Tajlandia: Czerwone Koszule będą walczyć do skutku

Dziś Czerwone Koszule znów wyszły na ulice Bangkoku, stolicy Tajlandii, aby w całym mieście rozkleić 600 tys. naklejek wzywających premiera Abhisita Vejjajivę do rozpisania wyborów parlamentarnych.

Rzecznik prasowy opozycyjnej partii UDD, Jatuporn Prompan, przemawiający na scenie podczas demonstracji (fort. M. Chodownik)
Fotografia: M. Chodownik

Jeden z liderów Czerwonych Koszul – Jutuporn Prompan, zwołał konferencję prasową, na której odniósł się do plotek dotyczących celów i metod działania opozycji. Powiedział mediom: – Abhisit jest tylko marionetką w rękach swoich „wojskowych szefów”. To uświadamia ludziom, że muszą walczyć o swoje prawa jeszcze bardziej i nie pozwolić na to, żeby krajem rządzili generałowie armii. Według niego, zaangażowanie większej liczby żołnierzy i policji ze strony rządowej, podnosi uczucie strachu wśród manifestujących. Lider wierzy, co potwierdził też jeden z sędziów Sądu Najwyższego, że Czerwone Koszule maja pełne prawo do zwiększenia swoich zapasów broni, by zapewnić manifestantom ochronę. – Ludzie muszą być pewni, że manifestując nie są w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Rząd stara się nas zastraszyć – powiedzial Jutuporn.

Zdaniem Jutuporna, rząd używa propagandy, by przekonać społeczeństwo, że Czerwone Koszule występują przeciwko Królowi i Rodzinie Królewskiej. – Nie ma nic bardziej błędnego – wyjaśnia. Dziś wieczorem Czerwone Koszule organizują ceremonie w świetle świec, by oddać Królowi cześć. Ceremonię poprowadzi Boo Ying Viriya. – Życzymy Królowi szybkiego powrotu do zdrowia i tego, by w zdrowiu tym pozostał – podkreśla Jutuporn i dodaje: – Zaprosiliśmy członków 111 organizacji oraz przedstawicieli partii Thai Ruk Thai, by przyłączyli się do ceremonii.

Lider Czerwonych Koszul twierdzi też, ze rząd wykorzystuje plotkę o tym, że jeden z demonstrantów, którego już zabrano do szpitala, był zarażony H1N1. Prorządowe media podały, że wirus może przenieść się na innych demonstrantów. Doktor Veing zapewnia jednak, że tak się nie może stać, gdyż wirus ginie w wysokich temperaturach. – Apelujemy, by pracujący dla rządu ludzie wykazali się profesjonalizmem i nie rozpowszechniali błędnych informacji, aby przestraszyć manifestantów – apelował Jutuporn. Lider Czerwonych dodal też, że jeżeli Ministerstwo Zdrowia chce przebadać demonstrantów, powinno o tym poinformowano „przywódców” demonstracji. – Nie chcemy, by jednostki rządowe zjawiały się w „strefie manifestacji”, bez wcześniejszego poinformowania nas o tym – to mogłoby stworzyć nieprzyjazną atmosferę. Nie chcemy także, by byli tu uzbrojeni żołnierze – oświadczył lider.

odniósł się tez do krążących plotek, że rząd zamierza aresztować liderów Czerwonych Koszul i rozproszyć tłum manifestujących. – Jesteśmy znudzeni tymi informacjami, więc jeśli rząd faktycznie zamierza to zrobić, prosimy, by zrobił to wkrótce – powiedział lider Czerwonych. Dodał tez, że sprawiedliwość powinna również dosięgnąć „Żółtych Koszul”, którzy używając broni i przemocy, złamali prawo. – My protestujemy pokojowo – stwierdził, z czym nie można się nie zgodzić. Przypominial tez, że konstytucja gwarantuje prawo do pokojowych demonstracji, więc rząd nie może rozproszyć demonstrantów bez żadnego konkretnego powodu. – Jeśli to zrobi, złamie konstytucyjne prawo – dodał Jutupron.

Jutuporn zaapelowal takze, by zaprzestano plotkować o tym, ze UDD ma ukryty plan. Lider dodał, ze Czerwone Koszule chcą jedynie, by Abhisit rozwiązał rząd i prosił, by przestać w inny sposób interpretować ich postulaty.  – Słuchajcie uważnie co mówimy i przekazujcie raporty zgodne z prawdą – powiedzial.

Lider powiedział także, że rząd podając szacowaną ilość demonstrantów, specjalnie ją zaniża, by w efekcie wydały się małe. Według Jupatorn’a Czerwone Koszule tym razem otworzyli rządzącym oczy, którzy przekonali się, że społeczeństwo tajskie domaga się zmian. – Rząd powinien zaprzestać swojej gry – dodał.

Lider Czerwonych Koszul odniósł się również do sobotnich wybuchów granatów: – Według naszych informacji, granaty M79, były rzucone z samochodu, należącego do Ko, kapitana policji. Apelujemy, by rząd wytłumaczył ten incydent społeczeństwu. Chcielibyśmy wiedzieć, kto kryje się za tymi wybuchami – zdementował plotkę Jutuporn, która wina za wydarzenia obciążała Czerwone Koszule.

Dodatkowo, na głównej scenie, przy moście Pha Fa, gdzie trwają manifestacje, oddano głos 100 mnichom, którzy skrytykowali obecny rząd i poparli protesty Czerwonych.

Magdalena Chodownik, Bangkok, Tajlandia