny, byłoby cudem porównywalnym z chodzeniem po wodzie. Janukowycz przyjął inną taktykę – zapowiedział, iż on, w przeciwieństwie do swoich oponentów, nie będzie mówił o integracji, a będzie działał ku jej realizacji, przy jednoczesnym strategicznym partnerstwie z Moskwą. Kandydaci obiecywali też, że wyprowadzą Ukrainę z kryzysu, nie precyzując sposobu, w jaki to zrobią. Tymoszenko modliła się z duchownymi o wynik wyborów, a na spotkaniach Janukowycza występowały gwiazdy estrady, co przypomina udział zespołu „Top One” w kampanii prezydenckiej Aleksandra Kwaśniewskiego z 1995 roku i legendarną już piosenkę „Ole Olek”. Do bezpośredniej konfrontacji między kandydatami nie doszło – Janukowycz obawiał się konfrontacji z elokwentną Tymoszenko, co ta skwitowała pytaniem zadanym w czasie programu telewizyjnym, do którego nie przyszedł lider Partii Regionów – „czy chcecie, żeby Ukrainą rządził tchórz?”.

Na uwagę zasługuje jeszcze wątek rosyjski. Kontrwywiad rosyjski złapał pięciu szpiegów rosyjskich i ogłoszono to – zapewne przypadkowo – w czasie kampanii wyborczej, co było wsparciem dla nieco bardziej prozachodniej Tymoszenko. Sztab Wiktora Janukowycza, ustami Mykoła Azarowa zaś ogłosił, iż Federalna Służba Bezpieczeństwa (rosyjski wywiad) szykuje przeciwko niemu prowokację. O działanie przeciwko Janukowyczowi oskarżano też Gruzinów, Litwinów i Polaków.. Kampania wyborcza była istnym festiwalem obietnic i pomówień.

Wiktoria Wiktora
Drugą turę wyborów prezydenckich wygrał Wiktor Janukowycz, osiągając przewagę ok. 900 tysięcy głosów (48,95% do 45,47%). Komunikaty o prawidłowym przebiegu szybko zostały wydane przez misje Unii Europejskiej, Rady Europy, Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie oraz NATO.. Wzmogła się zatem presja na Tymoszenko, by uznała wyniki wyborów. „Piękna Julia” zapowiedziała, iż tego nie zrobi i oskarżyła Janukowycza o sfałszowanie głosowania. Ostatecznie, 25 marca doszło do zaprzysiężenia Janukowycza na urząd prezydenta Ukrainy. Janukowycza zgubić mogło jedynie ponowne fałszowanie głosów przez jego ludzi, ale jak już pisałem wyżej – wyciągał wnioski z przeszłości.

źródło: wikipedia.pl
Kliknij, aby powiększyć. Na niebiesko: okręgi,w których wygrał Janukowycz na żółto: okręgi, w których wygrała Tymoszenko | źródło: wikipedia

Nowa koalicja (Partia Regionów, Blok Wołodymyra Łytwyna, komuniści oraz pojedynczy deputowani należący do NU-LS, a nawet Bloku Julii Tymoszenko), uchwaliła wotum nieufności wobec wobec premier Tymoszenko, a jej następcą został Mykoła Azarow, znany ze swoich prorosyjskich poglądów. Jednym z wicepremierów został Sierhiej Tihipko, trzeci w wyścigu o fotel prezydencki (ponad 13% głosów). Rząd zapowiada politykę pozostawania poza blokami wojskowymi, zacieśnienie współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, Rosją, próbę podwyższenia statusu języka rosyjskiego, negocjacje z Rosjanami na temat ceny gazu, a także wznowienie rozmów, zerwanych w październiku 2009, z Międzynarodowym Funduszem Walutowym.

Prezydent Janukowycz dodaje jednak rzecz ważniejszą. Podkreślił już kilkakrotnie, że głównym celem polityki zagranicznej Ukrainy jest integracja z Unią Europejską, czego zwolennikiem jest też popierający go biznes. Z pierwszą wizytą zagraniczną nowy prezydent udał się do Brukseli, a nie Moskwy. Wiktor Janukowycz mówi Unii Europejskiej – tak, a NATO – nie (co nie wyklucza jednak współpracy). Na poważnie należy brać również jego zapowiedzi strategicznego partnerstwa z Rosją. Ukrainie bardzo potrzebne są dobre stosunki ze swoim sąsiadem – eksportuje tam 20% swoich towarów, a pochodzi stamtąd około 28% całego importu. Prezydent jest więc gotowy do skorzystania z jednego ze swoich atutów – przedłużenia stacjonowania na Krymie floty czarnomorskiej, co wykluczał jego poprzednik. Rozpoczęły się również pierwsze rozmowy na temat powołania ukraińsko-rosyjsko-unijnego konsorcjum kontrolującego ukraińskie gazociągi.

Wiktor Janukowycz sygnalizuje na razie, że chce iść zarówno na Wschód, jak i Zachód. Z oceną polityki zagranicznej Ukrainy trzeba będzie jeszcze z pewnością poczekać. Doszło do zamiany – teraz to Julia Tymoszenko jest w opozycji i zapowiada walkę. W nowej roli będzie czuła się jak ryba w wodzie, mogąc wykorzystać swoje talenty oratorskie. Ukraina potrzebuje stabilizacji i pragmatycznej polityki – czy nowe władze będą w stanie ją prowadzić?

Artykuł ten ukaże się w czasopiśmie „Notabene”